/** */

Wydarzenia

Osiołkiem po (pod)krakowskich bocznicach czyli krakowskie (nie)lada(bo)cznice - 19.07.2008

Krakowskie Stowarzyszenie Miłośników Kolei od początku swojego istnienia, specjalizuje się między innymi w imprezach kolejowych, w czasie których zaliczamy typowym taborem nietypowe linie kolejowe. Mowa tu głównie o wszelkiego rodzaju bocznicach i trasach, po których w przeszłości zazwyczaj nigdy wcześniej nie jechał żaden pociąg osobowy. W ten właśnie sposób podróżowaliśmy jednostkami EN57 i EN71 już czterokrotnie: dwa razy po krakowskich bocznicach oraz kolejne dwa razy po sieci kolejowej w GOP-ie. W ubiegłym roku przerzuciliśmy się na tabor spalinowy i przy pomocy "Osiołka" czyli autobusu szynowego SA101 - 001, błądziliśmy na zachód od Krakowa, zaliczając trasy do kamieniołomów w Czatkowicach i Zalasie.

 

Jako, że liczba bocznic na terenie naszego miasta, wciąż jeszcze nie zaliczonych, jest dość spora. Jednocześnie członkiem SMK jest Tomek Ostrowicz - najbardziej ortodoksyjny zaliczak w tej części kraju, który nie przepuści ani metra niezaliczonego toru, w zasadzie pewnym było już od dawna, że taka impreza się odbędzie. Tym razem chcieliśmy bowiem zarówno uzupełnić braki, których nie udało się przejechać na dwóch poprzednich imprezach, jak i wjechać na wszystkie te bocznice, nad którymi nie wisi sieć trakcyjna. Z tego względu, jako środek transportu, znów okazał się być uparty jak osioł SA101, którego jednak udało się okiełznać i znów szczęśliwie zawiózł nas wszędzie tam gdzie chcieliśmy. Poniżej zapraszam na relację z tej jakże niezwykłej imprezy.

 

Początek przejazdu pod hasłem "Osiołkiem po (pod)krakowskich bocznicach czyli krakowskie (nie)lada(bo)cznice" zaplanowany został na godzinę 8:05 w sobotę 19 lipca 2008 roku. Wyruszyć mieliśmy tradycyjnie już ze stacji Kraków Główny. Niestety, już na wstępie okazało się, że początek imprezy nieco się przesunie. Ponoć, kolejarze zapomnieli... zatankować naszego osiołka. W końcu jednak udało się wyjechać z KGZ i 10 minut po odjeździe, SA101 wjechał na peron pierwszy krakowskiego dworca kolejowego.

 

Załadunek pasażerów odbył się w iście ekspresowym tempie. Tradycyjnie już wszystkie miejsca siedzące w SA101 były zajęte, więc w środku panował całkiem niezły tłok. Pierwszym punktem programu miała być Skawina i bocznice: tamtejszej Elektrowni oraz Zakładów Metalurgicznych. Stąd też na początku podróży skierowaliśmy się na południe. Jeszcze przed Płaszowem chwilowo zatrzymano nas na semaforze przedstacyjnym, potem szybka zmiana czoła i już nasz osiołek pędził na południowy-zachód. Na przystanku Skawina Zachodnia zabraliśmy jeszcze na pokład prezesa SMK, Marcina Lisowskiego, i już byliśmy na stacji Podbory Skawińskie, skąd wyruszyć mieliśmy do elektrowni. Dyrekcja zakładu zgodziła się na naszą wizytę, pod warunkiem że szynobus zostanie wciągnięty na teren elektrowni przy pomocy... ich lokomotywy. Ponoć miało to uniemożliwić wykolejenie się szynobusu (skoro lokomotywa się nie wykoleja, to szynobus ciągnięty przez lokomotywę też się nie wykolei - ot taka logika...). W każdym razie, nie protestowaliśmy zbyt mocno. Zwłaszcza, gdy elektrownia przychyliła się do naszej prośby i po szynobus wyjechała lokomotywa TEM2 - 146.          

Należąca do Ele...

Oczywiście łączenie obu pojazdów zostało dokładnie obfocone przez uczestników przejazdu...

Skład TEM2 - 14...

...poza jednym osobnikiem...

Kuba, nasza gwi...

Kolega Ostrowicz niestety nie może liczyć na takie zainteresowanie mediami, jednak również załapał się na zdjęcie do relacji.

Ostry pozuje z ...
Jedziemy do ele...

