Wydarzenia
Impreza autobusowa w Nowym Sączu - 6.04.2008
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: sobota, 10, marzec 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 1153
Dotychczas imprezy komunikacyjne organizowane były przeważnie w dużych miastach, gdzie od lat działają kluby miłośników komunikacji, mające odpowiednie możliwości, by takie wycieczki przygotować. Ostatnio jednak, miłośnicy także z mniejszych miast coraz chętniej organizują przejazdy specjalnie wynajętymi autobusami po najciekawszych miejscach sieci. W ostatnich latach, jeśli chodzi o południowo-wschodnią część naszego kraju, miłośnicy mogli uczestniczyć w dwóch imprezach przygotowanych w Rzeszowie oraz w jednej w Oświęcimiu. W sobotę, 5 kwietnia 2008 roku, do miast tych dołączył również Nowy Sącz.
Organizacja imprezy w małym mieście jest zadaniem zdecydowanie trudniejszym, niż chociażby w wielkim Krakowie. Głównym problemem jest brak dostatecznej liczby ewentualnych chętnych, chcących wziąć udział w przejeździe. Stąd, koledzy z Nowego Sącza, którzy postanowili przygotować przejazd specjalny autobusem po swoim mieście, wzięli pod uwagę prośbę licznej ekipy krakowskiej i przesunęli termin imprezy na nieco wcześniejszy. Dzięki temu, wycieczka doszła do skutku, a imprezowy autobus wypełnił się w sporej części Krakusami.
Do Nowego Sącza wyruszyliśmy tuż przed godziną siódmą rano. Czasu mieliśmy dużo, więc mogliśmy spokojnie zmierzać do naszego celu, chociaż śliska nawierzchnia nie ułatwiała jazdy i nie napawała optymizmem niektórych pasażerów w samochodzie. Mimo niesprzyjającej pogody, do Nowego Sącza dotarliśmy o godzinie 8:30. Po krótkiej przerwie na śniadanie, podjechaliśmy pod dworzec kolejowy, gdzie po godzinie 9 miała rozpocząć się impreza.
Wycieczka po Nowym Sączu miała się składać z dwóch części. W pierwszej w planie mieliśmy podróż na pokładzie autobusu Jelcz PR110M numer 331. Popołudniu, mieliśmy podmienić nasz autobus na niskopodłogowego Mana NL222 numer 113. Na razie więc, po podstawieniu się imprezowego autobusu, zasiedliśmy na pokładzie "peery".
Z dworca kolejowego w Nowym Sączu wyruszyliśmy kilkadziesiąt minut po godzinie 9 rano. Pierwszy fotostop zaplanowany został na przystanku przy ulicy I Brygady.
Na następne zdjęcia zatrzymaliśmy się kawałek dalej, na ulicy Piłsudskiego. Niestety, od początku imprezy pogoda nie rozpieszczała fotografujących. Na szczęście jednak nie padało, więc mogliśmy spokojnie wychodzić na kolejne fotostopy.
Kontynuowaliśmy nasz przejazd na południe Nowego Sącza. Z ulicy Piłsudskiego skręciliśmy w Nawojowską by po chwili znaleźć się na ulicy Dąbrowskiej. Tu, na tle cmentarnej kaplicy, odbył się następny fotostop.
Stamtąd bocznymi ulicami cofnęliśmy się nieco do ulicy Piłsudskiego, by po chwili skierować do Jamnicy. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się tuż obok przystanku kolejowego.
Po szybkich zdjęciach, w czasie których nieco zablokowaliśmy ruch na drodze, udaliśmy się wzdłuż linii kolejowej do nowej pętli autobusowej w Jamnicy. Tu już zjechaliśmy z głównej drogi i mogliśmy poświęcić więcej czasu na robienie zdjęć.
W drodze powrotnej z Jamnicy przystanęliśmy jeszcze raz przy przystanku kolejowym, tym razem jednak nie blokując już ruchu samochodów.
Po krótkiej wizycie w Jamnicy powróciliśmy znów na aleję Piłsudskiego. Kolejny fotostop odbył się w rejonie wiaduktu kolejowego linii ze Stróż do Nowego Sącza.
Następnie udaliśmy się na kolejne fotki na pętlę "Magazynowa", usytuowaną przy ulicy o tej samej nazwie.
Jak widać, fotostopy odbywały się dość często. Jednak plan imprezy został ułożony na tyle luźno, że bez większego pośpiechu mogliśmy wychodzić na kolejne zdjęcia. Z ulicy Magazynowej podążyliśmy w kierunku ulicy Królowej Jadwigi. Tu uczestnicy przejazdu na chwilę opuścili autobus, by udać się na skrzyżowanie z ulicą Klasztorną, gdzie nasza "peerka" po chwili miała nadjechać.
Po sfotografowaniu i powrocie do autobusu pojechaliśmy w kierunku rzeki Kamienica, by dostać się na Bulwar Narwiku, gdzie odbyły się dwa fotostopy.
