/** */

Wydarzenia

Pożegnanie Lata 2012 - 5-9.09.2012

Już po raz piąty członkowie krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji Rzeczpospolitej Polskiej postanowili wybrać się na drugi koniec Polski, by pożegnać lato. Za środek transportu niezmiennie posłużył nam pojazd niewątpliwie stworzony do podróży międzymiastowych, czyli autobus Scania SN113CLL numer PS063, pochodzący z krakowskiego MPK. Tym razem pożegnanie lata zostało przesunięte na początek września. Tym razem pożegnanie lata zostało przesunięte na początek września.

Podróż Scanią do Łeby rozpoczęła się we środę 5 września na Regionalnym Dworcu Autobusowym w Krakowie, skąd mieliśmy wyruszyć o godzinie 18:09. Autobus podstawiony został na stanowisko G2. Oczywiście nie zabrakło napisu na wyświetlaczu oraz zapowiedzi przez megafony dworcowe.

Krakowska Scani...

Po wyruszeniu z Krakowa skierowaliśmy się drogą "olkuską" w kierunku Zagłębia. Pierwszy dłuższy przystanek nastąpił dość szybko. Zjechaliśmy bowiem na pętlę pod Hutę Katowice, by zabrać stamtąd kilku brakujących uczestników naszej wyprawy.

Krakowska Scani...

Kolejnym celem naszej podróży była Częstochowa. Chcieliśmy bowiem odwiedzić dopiero co otwartą linię tramwajową w Częstochowie. Trasa ledwie kilka dni wcześniej została uroczyście uruchomiona, po czym... wstrzymano na niej ruch w związku z problemami z zasilaniem. Dzięki temu jednak nie mieliśmy większych kłopotów z zaliczeniem pętli "Stadion Raków", którą krakowska Scania objechała dookoła.

Spotkanie z zab...

Z Częstochowy podążyliśmy dalej na północ, by dotrzeć do Łodzi. W mieście tym mieliśmy zaplanowany tradycyjny przejazd po trasie jednej z linii nocnych. Nim jednak zabraliśmy pierwszych łódzkich pasażerów, całkowicie przypadkowo napotkaliśmy łódzkiego zabytkowego Ikarusa 260 numer 5509. 

Na pętli "Marat...

Po krótkim spotkaniu udaliśmy się na pętlę "Maratońska", skąd wyruszyć mieliśmy jako linia N2, oczywiście 3 minuty przed planowym kursem. Okazało się, że liniami nocnymi w Łodzi podróżuje dość sporo ludzi, więc szybko mieliśmy tłok na pokładzie naszej Scanii. Oczywiście nie ominęliśmy zlotu nocek w centrum Łodzi. Na koniec dotarliśmy do celu, czyli pętli "Świtezianki", gdzie kilka minut po naszym przyjeździe pojawiło się rozkładowe Volvo na linii N2, a niedługo później nadzór ruchu wraz ze strażą miejską. Szybkie wyjaśnienia pozwoliły zażegnać kryzysową sytuację, dzięki czemu niedługo później mogliśmy ruszać w dalszą drogę.

Na pętli "Marat...
Na zlocie nocek...
Pożegnalne zdję...

Z Łodzi udaliśmy się do pobliskiego Konina. W mieście tym chcieliśmy bowiem zobaczyć najstarszy znak drogowy w Polsce. Okazał się nim być kamienny słup z łacińską inskrypcją z 1151 roku, wskazujący dokładnie połowę drogi pomiędzy Kaliszem a Kruszwicą, postawiony na dawnym ważnym szlaku handlowym.

Najstarszy znak...

Ponieważ byliśmy mocno przed czasem, postanowiliśmy po opuszczeniu Konina stanąć na stacji benzynowej i przespać się kilka godzin. Poranek przywitał nas jednak nienajlepszą informacją. Kierowcy odkryli bowiem pęknięcie jednej z obejm baku. W rezultacie groziło nam zgubienie całego zbiornika z paliwem na "równych" polskich drogach. Nie było innej możliwości, jak szukanie gdzieś ratunku dla naszej Scanii. Krakowski autobus komunikacji miejskiej najwyraźniej nie wzbudzał zaufania w przydrożnym warsztacie mechanicznym, więc postanowiliśmy udać się do zajezdni MZK w Koninie. Tam na szczęście przyjęli nas niemal z otwartymi rękoma. Scanią się zaopiekowali, a my skierowaliśmy się do pobliskiego biurowca, by wykupić wszelkie możliwe produkty spożywcze ze znajdującego się w środku sklepiku. W międzyczasie okazało się, że w Koninie również eksploatowane są Scanie 113CLL. Dzięki uprzejmości kierownictwa zakładu mogliśmy wejść na teren zajezdni i zapoznać się z eksploatowanym taborem.

