Wydarzenia
Pożegnanie Jelczy 120M - 18.10.2008
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: niedziela, 04, luty 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 1454
W 1995 roku krakowskie MPK podjęło decyzję o zakupie 130 Jelczy 120M. Autobusy, które w chwili produkcji były już przestarzałe, trafiły do Krakowa wyłącznie po to, by tymczasowo zażegnać kryzys taborowy związany z wycofywaniem z ruchu wyeksploatowanych Jelczy M-11 i Ikarusów 260. "Stodwudziestki" zaprojektowane zostały na 7-8 lat eksploatacji i właśnie tyle miały jeździć po naszym mieście, do czasu zastąpienia ich przez nowocześniejsze, niskopodłogowe pojazdy. Czas pokazał jednak, że Jelcze 120M musiały wytrzymać znacznie dłużej. Pokonały próbę czasu i dziś jeżdżą już po Krakowie piętnasty rok. Ich czas pracy dla naszego miasta dobiega jednak końca. W tym roku ostatnie egzemplarze zjadą z ulic Krakowa.
Nadchodzący kres eksploatacji Jelczy 120M w naszym mieście skłonił miłośników krakowskiej komunikacji miejskiej do zorganizowania imprezy pożegnalnej "wołów roboczych" czyli niedocenianych Jelczy 120M. Pojazdy te przez tak wiele lat były czymś powszechnym w Krakowie, tak wpisały się w krajobraz miasta, że aż trudno uwierzyć, że zostało ich już tak niewiele i z każdym dniem ich liczba będzie maleć. Stąd pomysł na imprezę. Tym razem jednak nie chcieliśmy wyjeżdżać poza miasto, a raczej skupić się na najbardziej nietypowych fragmentach krakowskiej sieci autobusowej, do których Jelcze 120M docierały. Wszak trudno dziś wymienić linię, na której chociaż raz nie pojawiły się te autobusy. Stąd wybór miejsc na fotostopy musiał być z oczywistych względów dość mocno ograniczony. Myślę jednak, że podczas tych niemal 10 godzin podróży po Krakowie, postaraliśmy się godnie pożegnać Jelcze 120M w Krakowie.
Impreza zaplanowana została na sobotę 18 października 2008 roku. Tym razem rozpocząć mieliśmy nietypowo, bo dopiero o godzinie 11 czyli tuż przed południem. Chcieliśmy bowiem zahaczyć trochę o wieczór i uwiecznić naszego Jelcza również na nocnych fotkach. W zajezdni Bieńczyce zjawiliśmy się jednak już przed godziną dziesiątą. Nasz, od pewnego czasu, etatowy kierowca Darek, kiedyś uczestnik imprez, dziś pracownik zajezdni Wola Duchacka, tradycyjnie musiał mieć chwilę czasu, by zaznajomić się z pojazdem, którego wcześniej nie prowadził. Kierowca z Bieńczyc szybko wyjaśnił jednak wszystkie tajniki obsługi wiekowego Jelcza.
Tuż po godzinie 11 wyjechaliśmy z zajezdni Bieńczyce wraz z ponad czterdziestką miłośników na pokładzie, którzy na pokładzie autobusu numer BF304 chcieli pożegnać krakowskie Jelcze 120M. Na początek chcieliśmy podjechać pod Muzeum Czynu Zbrojnego na ulicę Mościckiego, by sfotografować nasz pojazd przy czołgu będącym pomnikiem i pamiątką po minionym ustroju. Niestety, czołg okazał się być otoczony zaparkowanymi samochodami z każdej możliwej strony, stąd zrezygnowaliśmy z tego fotostopu. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się nieco dalej, w alei Róż, gdzie pojazdy te przez cały okres swojej eksploatacji w Krakowie, stanowiły praktycznie widok codzienny.
Po postoju w alei Róż pojechaliśmy na kolejna charakterystyczną aleję Nowej Huty. Nasz Jelcz skręcił w aleję Przyjaźni, by po chwili znaleźć się w alei Solidarności. Uczestnicy imprezy wysiedli w rejonie skrzyżowania z Bulwarową, po czym imprezowy autobus pojechał pod Kombinat, by po chwili wykonać najazd, pozując jednocześnie do zdjęć.