Po wjechaniu na teren zakładu, zostaliśmy przywitani przez pracowników elektrowni. Po chwili, jeden z nich dokonał krótkiej prezentacji obiektu. Następnie, nasz przewodnik zaprowadził nas na wywrotnicę, na której mogliśmy zobaczyć rozładunek wagonu z węglem. Swoją drogą nie pierwszy już raz, stałym bywalcom naszych imprez przypomniał się zapewne w tym momencie wjazd jednostką EN71 do krakowskiej elektrociepłowni w Łęgu. Potem zobaczyliśmy jeszcze stanowisko do rozładowywania talbotów. 

Pracownik elekt...
Nasz szynobus w...
Skawińska wywro...
Stanowisko do r...

Na koniec wizyty w skawińskiej elektrowni, podjechaliśmy jeszcze na koniec bocznicy, tak aby Ostry mógł ją sobie całą zaliczyć od początku do końca.

Wyruszamy w dro...

Wracając na stację w Podborach Skawińskich, stanęliśmy jeszcze na fotostop.

Pomiędzy elektr...
Pomiędzy elektr...

Na stacji w Podborach Skawińskich opuściła nas lokomotywa TEM2, dzięki czemu mogliśmy skierować się na stację w Skawinie. Niestety, jak zwykle na naszych imprezach, już mieliśmy dość spore opóźnienie, które dodatkowo zwiększyło się z powodu oczekiwania w Skawinie na przejazd pociągu osobowego. Czas ten wykorzystany został przez uczestników imprezy na zrobienie zdjęć, a także uzupełnienie zapasów prowiantu, w tym zakup zapiekanek w budynku stacyjnym.

Na stacji w Ska...

Gdy tylko szlak do Radziszowa zrobił się wolny, ruszyliśmy czym prędzej na zaliczanie bocznicy do Zakładów Metalurgicznych. Czasu mieliśmy niewiele, nie tylko z powodu opóźnienia, ale przede wszystkim ze względu na normalny ruch kolejowy prowadzony na trasie do Zakopanego. Na szczęście, w ciągu dwudziestu kilku minut udało się tam wyrobić.

Na bocznicy ska...

Skawinę opuszczaliśmy bardzo zadowoleni. Mimo sporego opóźnienia, plan udało się nam zrealizować w stu procentach. Niestety, teraz szczęście zaczęło nas trochę opuszczać, ale po kolei.

 

Ze Skawiny dotarliśmy bez problemu na stację Kraków Bonarka. Tu zjechaliśmy z torów, po których odbywa się ruch pasażerski, na szlak prowadzący bezpośrednio na stację towarową w Prokocimiu. Niezbyt spiesznie ominęliśmy Płaszów, zjeżdżając najpierw obok Stawu Płaszowskiego a potem Zalewu Bagry. Mijaliśmy wagony sypialne, oczekujące jednym z torów na zmiłowanie, najwyraźniej od wielu już lat, gdy nagle stanęliśmy. Niestety, okazało się, że nie możemy dalej jechać z powodu braku przejazdu. Tradycyjnie już, utknęliśmy na Prokocimiu. Warto przypomnieć, że już podczas wcześniejszych imprez mieliśmy problemy z przedarciem się przez Prokocim. Tym razem jednak musieliśmy się tu ładować, gdyż w planie mieliśmy zaliczenie bocznic zakładów Stalprodukt - Centrostal oraz Przedsiębiorstwa Robót Komunikacyjnych. Oczekiwanie na przejazd wykorzystaliśmy oczywiście do zrobienia zdjęć. 

W chaszczach na...

Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania w końcu mogliśmy ruszać dalej. Niemal pod lokomotywownią w Prokocimiu zmieniliśmy czoło i teraz przemieszczaliśmy się po torze prowadzącym niemal nad samymi Bagrami. Niestety, w międzyczasie okazało się, że obsługa nastawni nie za bardzo ma nas gdzie wypuścić. Mimo ustalenia z właścicielami bocznic możliwości wjazdu, okazało się że na miejscu nie ma nikogo, kto by nas mógł wpuścić. Dość mocno zdenerwowani musieliśmy w końcu dać sobie spokój i realizować dalszy plan wycieczki. Pominięcie dwóch punktów programu skutkowało wyłącznie tym, że udało się zmniejszyć opóźnienie do... godziny.

 

Z Prokocimia wyruszyliśmy na tak zwaną małą obwodnicę kolejową Krakowa. Fotostop jak zwykle zaplanowany został na moście na Wiśle. Stanęliśmy zarówno przed przeprawą, żeby zrobić zdjęcia, jak i później zeszliśmy na dół, by uwiecznić na fotografiach naszego szynobusa pokonującego most.

Przejazd przez ...
Przejazd przez ...

Drugim żelaznym fotostopem na tej trasie był oczywiście wiadukt nad aleją Pokoju. Tu szczęście nam nieco sprzyjało, gdyż 19 lipca otwarto dla ruchu rondo Grzegórzeckie, dzięki czemu po alei Pokoju znów jeździły tramwaje linii 1, 14 i 22.