Drugi raz na zdjęcia na Bulwarze Narwiku zatrzymaliśmy się w rejonie wiaduktu pod ulicą Lwowską.
Pobyt na Bulwarze Narwiku zajął nam trochę czasu, więc trochę zajęło nam dotarcie na kolejny fotostop, na rynku w Nowym Sączu. Tu autobus wysadził uczestników na ulicy Kazimierza Wielkiego. Następnie imprezowicze przeszli na rynek, by zająć dogodne miejsca do fotografowania, po czym nadjechał nasz pojazd.
Pasażerowie oczekujący na autobus na przystanku, widząc nadjeżdżający pojazd z numerem 19, nerwowo rozpoczynali poszukiwania tajemniczego kursu na rozkładach jazdy. Na szczęście, niewielu było chętnych na wchodzenie do naszego pojazdu.
Po wizycie w centrum Nowego Sącza, udaliśmy się w kierunku Marcinkowic. Oczywiście nie mogło zabraknąć fotostopów.
Dotarcie do Marcinkowic nie zajęło nam zbyt wiele czasu. Za to znacznie więcej spędziliśmy go już na miejscu. Najpierw stanęliśmy na przystanku autobusowym.
Potem, między innymi na prośbę uczestników z Krakowa, udaliśmy się pod budynek stacji kolejowej w Marcinkowicach. Wizyta w tym miejscu nie mogła się odbyć bez zaglądnięcia na samą stację. Niestety, nie zastaliśmy na niej żadnego pociągu. Cóż, składy osobowe nie kursują tędy od dłuższego czasu, a w niedzielne południe ciężko również szukać pociągów towarowych. Mimo to jednak, nagły okrzyk jednego z uczestników imprezy "jedzie pociąg!!" wywołał istne opustoszenie autobusu i zadziałał lepiej niż nie jeden inny alarm ewakuacyjny. Niestety, żaden pociąg nie nadjechał.
W drodze powrotnej spod budynku stacyjnego również zatrzymaliśmy się na dwa fotostopy.
Po wizycie w Marcinkowicach rozpoczęliśmy powrót w kierunku Nowego Sącza, oczywiście całkowicie okrężną drogą. Następny fotostop odbył się w miejscowości Rdziostów.
Potem pojechaliśmy do miejscowości Gaj. Tu również stanęliśmy na zdjęcia w kilku miejscach.
Następnie przez miejscowość Świniarsko dotarliśmy do Podegrodzia.
Stamtąd skierowaliśmy się do Starego Sącza. Aby tam dotrzeć, trzeba było jeszcze pokonać most na Dunajcu. Wysiedliśmy więc spory kawałek przed nim, po czym pieszo udaliśmy się na sam most. Autobus oczywiście po chwili nadjechał.
W końcu dotarliśmy do Starego Sącza, na pętlę Os. Słoneczne. Tu opuściliśmy nasz autobus po raz ostatni. Jelcz za godzinę podmieniony miał być na Mana. My tymczasem udaliśmy się do centrum Starego Sącza na posiłek.
Godzina minęła bardzo szybko, tak że nie zdążyliśmy powrócić na pętlę. Organizatorzy podjechali jednak po nas na rynek, więc bez problemu mogliśmy dalej uczestniczyć w wycieczce po Nowym Sączu i okolicach.
Ze Starego Sącza udaliśmy się na południe do Rytra. Wcześniej jednak odbyły się jeszcze dwa fotostopy.
Podczas jazdy do Rytra znów przećwiczyliśmy szybką ewakuację autobusu. Tym razem powodem był pociąg EC "Bem", który sfotografowaliśmy na jednym z przejazdów. Dalsza droga do Rytra obyła się już bez większych przygód i ewakuacji.
Ładna okolica, cisza oraz spokój sprawiły, że postanowiliśmy sobie w tym miejscu zrobić pamiątkowe zdjęcie grupowe.
W drodze powrotnej stanęliśmy jeszcze na trzy fotostopy w Rytrze.
Podczas tego ostatniego fotostopu, niektórzy uczestnicy w ramach bonusu uchwycili pociąg osobowy, jadący po leżącej tuż obok linii kolejowej.
Z Rytra już bez postojów udaliśmy się do Starego Sącza. Ostatni fotostop odbył się na pętli "Węgierska Carbon".
Stąd było już blisko na dworzec kolejowy, skąd kilka godzin wcześniej wyruszyliśmy.
Na koniec tradycyjnie chciałbym podziękować kolegom organizatorom za super imprezę. Mimo niesprzyjającej pogody, w autobusie przez cały czas panowała miła atmosfera. Liczę, że koledzy nie poprzestaną na tej imprezie i jeszcze kiedyś zaproszą nas na przejażdżkę autobusami po Nowym Sączu i okolicach.

