/** */

Wydarzenia

Szlakiem dawnych solówek - Sylwester 2010

Przez wiele lat Sylwestra spędzaliśmy w pociągu. W tym roku przyszła w końcu kolej na tramwajowe rozpoczęcie Nowego Roku. Na zaproszenie kolegów z Łodzi, wybraliśmy się właśnie do ich miasta. Razem chcieliśmy pożegnać 2010 rok, przywitać 2011 rok i przy okazji uczcić dziesiątą rocznicę reformy komunikacyjnej, w wyniku której po Łodzi przestały jeździć wagony 805Na solo. W planach był nocny przejazd wozem numer 1435 śladami dawnych linii obsługiwanych solówkami, a także przywitanie Nowego Roku, tradycyjny grill i jedna wielka impreza na pokładzie tramwaju.

 

Z Krakowa wyruszyliśmy w ostatni dzień 2010 roku około 16:30 i to bezpośrednim pociągiem do Łodzi. Jedną z niewielu pozytywnych zmian w nowym rozkładzie jazdy PKP, który zaczął obowiązywać trzy tygodnie wcześniej, było pojawienie się bezpośrednich pociągów, łączących Kraków z Łodzią przez Centralną Magistralę Kolejową. Dzięki temu, do włókienniczego miasta dotarliśmy po trzech godzinach jazdy.

 

Do mieszkańców Łodzi nastawiliśmy się pozytywnie już w pociągu, za sprawą młodej łodzianki, wracającej ze świątecznego urlopu ze swoim synem. Długo nie mogła uwierzyć, że jedziemy specjalnie z Krakowa do Łodzi i to na tramwajowego Sylwestra.

 

Z Dworca Kaliskiego odebrał nas kolega Damian, który współorganizował całą nocną imprezę. Trochę pokrążyliśmy po mieście, by w końcu dotrzeć do największej zajezdni w Polsce (a ponoć również i w Europie), mieszczącej się przy ulicy Telefonicznej w Łodzi. Damian trochę oprowadził nas po halach, ale nie zrobił tego za darmo. Musieliśmy pomóc przy dekoracji wagonu. Sam zabrał się za to za montaż nagłośnienia, którym osiemsettrupek oczywiście nie dysponuje.

Nasza imprezowa...
 

Około godziny 22:00 podjechaliśmy pod bramę zajezdni. Tu oczekiwali na nas pozostali uczestnicy Sylwestra. Szybko w tramwaju zapanowała miła atmosfera, mimo że radio mimo usilnych działań Damiana nie chciało współpracować z tymczasową instalacją nagłośnieniową.

Wyjeżdżamy z za...

Niedługo później wyruszyliśmy na nocny podbój Łodzi. Dość szybko przekonaliśmy się, że po mieście poruszać się będziemy z dość zawrotną prędkością. Szczerze powiedziawszy, to nie pamiętam, kiedy ostatnio tak szybko jechałem tramwajem. Tak więc w błyskawicznym tempie dotarliśmy na plac Wolności. Tu, wzorem imprez autobusowych, postanowiliśmy odbyć rundkę honorową. Gdy już objechaliśmy plac dookoła i przymierzaliśmy się do zjazdu z ulicę Legionów, pod wagonem coś zgrzytnęło. Okazało się, że pierwsze koło pierwszego wózka pojechało prawidłowo w prawo. Drugie koło wybrało jednak drogę w lewo.

Na placu Wolnoś...

Na szczęście po cofnięciu tramwaj powrócił na właściwe tory i mogliśmy kontynuować podróż. Skręciliśmy na ulicę Zachodnią i następnie ulicą Kościuszki i Piotrkowską przemieszczaliśmy się trasą Łódzkiego Tramwaju Regionalnego na południe. W końcu dotarliśmy na plac Niepodległości. Tutejsza rundka honorowa wokół pętli zakończyła się już bez przygód.

Na pętli przy p...