Scania wjeżdża ...
Konińska "siost...
Prawie jak zdję...

Reanimacja Scanii trwała około dwóch godzin i zakończyła się sukcesem. Mogliśmy ruszać w dalszą drogę. Niestety, z uwagi na opóźnienie, musieliśmy zrezygnować z odwiedzenia kombinatu... przepraszam, sanktuarium w Licheniu. Od razu skierowaliśmy się do Kopalni Węgla Brunatnego "Konin" w Kleczewie S.A. Kopalnia ta należy do szczególnie interesujących, ponieważ całe wyrobisko znajduje się na powierzchni. Odwiedziliśmy bowiem kopalnię odkrywkową. W pierwszej kolejności pojechaliśmy właśnie na taką odkrywkę, która zajmuje kilka kilometrów kwadratowych i ma głębokość około 70 metrów.

Scania przy jed...
Jedno z eksploa...
Wielkie koparki...
Wielkie koparki...
Scania na tle k...

Na wyrobisku widok był niesamowity. Mimo z porywistego wiatru i niskiej temperatury, z zapartym tchem oglądaliśmy szeroką i długą na kilka kilometrów dziurę w ziemi, w której pracowały gigantyczne koparki, mimo że na tle całego wyrobiska wyglądały na bardzo małe.
Kolejnym punktem programu była wizyta w dyspozytorni kopalni. Zobaczyliśmy miejsce, z którego kieruje się wszystkimi koparkami i taśmociągami. Widać od razu, czy wszystkie maszyny pracują prawidłowo, czy z którąś jest jakiś problem.

Dyspozytornia w...
Mapa wyrobisk.

Ostatnim elementem naszej wizyty w kopalni "Konin" była wizyta na stacji Jóźwin, gdzie mogliśmy zapoznać się z systemem transportu kolejowego w zakładzie. Węgiel wydobywany w kopalni przewożony jest od razu do elektrowni Pątnów. Pociągi złożone są z kilku wagonów samowyładowczych, posiadających podgrzewanie, aby ułatwić rozładunek w zimie. Co ciekawe, składy połączone są na stałe. Lokomotywa znajduje się na czele ładowanego pociągu. Pusty skład wraca tyłem, pchany przez elektrowóz. Dzięki zamontowaniu kamery na końcu pociągu, maszynista mimo pozostawania w lokomotywie na końcu, cały czas może obserwować drogę przed sobą. W Kopalni Węgla Brunatnego Konin w Kleczewie eksploatowane są nietypowe lokomotywy EL2. Podobne pojazdy używane są jeszcze w Kopalni Węgla Brunatnego Adamów w Turku, a poza tym w kopalniach w Niemczech i Chinach. Pojazdy EL2 wyprodukowane zostały w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku w zakładach LEW Hennigsdorf w Niemczech. Zasilane są napięciem z sieci trakcyjnej 2,4kV poprzez tradycyjne pantografy, jak i boczne, usytuowane pod kątem 45 stopni. Mimo wieku i specyficznego wyglądu, stąd przydomek "krokodyl", lokomotywy te przeszły gruntowną modernizację i jeszcze długo będą służyć w kopalni. Podczas naszej wizyty zwiedziliśmy nastawnię, a także mogliśmy wejść do środka jednej z lokomotyw EL2. 

Pod nastawnią w...
Wnętrze nastawn...
Jeden z pociągó...
Stanowisko masz...
Pusty pociąg wr...
I jeszcze ujęci...

Wczesnym popołudniem wyruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejnym punktem naszego programu była wizyta w Biskupinie oraz w muzeum kolei wąskotorowych w Wenecji. O ile Biskupin udało nam się zobaczyć, o tyle w muzeum w Wenecji odbiliśmy się od zamkniętych drzwi. Okazało się, że muzeum czynne jest do 16:00, a my zjawiliśmy się na miejscu o 17:05.

Scania na parki...
Rekonstrukcja g...
Widok na jezior...
Sfotografowany ...

