Wydarzenia
Gdańskim Bombardierem po Krakowie - 9.12.2007
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: sobota, 31, marzec 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 1350
Wiosną 2007 roku w należącej do krakowskiego MPK Stacji Obsługi i Remontów, rozpoczął się montaż 24 wagonów tramwajowych NGT6 dla naszego miasta. Po dostarczeniu pierwszych pięciu pudeł, do Krakowa przybyły trzy kolejne wozy, różniące się jednak barwami. Gdańskie wagony, bo o nich mowa, również miały zostać złożone w Krakowie, ze względu na identyczną konstrukcję i wyposażenie tramwajów. Gdańsk bowiem, tuż po Krakowie, również zdecydował się na Bombardiery. Oba zamówienia połączone zostały więc w zasadzie w jedno, które w całości miało być realizowane w Krakowie.
Gdy po raz pierwszy usłyszałem o pomyśle wynajęcia gdańskiego NGT6 na wycieczkę po ulicach Krakowa, momentalnie stwierdziłem - "to nie może się udać...". Mimo to, postanowiliśmy spróbować. Wiadomym było, że składane w Krakowie gdańskie pojazdy muszą wyjechać na ulice miasta, chociażby po to, by przeprowadzić próbne jazdy. Miłośników krakowskiej komunikacji miejskiej oczywiście to by niezadowoliło. Możliwość odbycia jazdy czerwono-kremowym Bombardierem po krakowskiej sieci od początku stanowiła więc interesującą perspektywę, której realizację warto było się podjąć. Jak tu jednak wynająć tramwaj, którego obecnym właścicielem jest producent, a właściciel docelowy już na niego oczekuje? Najlepiej pójść do kogoś... trzeciego. My wybraliśmy krakowskie MPK, którego pracownicy składali Bombardiery.
Oczywiście wynajmowanie tramwaju od MPK, które nie jest jego właścicielem, było zadaniem dość kuriozalnym i skomplikowanym, ale w końcu jakoś udało się wszystko załatwić. Zgodę na przejazd uzyskaliśmy nadzwyczaj łatwo. Nieco gorzej było później, gdy dowiedzieliśmy się, że właściwie nie powinniśmy dostać tego pojazdu, jednak skoro ktoś już się zgodził, to nie będzie wycofywał się ze swojej decyzji. Chwała więc temu człowiekowi, gdyż dzięki niemu w niedzielę 9 grudnia 2007 roku, mogliśmy zorganizować jedyną w swoim rodzaju imprezę - przejazd gdańskim Bombardierem po krakowskiej sieci tramwajowej. I właśnie relację z tej wycieczki chciałbym zaprezentować wszystkim poniżej.
Kilka dni przed imprezą ktoś zapytał nas: "A co będzie, jak rozbijecie ten tramwaj?". Nasza riposta była szybka: "To wyślecie do Gdańska krakowskiego Bombardiera". Brzmi to śmiesznie, jednak ryzyko podjęte podczas przejazdu było ogromne. Tramwaj oczywiście był ubezpieczony przez producenta. Jednak nikt nie lubi, gdy przedmiot przez niego zakupiony, jest wykorzystywany przez kogoś wcześniej, a tym bardziej jeszcze uszkadzany. Postanowiliśmy więc maksymalnie zmniejszyć ryzyko uszkodzenia pojazdu, zarówno zapraszając do współpracy chyba jednego z najlepszych motorowych jak i zabezpieczając wnętrze tramwaju przed zbyt dużym zabrudzeniem.
W niedzielny poranek, 9 grudnia, zjawiliśmy się kilkanaście minut po godzinie ósmej w zajezdni Podgórze, wyposażeni w większą ilość kartonów, którymi chcieliśmy zabezpieczyć podłogę pojazdu. Nasz tramwaj, gdański wóz NGT6 - 1007, czekał już na nas na siódmym torze w hali. Do dyspozycji mieliśmy tylko ten wagon, gdyż pierwszy gdański Bombardier opuścił Kraków jeszcze w listopadzie, a drugi NGT6 wyjechał do Gdańska cztery dni przed naszą imprezą. Mimo to, nie martwiliśmy się o sprawność tramwaju, chociaż brakowało w nim jeszcze niektórych elementów wyposażenia.
Rozłożenie kartonów na podłodze tramwaju poszło nam bardzo szybko. Stąd, około godziny 8:40 mogliśmy wyjechać z hali, by skierować się do bramy od strony ulicy Rzemieślniczej.
