Wydarzenia
Zagłębiowskie łącznice - 27.10.2007
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: poniedziałek, 02, kwiecień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 985
Stowarzyszenie Miłośników Kolei w Krakowie od początku swojego istnienia, specjalizuje się w organizacji imprez po liniach kolejowych, które nigdy nie były lub obecnie nie są eksploatowane przez pociągi pasażerskie. Idea tych przejazdów polega na wynajmowaniu składu pasażerskiego ( elektrycznego zespołu trakcyjnego lub szynobusu ) i zaliczaniu na jego pokładzie wszystkich możliwych tras, na których tego typu pojazdów jeszcze nie widziano. W minionych latach w ten sposób jeździliśmy jednostką EN57 i EN71 po krakowskich łącznicach, a w maju 2007 roku szynobusem SA101 po bocznicach i nieczynnych liniach kolejowych położonych na zachód od Krakowa. W ubiegłym roku po raz pierwszy zawitaliśmy do GOP-u, tłukąc się przez cały dzień na pokładzie jednostki EN57 po śląskich łącznicach. Impreza ta okazała się być jedną z lepszych, przynajmniej jeśli chodzi o pogodę, stąd wszyscy od razu zaczęli się przymierzać do kolejnej części, tym razem po łącznicach położonych w Zagłębiu. W rezultacie, po wielu planach i przygotowaniach, kolejny przejazd jednostką EN57 po GOP-ie został wyznaczony na sobotę 27 października.
Już po godzinie siódmej rano pierwsi uczestnicy imprezy zaczęli zbierać się na katowickim dworcu. Do samego końca nie było pewne, na który peron podstawiony będzie nasz pociąg. Dopiero około godziny 7:40, na horyzoncie od strony Brynowa pojawiła się jednostka EN57 numer 614, na pokładzie której mieliśmy zwiedzać zagłębiowskie łącznice. Bordowo-pomarańczowy kibelek wtoczył się na drugi peron. Wszyscy szybko zajęli wolne miejsca w pociągu. Czasu nie było bowiem zbyt dużo, odjazd zaplanowano na godzinę 7:55.
Punktualnie o 7:55 wyruszyliśmy na podbój zagłębiowskich łącznic. Jak na ironię jednak, pociąg skierował się dokładnie w przeciwną stronę, w kierunku Chorzowa. Podążyliśmy bowiem dokładnie tą samą trasą, którą rok wcześniej zaczynaliśmy "Śląskie łącznice". W Chorzowie zjechaliśmy z głównej linii, podążając w kierunku południowo-zachodnim. Dotarliśmy na trójkąt torowy pomiędzy Chorzowem a Rudą Śląską, gdzie tym razem nasza jednostka skręciła w lewo ( rok temu pojechaliśmy w prawo ). Pierwszy fotostop zorganizowany został nieco dalej, w pobliżu Panewnik.
Po zrobieniu zdjęć ruszyliśmy dalej, już w kierunku wschodnim. Przejechaliśmy łącznicą przechodzącą przez środek Brynowa na pozostałości stacji towarowej na Muchowcu. Tym razem nie zatrzymywaliśmy się na fotostop, gdyż zdjęcia w tym miejscu wykonaliśmy na poprzedniej imprezie. Kilka minut później minęliśmy kopalnię Staszic, na tle której również fotografowaliśmy się rok temu, podobnie zresztą jak przy wieży w Katowicach Szopienicach. Tam też skręciliśmy na szlak prowadzący do Sosnowca. Na następny fotostop zatrzymaliśmy się w okolicach stacji Sosnowiec Dańdówka.
Stamtąd udaliśmy się dalej na północny-wschód, zatrzymując się po kilku kilometrach pod wiaduktem kolejki wąskotorowej, pracującej w kopalni Kazimierz-Juliusz. Co ciekawe, kolej ta jest używana do dnia dzisiejszego, poza wagonami towarowymi wozi również pracowników zakładu.
Następny fotostop odbył się niewiele dalej, na wiadukcie przechodzącym nad linią ze stacji Sosnowiec Maczki do Dąbrowy Górniczej Ząbkowice.
Po wykonaniu zdjęć dojechaliśmy do linii numer 133, jednak nie na długo, gdyż po chwili tory poprowadziły nas znów na wschód, w kierunku Dąbrowy Górniczej Wschodniej.
Dwa kolejne fotostopy odbyły się w stosunkowo niewielkiej odległości od siebie. Na pierwszy z nich zatrzymaliśmy się tuż za wiaduktami nad linią numer 62.
Następne zdjęcia wykonaliśmy kawałek dalej, za wiaduktami nad drogą krajową numer 94. W tym przypadku część wycieczki zeszła pod wiadukt, by uwiecznić na zdjęciach skład przejeżdżający przez obiekt.
Widok naszej jednostki, wjeżdżającej na stację Dąbrowa Górnicza Towarowa wywołał spore zamieszanie wśród maszynistów pociągów towarowych, stojących na stacji. Jedni przecierali oczy ze zdumienia, inni pytali przez radio dyżurnego ruchu, czy przypadkiem nie mają jakiś zwidów. My tymczasem majestatycznie przetaczaliśmy się przez kolejne grupy torowe, by w końcu dotrzeć do zachodniej głowicy stacji.