Spotkanie szyno...

Dyżurny ruchu powoli zaczął nas przeganiać z małej obwodnicy, więc musieliśmy jechać dalej. Stację na Olszy minęliśmy bez postoju. Fotostop odbył się za to na przejeździe kolejowym w ciągu ulicy Łokietka. Tu znów doszło do powtórki sprzed lat i zdjęcia robione były podczas deszczu. Oczywiście, jak tylko ruszyliśmy dalej, przestało padać.

 

Po dotarciu na stację w Mydlnikach, skierowani zostaliśmy na żeberko, na którym kilka miesięcy temu wykoleiła się spalinówka z cysterną. W tym miejscu musieliśmy poczekać na szynobus z Balic, aby go przepuścić. Ruch na trasie do Balic obecnie odbywa się na dość ciekawych zasadach. Dawna bocznica kolejowa funkcjonuje jako linia kolejowa, a za mijankę służy zarówno zjazd do stacji paliw w Olszanicy jak i odcinek torów za peronem w Balicach. Aby dotrzeć do celu, musieliśmy więc przepuścić szynobus zjeżdżając ze szlaku na mijankę PKN Orlen. Następnie, wykorzystując wolną trasę, dotarliśmy pod bramę 8 Bazy Lotniczej w Balicach. Tu zaczęły się kłopoty.

Szynobus pod br...

Okazało się bowiem, że spóźniliśmy się i z tego powodu nie wjedziemy szynobusem na lotnisko, mimo że takie były pierwotne ustalenia. Mogliśmy jedynie wjechać na teren bazy wojskowej na pokładzie autobusu i w ten sposób zwiedzić obiekt. Podczas, gdy kolega Ostry miał ochotę rozszarpać każdego, kto tylko wszedł mu w drogę, my zaczęliśmy się ustawiać w kolejce na portierni. Wbrew pozorom, dostać się do wojska wcale nie jest łatwo. Musieliśmy podać numer dowodu osobistego, który poddawany był dokładnej kontroli przy wejściu. W końcu jednak wszyscy przeszli weryfikację i mogliśmy ruszać na płytę postojową.

Wojskowy autobu...

Trochę to dziwnie wygląda jak miłośnicy kolei, na imprezie kolejowej, zwiedzają... samoloty. Jednak szybko okazało się, że będzie to najciekawszy punkt całej wycieczki (zapewne wciąż wkurzony kolega Ostry miał na ten temat zupełnie inne zdanie). Na przeznaczonym specjalnie dla nas fragmencie płyty postojowej, zgromadzone zostały cztery samoloty, wśród nich AN-26 oraz Casa. Niestety, do tej ostatniej nie mogliśmy wejść. Jednak trzy pozostałe samoloty stały przed nami otworem. Niewątpliwie największe wrażenie robiły na nas kabiny pilotów, do których mogliśmy spokojnie wejść i usiąść za sterem. Pobyt w jednym z samolotów nieco nam się przedłużył, gdyż akurat nad Balicami przechodziła dość ostra burza. Mimo nienajlepszej pogody, a także niezrealizowania planu wjazdu na teren jednostki, wizyta w Balicach była bardzo udana i niewątpliwie pozostanie nam w pamięci na długo. Mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś uda nam się zrealizować plan do końca i dojedziemy szynobusem niemal pod samą płytę postojową na Balicach.

Miłośnicy kolei...
Samoloty transp...
Kabina pilotów ...
Lądujący Boeing...

Bardzo zadowoleni, opuszczaliśmy teren 8 Bazy Lotniczej w Balicach. W drodze powrotnej do Mydlnik, znów zjechaliśmy na mijankę PKN Orlen, gdzie tym razem odbył się krótki fotostop.

Szynobus na mij...

W Mydlnikiach wjechaliśmy na dużą obwodnicę, by tą właśnie drogą dostać się do Batowic. Oczywiście, nie mogło odbyć się bez fotostopu.

Na dużej obwodn...

Stację Kraków Batowice minęliśmy tym razem bez postoju. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się w rejonie nieistniejącego już posterunku odgałęźnego Dłubnia.

W drodze do Now...

Kolejny fotostop wyznaczony został na nieczynnym przystanku Kraków Lubocza. W międzyczasie zza chmur w końcu zaczęło wychodzić słońce, dzięki czemu zdjęcia nabrały ładnych kolorków.

Na nieczynnym p...

Także na stacji Kraków Nowa Huta spędziliśmy dość sporo czasu.

Stacja Kraków N...
Kolega Przepiór...

Następnym punktem programu miał być przejazd po pętli nawrotowej, która znajduje się za stacją w Nowej Hucie, pomiędzy Węgrzynowicami, Kościelnikami i Ruszczą. Zaliczanie trasy rozpoczęliśmy od północnej strony. Oczywiście, nie mogło obyć się bez fotostopów.