Punktualnie o 8:45, czerwono-kremowy Bombardier wyjechał na ulicę Rzemieślniczą, by rozpocząć "testy ruchowe przy obciążeniu pokładu miłośnikami". Tuż przy zajezdni, oczekiwała już na nas silna grupa pasażerów. Poza miłośnikami z Krakowa, zjawili się również sympatycy komunikacji z całej Polski, w tym oczywiście z Gdańska. Wszyscy szybko zajęli sobie miejsca w pojeździe. Było to szczególnie ważne, gdyż przy sześćdziesięciu pasażerach na pokładzie, w Bombardierze wcale nie było zbyt luźno.
Pierwszym punktem programu, który chcieliśmy zaliczyć, była pętla na Cichym Kąciku. Wyruszyliśmy więc w jej kierunku, co rusz zbierając na przystankach uczestników przejazdu, którzy nie zdążyli pod zajezdnię na godzinę rozpoczęcia imprezy.
Po wyjeździe z ulicy Rzemieślniczej skręciliśmy w lewo i przez ulicę Kalwaryjską dotarliśmy pod Koronę. Tu skierowaliśmy się na most Piłsudskiego, by właśnie na nim odbyć pierwszy tego dnia fotostop.
Fotostop na moście zajął nam trochę czasu. Dopiero pojawienie się na horyzoncie jednego z nowych krakowskich Bombardierów, spowodowało że musieliśmy ruszać dalej. Kazimierz przejechaliśmy bez postoju, na Stradomiu zrezygnowaliśmy z fotostopu, gdyż Zarząd Dróg i Transportu skierował na tę ulicę dzień wcześniej aż 10 linii tramwajowych. Wprawdzie paraliż komunikacyjny z tego powodu zapowiadany był dopiero na poniedziałek, jednak my nie chcieliśmy uprzedzać faktów już w niedzielę. Na kolejne zdjęcia zatrzymaliśmy się więc dopiero na placu Wszystkich Świętych.
Po wykonaniu zdjęć, ruszyliśmy dalej. Mając sporą rezerwę czasową, postanowiliśmy spróbować zatrzymać się na fotki w miejscu dotychczas nie "eksploatowanym", na ulicy Straszewskiego, tak by uchwycić gdańskiego Bombardiera na tle wieży katedry Wawelskiej.
Obecność znacznej grupy miłośników fotografujących czerwono-kremowy tramwaj na środku skrzyżowania ulic Straszewskiego i Piłsudskiego oczywiście wywołała w tym rejonie niemałe zamieszanie. W końcu jednak wszyscy zrobili sobie fotki i mogliśmy ruszać dalej.
Następny fotostop zaplanowany został w alei 3 Maja. Chcieliśmy bowiem uchwycić gdańskiego Bombardiera na tle "zielonego" torowiska, biegnącego wzdłuż Błoń. Miłośnicy wysadzeni zostali więc na przystanku przy stadionie Wisły i właśnie tu oczekiwali na przyjazd tramwaju z Cichego Kącika.
Po kilku miłych chwilach spędzonych przy Błoniach, nadszedł czas na dalszą część imprezy. Po dojechaniu do skrzyżowania ulicy Piłsudskiego i Straszewskiego, skręciliśmy w lewo. Kolejny fotostop odbył się pod Bagatelą.
Tu jednak nie postaliśmy długo. Tuż za nami bowiem pojawiła się trójka, a w ulicy Karmelickiej na horyzoncie majaczyła już czwórka. My tymczasem chcieliśmy wykonać zdjęcia na ulicy Basztowej, na tle Barbakanu.
Na Basztowej mieliśmy wystarczająco dużo czasu, by wykonać zdjęcia. Jednak czwórka była na tyle blisko, że kolejny fotostop, który zaplanowaliśmy na środku ronda Mogilskiego, stanął pod sporym znakiem zapytania. Na fotkach oczywiście bardzo nam zależało, więc postanowiliśmy przepuścić liniowy tramwaj, skręcając w ulicę Rakowicką. Prawie spowodowaliśmy zatrzymanie pod Uniwersytetem Ekonomicznym, jednak udało nam się złożyć lusterko źle zaparkowanego samochodu, dzięki czemu szczęśliwie dotarliśmy na Cmentarz Rakowicki. Tu odbył się kolejny fotostop.