Następnym naszym celem była zajezdnia Nowa Huta. Przyjechaliśmy tu, ponieważ właśnie w tym miejscu kończyły niemal wszystkie krakowskie Jelcze 120M. Także teraz stało tu kilkanaście odstawionych autobusów, które czekały bądź na nowego właściciela, bądź też na wywiezienie na złom. Naszym zamiarem było sfotografowanie naszego autobusu na tle zdjętych już ze stanu jego "kolegów".
Wizyta w zajezdni Nowa Huta zajęła nam trochę czasu, gdyż część uczestników imprezy postanowiła podejść jeszcze do autobusów, odstawionych na drugim końcu stacji obsługi. W końcu jednak wszyscy powrócili na pokład Jelcza i mogliśmy powoli ruszać dalej. Po minięciu Kombinatu i ulicy Bulwarowej, zatrzymaliśmy się na zdjęcia w ulicy Klasztornej.
Z ulicy Klasztornej blisko było na Osiedle Lesisko, gdzie również chcieliśmy zajechać.
Osiedle Lesisko było ostatnim punktem programu, położonym w Nowej Hucie, podczas naszej imprezy. Po wykonaniu zdjęć, skierowaliśmy się na most Wandy, by tędy dostać się na prawy brzeg Wisły, do Podgórza. Niewielu pamięta, że na początku eksploatacji, Jelcze 120M stacjonowały również w zajezdni Płaszów. Można je było zobaczyć na wszystkich liniach kursujących przez Rybitwy i do Przewozu. Dziś taki widok wydawać się może egzotyczny, zwłaszcza wśród dominujących w tej części miasta Scanii 113CLL, ale jeszcze dziesięć lat temu Jelcz 120M na linii 158 czy 205 należał do codzienności. Postanowiliśmy więc przypomnieć stare czasy i zajechaliśmy na pętlę "Podwierzbie".
Z Podwierzbia udaliśmy się na końcówkę, do której nie dotarliśmy podczas żadnej wcześniejszej imprezy. Po dotarciu do ulicy Półłanki, skręciliśmy w ulicę Nad Drwiną by następnie znaleźć się na ulicy Domagały. Dawna pętla "FADOM", bo właśnie ona była naszym celem, nie funkcjonuje od wielu lat. Kiedyś docierały tu linie 108 i 157, jednak prywatny właściciel terenu w końcu przestał wpuszczać tu autobusy MPK i trzeba było zmienić trasy obu autobusów. Dziś po dawnej końcówce pozostał słupek przystankowy i nadzieja, że autobusy MPK jeszcze kiedyś tu powrócą. W najbliższym czasie planowana jest bowiem modernizacja ulicy Domagały i jej połączenie z Osiedlem Złocień.
Wizyta na Rybitwach zakończyła się bardzo udanie, więc mogliśmy skierować się na słynne przejazdy kolejowe, by po chwili znaleźć się na Bieżanowie. Na kolejny fotostop zatrzymaliśmy się pod kościołem przy ulicy Popiełuszki.
Następnie, ze Starego Bieżanowa udaliśmy się na Nowy, a konkretnie na pętlę autobusową. Także to miejsce ściśle wiąże się z Jelczami 120M. Jeszcze w tym roku dojeżdżały tu na linii 163. W przeszłości nie należały do rzadkości, nawet na linii 502.
Po wizycie na Bieżanowie Nowym, zatrzymaliśmy się jeszcze na krótki postój na ulicy Aleksandry. Kolejnym naszym celem, do którego zmierzaliśmy, była końcówka "Wydział Farmacji UJ".
Tu spędziliśmy kolejne kilka minut. Czas nas jednak gonił, powoli zbliżał się bowiem zachód słońca, a my chcieliśmy jeszcze wykonać kilka ciekawych fotostopów przed nocą. Okazja do kolejnych ładnych zdjęć nadarzyła się na ulicy Nowosądeckiej, gdzie odbył się następny fotostop najazdowy. Tym razem za tło posłużyła elektrociepłownia w Łegu. Jelcze 120M w tym miejscu również nie należały do rzadkości. Jeszcze do niedawna bez problemu można było spotkać tego typu autobusy na linii numer 174.
Kolejny fotostop odbył się dwa przystanki dalej, przy pętli "Piaski Nowe".