Podczas, gdy my fociliśmy tramwaj, Damian podjął ostatnią próbę podłączenia muzyki. Niestety zakończyła się ona jakimś dziwnym zapachem wydobywającym się z kabiny motorniczego, po czym nastąpił telefon do kolegi, który pożyczyć miał kolejne radio. Tymczasem zbliżała się północ. Popędziliśmy więc na najmłodszą pętlę w Łodzi, położoną przy centrum handlowym koło zajezdni w Chocianowicach. Przy okazji koledzy z Łodzi wspominali jedną z poprzednich imprez, podczas której wjechali tramwajem na odcinek sieci bez napięcia. Po chwili znaleźli się winowajcy zamieszania. Okazało się bowiem, że niewiele dalej ze sprzętem rozłożyli się sieciowcy, którzy twardo zapowiedzieli kolejne cztery godziny bez napięcia. Nie było innego wyjścia, trzeba było przepchnąć tramwaj. Nie dość, że daleko to jeszcze pod górkę, ale w końcu jakoś stamtąd wyjechali. My na szczęście nie mieliśmy tym razem takich problemów.

Przy zajezdni n...

I tak na pętli przy Ikei spędziliśmy ostatnie chwile starego roku i pierwsze minuty nowego, 2011 roku. Tuż po północy niebo za tramwajem zapełniło się błyskami sztucznych ogni. Tymczasem na pętli był szampan (tramwaj został dokładnie zlany), wystrzeliwanie rac i innych petard (dziwne że osiemsettrupek nie poszedł z ogniem), czy w końcu kilka rundek honorowych w wokół pętli.

Solówka oczekuj...
Pierwsze zdjęci...

Kilkanaście minut po północy i zebraniu w końcu całej ekipy do tramwaju, popędziliśmy z powrotem do centrum Łodzi. Dotarliśmy na ulicę Legionów, czyli dawną Obrońców Stalingradu. Jak poinformowali nas współpasażerowie, rdzenni mieszkańcy Łodzi, dzielnica w której żeśmy się znaleźli, raczej nie może pochwalić się najlepszą opinią. Istotnie, za oknami tramwaju co chwile przemykały grupki młodych ludzi, przypominający połączenie jakiś zamieszek z ustawkami pomeczowymi. Na wszelki wypadek nie opuszczaliśmy osiemsettrupki. Pewnie nie spodobałoby im się to, że nie kibicujemy Widzewowi albo ŁKS-owi. W międzyczasie jeden z tubylców usiłował podprowadzić hak do zmiany zwrotnicy. Wajcha w końcu powróciła do tramwaju. Podobnie zresztą, jak kolega Damian z nowym radiem w ręce. Tak więc po chwili w naszym wagonie zaczęła grać muzyka. I pozostało już tak do rana.
Okolice ulicy Legionów opuszczaliśmy ze sporą ulgą. Teraz pędziliśmy w kierunku pętli Zdrowie, będącej jedną z najbardziej klimatycznych końcówek tramwajowych w Łodzi. Zarówno pętla, jak i prowadząca do niej trasa tramwajowa, położone są dosłownie w lesie, a konkretnie na skraju Łódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Niezależnie od pory roku czy pory dnia, zawsze w tym miejscu panuje niezwykły klimat. 

Pętla Zdrowie.

Podczas, gdy za wagonem usiłowano rozpalić grilla, z przodu w powietrze znów poleciało trochę rac i innych sztucznych ogni. Kolejny już raz tramwaj jakimś cudem uniknął spalenia. Nieco później pod wiatą trwało pieczenie kiełbasek, a tymczasem osiemsettrupek zaczął się kiwać w rytm muzyki. Bujanie nieco ustało, gdy wszyscy rzucili się na kiełbaski.
Powitaliśmy Nowy Rok, zrobiliśmy grilla, to można było w końcu pozaliczać trochę pętli, do których dekadę temu docierały wagony 805Na solo. Na początek pojechaliśmy dokładnie po trasie linii 9 na pętlę Augustów. Kolega Damian, w ramach pokazywania nam miasta, informował nas o każdym większym wyboczeniu torowiska na trasie. Tak na wszelki wypadek, gdybyśmy sami tego nie zauważyli. 