Z pętli przy ulicy Rakowickiej w zasadzie bez postojów dotarliśmy na skrzyżowanie przy ulicy Lubicz. Tu musieliśmy poświęcić kilka minut na udrażnianie zwrotnicy, by przejechać po nieużywanym obecnie liniowo łuku.
W końcu jakoś poradziliśmy sobie ze zwrotnicą i mogliśmy dalej ruszać w kierunku ronda Mogilskiego. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się nie gdzieindziej, jak na samym środku, na dole przebudowywanego ronda.
Sielankę szybko przerwała nam kolejna czwórka, która po chwili wyłoniła się zza zakrętu. Załadowaliśmy się więc do tramwaju i ruszyliśmy dalej w kierunku Huty. Do placu Centralnego nie zatrzymywaliśmy się na żadne fotostopy. Kolejne zdjęcia wykonaliśmy dopiero na samym placu.
Bombardier w Hucie to spora ciekawostka, a gdański NGT6 to już w ogóle sensacja. Stąd, nasz przejazd wzbudzał spore zainteresowanie wśród pasażerów oczekujących na przystankach na normalne tramwaje. Z placu Centralnego znów bez postojów udaliśmy się na Mistrzejowice. Na następne zdjęcia stanęliśmy tradycyjnie na pętli. Po chwili, dołączył do nas wóz GT6 - 164 na linii numer 20, umożliwiając wykonanie wspólnych zdjęć pojazdów z dwóch różnych epok.
Korzystając z wolnej chwili, postanowiliśmy wykonać na Mistrzejowicach wspólne zdjęcie całej wycieczki. Ponad 60 osób, z wielki trudem zmieściło się na fotce, jednocześnie dokładnie zasłaniając całego Bombardiera.
Po wizycie na Mistrzejowicach, rozpoczęliśmy powrót w kierunku centrum Krakowa. Nie mogliśmy sobie jednak odmówić fotostopu na wiadukcie w ciągu ulicy Mikołajczyka.
Na fotostop przy ulicy Mikołajczyka poświęciliśmy sporo czasu, stąd zdecydowaliśmy się już nie stawać na zdjęcia przy DH "Wanda". Na rondzie Kocmyrzowskim skręciliśmy w prawo i "z duszą na ramieniu" potoczyliśmy się torowiskiem w ulicy Kocmyrzowskiej w kierunku ronda Czyżyńskiego. Tam, skierowaliśmy się na aleje Pokoju, jednocześnie słysząc komunikat o zatrzymaniu w rejonie Dąbia. My jednak sporo mieliśmy jeszcze do przejechania, więc niezbyt się tym przejmowaliśmy.
W aleję Pokoju wjechaliśmy tuż za linią 22, więc mogliśmy spokojnie zatrzymywać się na fotostopy. Okazja do zdjęć nadarzyła się dopiero pomiędzy Centrum Handlowym M1, a Plazą.
Podczas, gdy my robiliśmy sobie zdjęcia, na horyzoncie pojawił się tramwaj linii 9. Sytuacja ta niespecjalnie nam się podobała, szczególnie że w najbliższych planach mieliśmy jazdę na Bieżanów. Na razie jednak ruszyliśmy dalej i nie ujechaliśmy zbyt daleko. Na wysokości ulicy Fabrycznej stanęliśmy w zatrzymaniu wywołanym przez wcześniejszą dziewiątkę. Skład akurat usprawniono, więc w konwoju dotarliśmy do ronda Grzegórzeckiego. Chcieliśmy uwiecznić na zdjęciach gdańskiego NGT6 na tle dawnego mostu, a obecnie wiaduktu przy Hali Targowej. Depcząca nam po "kółkach" dziewiątka oczywiście nie ułatwiała tego zadania. Mimo to, postanowiliśmy spróbować.
Fotostop w tym miejscu rzeczywiście odbył się w ekspresowym tempie. Mimo to udało się zrobić zdjęcia, chociaż niektórzy uczestnicy przejazdu koniecznie chcieli się znaleźć pod kołami tramwaju jadącego z przeciwka. W końcu jednak wszyscy cali i zdrowi powrócili do tramwaju, którym ruszyliśmy w kierunku Bieżanowa.
Na Starowiślnej, Limanowskiego i Wielickiej udało nam się dość znacznie odjechać od dziewiątki, w rezultacie czego spokojnie mogliśmy stanąć na fotostop tuż za nieczynną pętlą w Prokocimiu. Focenie w tym miejscu było szczególnie interesujące, gdyż akurat odbywał się remont wschodniej jezdni ulicy Wielickiej. Dzięki temu mieliśmy szeroki pas do robienia zdjęć i to w miejscu, w którym w normalnych warunkach sfotografowanie czegokolwiek graniczyłoby z cudem.