Pierwszy fotost...
W drodze powrot...
Fotostop na sta...

Po powrocie na stację w Nowej Hucie, skierowaliśmy się na tor prowadzący na bocznicę firmy Spedcont, popularnie zwaną stacją Kraków Krzesławice lub też terminalem kontenerowym. Pierwszy fotostop odbył się przed wiaduktem na ulicy Łowińskiego. Drugie podejście do zdjęć miało miejsce już za wiaduktem, a jego efekty okazały się być zdecydowanie lepsze. Szynobus na poniższym zdjęciu wygląda niemal jakby pokonywał którąś z tras na Kaszubach. Aż trudno uwierzyć, że to prawie sam środek Nowej Huty.

W Krzesławicach...

Wjazd na terminal kontenerowy zakończony został pełnym sukcesem i o dziwo, chyba nikt nie zauważył naszej obecności tutaj. My tymczasem, wykorzystując ładne oświetlenie i obecność jakiejś szafy elektrycznej, zrobiliśmy sobie tu wspólne, pamiątkowe zdjęcie wszystkich uczestników wycieczki.

Na terminalu w ...
Pamiątkowe zdję...

Aby wydostać się z bocznicy prowadzącej na terminal kontenerowy, musieliśmy znów wrócić na stację w Nowej Hucie. Tu zmieniliśmy tor i ponownie skierowaliśmy się w stronę Batowic, teraz jadąc jednak po szlaku położonym najbardziej na północ. Rozpoczęła się jazda w kierunku "ostrej łącznicy". Tu części Czytelników należy się szybkie wytłumaczenie, skąd wzięła się taka nazwa toru łączącego stację w Nowej Hucie z linią w kierunku Warszawy. Przejazd tą łącznicą planowany był bowiem od dawna, podczas nie jednej imprezy. Niestety, zawsze coś stawało na drodze. Ostatnio, była to kontuzja jakiej uległ jeden z uczestników imprezy, w rezultacie czego musieliśmy wcześniej zjechać na Kraków Główny. Kolega Ostrowicz długo czekał na ten moment i w końcu mu się udało.

Usatysfakcjonow...
Oczywiście musi...
Przy okazji nas...

Ostatnią bocznicą, którą tego dnia chcieliśmy bowiem zaliczyć, był tor prowadzący ze stacji w Niedźwiedziu do pobliskiej jednostki wojskowej. Mimo prowadzenia robót torowych na trasie do Warszawy, udało nam się jakoś ominąć wszystkie ekspresy bez długiego oczekiwania na mijanki. W Niedźwiedziu zjechaliśmy na boczny tor i rozpoczęliśmy wspinaczkę do jednostki wojskowej.

Wjeżdżamy na bo...

Niestety, osiołek był już trochę zmęczony, tor zarośnięty, a marchewka nie umyta, więc szynobus zaczął odmawiać chęci do współpracy. W SA101 napędzana jest tylko jedna oś, więc szybko wszyscy pasażerowie zgromadzili się w członie napędowym pojazdu. Wycofanie na stację i ponowna próba zdobycia podjazdu zakończyła się sukcesem. Podobnie, jak dalsza jazda do jednostki wojskowej. Tu przywitała nas zamknięta brama (zresztą zgodnie z planem) oraz zupełna pustka za płotem. Baza stała opustoszała.   

Zupełnie opusto...
Szynobus na koń...
Zasieki na torz...

Pod zamkniętą bramą jednostki spędziliśmy kilkanaście minut, po czym rozpoczęliśmy odwrót. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na jeden, ostatni fotostop. Znów zaszła potrzeba podjechania osiołkiem do góry i znów nasz szynobus zaczął się opierać. Tym razem postanowiliśmy użyć środków przymusu bezpośredniego...

Pchamy szynobus...

Tym przyjemnym akcentem zakończyliśmy ostatni fotostop podczas imprezy. Powrót do Krakowa również odbył się bez żadnych problemów. Jedynie na Przedmieściu skierowali zostaliśmy na KGZ poprzez nieużywaną w ruchu pasażerskim łącznicę. Stąd, z dwu i półgodzinnym opóźnieniem, wtoczyliśmy się na stację Kraków Główny, gdzie zakończyła się impreza.

 

Na koniec jak zwykle chciałbym wszystkim podziękować za super zabawę, zwłaszcza dla Kolegów ze Stowarzyszenia Miłośników Kolei w Krakowie, którzy zorganizowali tę imprezę. Dziękuję również wszystkim zakładom i instytucjom, które umożliwiły nam przejazd po swoich bocznicach, zapewniając nam tym samym dzień pełen wrażeń!!

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 369 gości oraz 0 użytkowników.