Augustów.

Trasa na Augustów jest ponoć najmłodszą, jaka powstała w Łodzi. Było to ponoć niemal dwadzieścia lat temu. Po krótkiej wizycie na tej końcówce, udaliśmy się w kierunku pętli Wycieczkowa, przy okazji wielokrotnie zamykając "budzik" w osiemsettrupce.
Następny fotostop odbył się w rejonie skrzyżowania ulicy Zgierskiej, Zachodniej i Dolnej.  

W drodze na Wyc...

Kolejne zdjęcia wykonaliśmy z wiaduktu kolejowego, położonego nad ulicą Warszawską. W tym miejscu znajduje się jedyny łódzki splot torów. Rozwiązanie to chyba podpatrzono z Krakowa, ponieważ wcześniej znajdowały się tu normalne zwrotnice i jednotor.
Wiejący wiatr niestety nie ułatwiał nocnego focenia ze statywu. Podobnie zresztą, jak zaspy na zboczach nasypu kolejowego, dzięki czemu dość łatwo można było zaliczyć bliski kontakt ze śniegiem.

Na łódzkim splo...

No i w końcu nadszedł ostatni fotostop, przynajmniej dla nas. Zbliżała się bowiem godzina piąta i musieliśmy zacząć żegnać z resztą imprezowiczów.

Pożegnalne zdję...
 

Z Wycieczkowej pojechaliśmy z powrotem do centrum. Tramwaj opuściliśmy na ulicy Kościuszki, w pobliżu punktu przesiadkowego linii nocnych. Po chwili nadjechał przegubowy Ikarus na linii N2, która zawieźć nas miała pod same drzwi Dworca Kaliskiego. Trochę to było naciągane, zwłaszcza gdy profilaktycznie wysiedliśmy przystanek za wcześnie. W końcu jednak dotarliśmy na dworzec, a nasz pociąg przyjechał punktualnie. Szybko usnęliśmy w ciepłym przedziale zdeklasowanej klasy pierwszej.

 

Obudziliśmy się w pobliżu Dąbrowy Górniczej. Konduktor był na tyle miły, że nie chciał nas budzić wcześniej i dopiero teraz przyszedł sprawdzić bilety. Punktualnie wjechaliśmy na dworzec w Katowicach. Miejsce to od kilku tygodni znajduje się w zupełnej przebudowie. Dość szybko przekonaliśmy się o tym, zwłaszcza gdy okazało się, że z dworca nie da się wyjść na plac Szewczyka. Musieliśmy więc wyjść od strony południowej, po czym obejść całą stację. Było jednak warto. Byliśmy uratowani!! Mimo 1 stycznia, restauracja McDonald's przy ulicy Stawowej była czynna. Pozostały czas do przyjazdu pociągu do Krakowa spędziliśmy na katowickim rynku, focąc tramwaje, które się akurat napatoczyły. 

Noworoczne stad...
Spokojny porane...

Podróż do Krakowa minęła nam znów w ciepłej i przyjemnej, ale zarazem powolnej atmosferze. Dwie godziny jazdy pociągiem na tak krótkiej trasie, to już niestety nie ten poziom. Na szczęście mają coś robić z tą linią. Miejmy nadzieję, że zaczną w rozpoczynającym się właśnie 2011 roku.

 

W Krakowie byliśmy o 12:30. Tym samym zakończył się nasz sylwestrowy wypad do Łodzi. Kończąc relację chciałbym podziękować kolegom z Łodzi za super zabawę. Kolejny raz okazało się, że spontaniczne wyjazdy organizowane na szybko zazwyczaj bardziej pozostają w pamięci, niż długo planowane wyprawy. I oby tak udany był rozpoczynający się właśnie rok 2011. Tego Wam i sobie życzę.

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 651 gości oraz 1 użytkownik.