Po wizycie w południowo-wschodniej części miasta, przyszedł czas na centrum, a konkretnie Stare Podgórze i zarazem najbardziej ekstremalną część naszej wycieczki. Podczas przedimprezowego objazd tydzień temu, dotarliśmy pod ośrodek Telewizji Kraków na Krzemionkach i od razu stwierdziliśmy, że musimy tu przyjechać Jelczem. Stąd, po opuszczeniu Piasków Nowych, ulicą Kamieńskiego dotarliśmy przed Rondo Matecznego, gdzie skręciliśmy w ulicę Zamoyskiego. Bez większych problemów pokonaliśmy skrzyżowanie z ulicą Redemptorystów i już wdrapywaliśmy się pod ośrodek telewizji. Pierwszy fotostop odbył się na ulicy Krzemionki.
Po "wytrójkątowaniu" pod ośrodkiem telewizyjnym, nasz autobus ustawił się do zdjęć na tle budynku dawnego przyzakładowego przedszkola MPK. Dziś jest to samodzielna jednostka, do której wiele lat temu, uczęszczał również autor powyższej relacji.
Jelcz zjeżdżający z Krzemionek również uchwycony został na zdjęciach.
Zjazd z Krzemionek zajął nam nieco więcej czasu. Szczególnie we znaki dały się zaparkowane samochody, które znacząco utrudniły dotarcie do ulicy Zamoyskiego. W końcu jednak się udało. Po chwili byliśmy już na Rynku Podgórskim, gdzie oczywiście nie mogło obyć się bez fotostopu.
Z Rynku Podgórskiego skierowaliśmy się w stronę Ronda Grunwaldzkiego, oczywiście możliwie najbardziej nietypową trasą. Jadąc ulicą Kalwaryjską skręciliśmy bowiem w ulicę Długosza, po której już w przeszłości kursowały autobusy MPK. Na fotostop zatrzymaliśmy się tuż za mostem Retmańskim, tak by uwiecznić na zdjęciach nasz pojazd na tle mostu Piłsudskiego.
Stąd blisko było już na pętlę przy Rondzie Grunwaldzkim, gdzie zaplanowany został dłuższy postój, tak aby wszyscy uczestnicy wycieczki mogli posilić się w pobliskich budach z hamburgerami i zapiekankami.
Po bardzo udanej wizycie w Starym Podgórzu, przyszedł czas na zachodnie rubieże Krakowa. Najedzeni uczestnicy wycieczki mogli spokojnie ruszać w dalszą drogę. Po opuszczeniu Ronda Grunwaldzkiego, udaliśmy się w kierunku Tyńca, do którego jednak nie dotarliśmy. W Kostrzu skręciliśmy bowiem w kierunku pętli autobusu numer 162. Mieliśmy dużo szczęścia, gdyż na końcówce stał sobie akurat liniowy pojazd.
Jak widać, Jelcze 120M zastąpione zostały Scaniami 113CLL. My tymczasem podążaliśmy dalej. Z Kostrza powróciliśmy na ulicę Tyniecką, którą dostaliśmy się na autostradową obwodnicę Krakowa. Przejechaliśmy po stopniu wodnym "Kościuszko", by tuż za Wisłą zjechać na ulicę Mirowską. Tu odbył się kolejny fotostop. Nasz autobus mógł idealnie zapozować do zdjęć na tle klasztoru Ojców Kamedułów na Bielanach.
Z Węzła Mirowskiego pojechaliśmy do Piekar. Tu zjechaliśmy z głównej drogi, by uwiecznić na zdjęciach naszego Jelcza na tle klasztoru w Tyńcu. Miejsce to przed laty wynalazł Robert, kierowca który niejeden raz jeździł z nami Ikarusem. Wtedy cofaliśmy przegubem 200 metrów do tyłu. Dla Jelcza 120M taki manewr był praktycznie niczym.
Z Piekar powróciliśmy z powrotem w granice administracyjne Krakowa, by po chwili dotrzeć na Bielany. Z ulicy Księcia Józefa skręciliśmy w Orlą, po której nie kursują dotychczas żadne autobusy MPK.
Tu również uwieczniliśmy nasz autobus na tle klasztoru na Bielanach, dzięki wjechaniu na chwileczkę w ulicę marszałka Wolskiego.