Ostatnim miejscem, które postanowiliśmy zwiedzić w ten bardzo długi dzień, była wizyta na nowej pętli tramwajowej w Bydgoszczy, przy dworcu kolejowym. Kursowanie tramwajów na dworzec kolejowy w Bydgoszczy zostało zawieszone wiele lat temu, mimo że większość torowiska, jak i sama pętla przy dworcu, zachowały się do dnia dzisiejszego. Po latach postanowiono przywrócić tramwajowe połączenia dworca z centrum miasta i zdecydowano o budowie zupełnie nowej linii tramwajowej, prowadzącej inną trasą, niż poprzednia, włącznie z nowym mostem na Brdzie. Prace właściwie już dobiegły końca, a pierwsi pasażerowie skorzystają z nowego torowiska być może jeszcze pod koniec tego roku.

Krakowska Scani...
Tutejsze wąskie...

W końcu późnym wieczorem dotarliśmy na miejsce pierwszego naszego noclegu w miejscowości Fojutowo. Atrakcję, z której słynie ta mała wioska położona w Borach Tucholskich, zobaczyliśmy następnego dnia rano. W Fojutowie znajduje się bowiem dwupoziomowe skrzyżowanie dwóch cieków wodnych. Dołem płynie Czerska Struga, natomiast górą Wielki Kanał Brdy. Różnica pomiędzy nimi wynosi 11 metrów. Mieszkańcy Holandii zapewne przywykli do takich rozwiązań. Sam zresztą pamiętam jazdę po tamtejszej autostradzie, gdy po wiadukcie nad nami... przepłynęła żaglówka. Niemniej jednak w naszym kraju takie rozwiązania nie należą do częstych, a most w Fojutowie zwany moim zdaniem nieco mylnie akweduktem liczy 68 metrów długości i powstał w 1865 roku. Jest to największy tego typu obiekt w Polsce.

Scania w Fojuto...
Czerska Struga....
Scania na akwed...
Dowód, że na gó...

Przemierzając dalszą drogę po Kaszubach zawitaliśmy na chwilkę do miejscowości Tajwan.

Scania na Tajwa...
Scania na Tajwa...

Wizyta na Tajwanie była jednak chwilowym zboczeniem z trasy. My natomiast podążaliśmy do miejscowości, których jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nie było na żadnych oficjalnych mapach. W Bornym Sulinowie oraz w Kłominie stacjonował bowiem garnizon armii radzieckiej. W rezultacie obszar ten był zupełnie wyjęty spod polskiej jurysdykcji. Po wyjeździe wojsk radzieckich w 1992 roku z naszego kraju Polacy zaczęli zasiedlać Borne Sulinowo, dzięki czemu miasto to nie robi już takiego wrażenia, jak jeszcze dwadzieścia lat temu. Jakkolwiek warto przejść się trasą turystyczną wytyczoną wzdłuż najciekawszych obiektów, które jeszcze dwie dekady temu służyły wojsku, a także zwrócić uwagę, że miasto to znajduje się dosłownie w lesie. Zapewne chodziło o kwestie maskowania.
Kłomino natomiast spokojnie można ochrzcić polską Prypecią, czyli najsłynniejszym opuszczonym miastem, które mieszkańcy musieli opuścić w 1986 roku w związku z katastrofą nuklearną w elektrowni w Czarnobylu. Oczywiście polska wersja jest znacznie mniejsza od oryginału, niemniej również robi wrażenie. Niestety, Kłomino zapewne w przyszłym roku praktycznie przestanie istnieć. Już wyburzono większość bloków, a likwidacja kolejnych jest w trakcie. Na miejscu przetrwają zapewne dwa lub trzy budynki, które zostały kupione przez prywatnych właścicieli.

W drodze do Kło...
Scania w Kłomin...
Opuszczone mias...
Opuszczone mias...
Opuszczone mias...
Opuszczone mias...
Opuszczone mias...
Opuszczone mias...
Opuszczone mias...
Opuszczone mias...
Również w Borny...
Jezioro Pile w ...

Po dwóch i pół dnia jazdy, nasza Scania w końcu dotarła do Łeby. Na koniec mojej relacji zapraszam do oglądnięcia kilku zdjęć z nad morza. Miło popatrzeć na te fotki, gdy na zewnątrz temperatura coraz niższa, a dni coraz krótsze. Na kolejne wakacje znów trzeba będzie czekać rok...

Plaża w Łebie.
Plaża w Łebie.
Zachód słońca w...

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 429 gości oraz 1 użytkownik.