Zadowoleni z udanych zdjęć, dotarliśmy do pętli w Bieżanowie Nowym. Tu okazało się, że duża pętla jest w remoncie i ruch tramwajów odbywa się tylko po małej pętli. Zajechani przez inne linie, musieliśmy więc spędzić trochę czasu w tym miejscu. Nie poszło to jednak na marne, gdyż wycieczkowicze dobrali się do wyświetlacza w Bombardierze. Wprawdzie w pamięci sterownika zapisane były tylko nazwy... stacji kolejowych w województwie Pomorskim, mimo to przy niewielkim trudzie na wyświetlaczu można było pokazać dowolny napis. Stąd po chwili pojawił się tekst "13 Stogi Plaża".
Po dłuższym pobycie na Bieżanowie, już bez postojów postanowiliśmy wracać do centrum Krakowa. Przejeżdżając przez Podgórze, oczywiście nie można było pominąć fotostopu w jedynym słusznym miejscu.
Z Rynku Podgórskiego przejechaliśmy ulicą Krakowską i Stradomską w rejon kina "Wanda". Tu po dopiero co otwartym fragmencie torowiska w ulicy św. Gertrudy, przejechaliśmy w rejon Dworca Głównego, by po ulicy Pawiej dostać się na Dworzec Towarowy i dalej na wiadukt nad stacją postojową Kraków Główny Zachód.
Stamtąd udaliśmy się na pętlę Krowodrza Górka, gdzie przez kolejne minuty nasz Bombardier pozował do zdjęć, wraz z innymi tramwajami tego typu. Sytuacja na pętli generalnie wyglądała dość ciekawie, gdyż w pewnym momencie można było tu ujrzeć aż cztery wagony NGT6 równocześnie.
Wracając z Krowodrzy znów przystanęliśmy przy wiadukcie nad stacją kolejową, jednak "popychani" przez trójkę, musieliśmy szybko zmykać do centrum miasta. Mijając teatr Bagatela i Filharmonię, po kilkunastu minutach jazdy dotarliśmy na Salwator. Tu do zdjęć, wraz z gdańskim Bombardierem, zapozował krakowski NGT6 numer 2015.
Na Salwatorze znów spędziliśmy sporo czasu. Przy okazji dowiedzieliśmy się od dyspozytora, że przejazd gdańskim NGT6 przez Kapelankę jest "absolutnie" niewskazany. Do Podgórza musieliśmy więc zjeżdżać przez ulicę Krakowską i Kalwaryjską. W międzyczasie okazało się jednak, że w Łagiewnikach na pętli doszło do wykolejenia składu E1+c3 na linii 22. Po dotarciu do celu, część wycieczki wysiadła i poszła obserwować wstawianie doczepy wiedeńskiej na tory, reszta pojechała na krótki fotostop do Borku Fałęckiego. Ostatnie zdjęcia wykonane zostały na pętli w Łagiewnikach, tuż przed zjazdem do zajezdni.
Ogromne zainteresowanie imprezą ( ponad sześćdziesięciu uczestników ), super atmosfera i możliwość wykonania jedynych w swoim rodzaju zdjęć gdańskiego Bombardiera na krakowskich ulicach jednoznacznie wskazuje, że warto było podjąć się rzeczy prawie niemożliwej i zorganizować taki przejazd. Warto pamiętać jednak, że nasza wycieczka nie byłaby możliwa, gdyby nie pomoc i zrozumienie wielu ludzi. W tym miejscu chciałbym bardzo serdecznie podziękować firmie Bombardier Transportation, w tym zwłaszcza panu Romanowi Kochalskiemu za zaufanie miłośnikom i udostępnienie tramwaju. Dziękuję również Zakładowi Komunikacji Miejskiej w Gdańsku za przychylne nastawienie do idei przejazdu dla miłośników po Krakowie. W końcu dziękuję wszystkim pracownikom krakowskiego MPK, którzy pomogli załatwić, przygotować i zorganizować cały przejazd, w tym szczególności naszemu niestrudzonemu motorniczemu, Robertowi Kowalowowi, który biorąc wszak ogromną odpowiedzialność na siebie, szczęśliwie dowiózł nas do końca imprezy.