To był właściwie ostatni fotostop wykonany w promieniach zachodzącego słońca. Na kolejne zdjęcia musieliśmy już wychodzić z autobusu, zabierając ze sobą statywy. Jadąc ulicą Orlą, dotarliśmy do Zakamycza. Pętlę minęliśmy jednak bez zatrzymania, mimo że przez wiele lat na linii 102 docierały tu Jelcze 120M. Spieszno było nam bowiem na inną końcówkę, będącą zarazem jedną z najbardziej charakterystycznych krakowskich pętli. Chcieliśmy bowiem dojechać pod ZOO. W Chełmie skręciliśmy w aleję Kasztanową. Aby skrócić sobie drogę, pojechaliśmy aleją Modrzewiową i ulicą Jeleniową, by kilka minut później zacząć się mozolnie wdrapywać do Lasku Wolskiego. Następny fotostop odbył się pod "Babą Jagą", czyli słynną kawiarnią, która wiele lat temu spłonęła w niewyjaśnionych okolicznościach.
Dalsza droga pod ZOO była męcząca zarówno dla autobusu jak i dla kierowcy. Nasz Jelcz zbyt żwawo rwał się do jazdy na pierwszym biegu, za to jechać nie chciał już na drugim. W końcu jednak udało nam się dotrzeć do celu.
Pod ZOO znowu spędziliśmy trochę więcej czasu. W końcu przyszedł czas, by jechać dalej. Zjechaliśmy więc z Lasu Wolskiego na ulicę Królowej Jadwigi, gdzie skręciliśmy w kierunku centrum. Na fotostop zatrzymaliśmy się na jednym z przystanków.
Z ulicy Królowej Jadwigi podążyliśmy ulicą Piastowską na Cichy Kącik. Tu nasz Jelcz zapozował do zdjęć razem ze Scanią 113ALb na linii 159.
Z Cichego Kącika pojechaliśmy na Azory, gdzie praktycznie zastała nas noc. Na szczęście jednak, pętla zapchana była autobusami, więc nasz Jelcz mógł ustawić się do zdjęć razem z Solarisami na linii 130 i 138.
Z Azorów pojechaliśmy na dawną pętlę Krowodrza Górka. Kilka lat temu w tym miejscu udało mi się sfotografować Jelcze 120M na linii 102 i 103 obok siebie. Dziś dworzec autobusowy przeniesiony jest w pobliże pętli tramwajowej, a "stodwudziestek" praktycznie już nie ma w Krakowie.
Koniec imprezy zbliżał się nieubłaganie, jednak nie mogliśmy zapomnieć o odwiedzeniu końcówki, z którą Jelcze 120M związały się chyba najmocniej. Na Nowym Kleparzu, bo o tej pętli mowa, przez cały okres eksploatacji "stodwudziestek" w Krakowie, autobusy te można było spotkać praktycznie bez przerwy. Wszystko przez linie strefowe, które do dnia dzisiejszego licznie kończą tu swoje trasy i które przez wiele lat obsługiwane były przez Jelcze 120M. Dziś pojazdów tych nie spotkamy już na tej końcówce. Zastąpione zostały przez młodsze Scanie i Solarisy.
Nowy Kleparz był ostatnią końcówką, którą odwiedziliśmy. Teraz zmierzaliśmy już do zajezdni, oczywiście okrężną drogą. Przedostatni fotostop odbył się na ulicy Warszawskiej pod Politechniką.
Dworzec Główny i Rondo Mogilskie minęliśmy już bez postojów. Za to na ostatni fotostop zatrzymaliśmy się na, dopiero co oddanym do użytku, Rondzie Grzegórzeckim.
Stąd zjechaliśmy do zajezdni w Bieńczycach.
W ten sposób pożegnaliśmy w imieniu miłośników krakowskie Jelcze 120M. Autobusy te jeszcze przez najbliższe kilka tygodni będzie można spotkać na ulicach Krakowa, głównie jednak na obrzeżach miasta i w Nowej Hucie. W ruchu pozostało zaledwie kilka egzemplarzy. Gdy tylko dotrą następne Solarisy Urbino 12, los ostatnich "stodwudziestek" będzie przesądzony. Na pamiątkę pozostanie nam już tylko jeden zabytkowy egzemplarz.