Obwieszeni aparatami ludzie, wysypujący się z jednostki wywołali sporą konsternację wśród obsługi stacji. Niektórzy pytali nawet, "co to za wycieczka Japończyków przyjechała fotografować ich skansen??".
Po zrobieniu zdjęć od strony zachodniej, nasza jednostka wróciła na wschodnią głowicę stacji. Tu odbył się kolejny fotostop. Niestety, w międzyczasie dyżurny ruchu wypuścił na szlak pociąg towarowy, więc musieliśmy spędzić w Dąbrowie kilkadziesiąt minut, czekając na wolny tor. Dopiero po dłuższej chwili ruszyliśmy i zaraz stanęliśmy na kolejne zdjęcia.
Z Dąbrowy Górniczej Towarowej skierowaliśmy się łącznicą do trasy prowadzącej w kierunku Łaz. Kolejny fotostop odbył się kilka minut później, w rejonie nieczynnego posterunku Okradzionów.
Nie ujechaliśmy daleko, gdy okazało się że po torze obok jedzie skład towarowy. Decyzja mogła być tylko jedna, tuż przed posterunkiem Przemiarki nastąpił szybki desant wycieczki z jednostki na zbocze wykopu. Kilkanaście sekund później, obok naszego kibelka przetoczyła się spalinówka ze składem gruszek.
Nasz pociąg miał już ustawioną trasę przejazdu, więc skład towarowy, mimo że nas wyprzedził, nie ujechał zbyt daleko. Po chwili byliśmy już przed nim i pędziliśmy w kierunku stacji w Łazach. Na miejscu zmieniliśmy kierunek, po czym wjechaliśmy na trasę Warszawa - Katowice. Tu nasz kibelek przez moment pędził z maksymalną prędkością, którą jednak cieszyliśmy się tylko do stacji Dąbrowa Górnica Ząbkowice. Opuściliśmy linię warszawską, skręcając na trasę prowadzącą do Jaworzna Szczakowej. Na tej linii zabawiliśmy jednak jeszcze krócej, tuż bowiem za Hutą Katowice skręciliśmy na łącznicę prowadzącą do stacji Dąbrowa Górnicza Strzemieszyce. Kolejny fotostop odbył się na przejeździe, tuż obok huty.
Po zrobieniu zdjęć ruszyliśmy dalej. Dotarcie na stację Dąbrowa Górnicza Strzemieszyce nie zajęło nam dużo czasu. Szybko okazało się jednak, że wizyta w tym miejscu nieco nam się przedłuży. Musieliśmy bowiem poczekać na pociąg z Kozłowa do Katowic, który został puszczony przed nami. Wolna chwila wykorzystana została przez część imprezowiczów na uzupełnienie zapasów prowiantu w pobliskich sklepach. Reszta ekipy tymczasem dzielnie broniła jednostki przed dziećmi, które koniecznie chciały dostać się do środka.
Pociąg do Katowic w końcu przejechał, ekipa po wizycie w sklepach została ponownie skompletowana, więc mogliśmy ruszać w dalszą drogę. W Strzemieszycach kolejny już raz tego dnia zmieniliśmy czoło i podążyliśmy tuż za składem z Kozłowa. Nie ujechaliśmy jednak zbyt daleko, gdyż na stacji Sosnowiec Kazimierz skręciliśmy w kierunku Sosnowca Maczków. Zanim tam dotarliśmy, odbył się fotostop.
Po krótkim postoju ruszyliśmy dalej. Następne zdjęcia wykonaliśmy niewiele później, bo tuż przed stacją w Maczkach, w rejonie skrzyżowania z linią kolejową z posterunku Dorota do stacji Sosnowiec Jęzor.
Do stacji Sosnowiec Maczki było już bardzo blisko, więc szybko byliśmy na miejscu. Wtaczając się na dworzec, podziwialiśmy monumentalny budynek stacyjny, kiedyś będący przejściem granicznym, teraz straszący swoją ruiną. Obiekt w Maczkach kiedyś tętnił życiem, obecnie jest całkowicie opustoszały i strach tu chodzić w ciągu dnia, a co dopiero w nocy, tym bardziej że zatrzymują się tu zaledwie pociągi w ilości 3,5 pary. My oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić zrobienia w tym miejscu zdjęć.
Członkowie wycieczki szybko zajęli miejsca na kładce przeprowadzonej nad stacją. Wiedzieliśmy bowiem, że zaraz przez stację przetoczy się jakiś pociąg towarowy. I rzeczywiście, po chwili pojawił się skład PCC. Po zrobieniu zdjęć myśleliśmy, że ruszymy dalej. Niestety, okazało się, że musimy poczekać jeszcze na skład "Cegielskiego", który miał małe opóźnienie. Dopiero po kilkunastu minutach postoju mogliśmy ruszać dalej. Przymusowy postój okazał się być niezbędny, gdyż tuż za stacją zaplanowany został fotostop na moście nad Białą Przemszą.
Podczas tego fotostopu część imprezowiczów zeszła na dół, by sfotografować naszą jednostkę wraz z rzeką. Reszta, ta bardziej zmęczona, ograniczyła się do zrobienia zdjęć z poziomu nasypu.
Z Maczków skierowaliśmy się do Szczakowej. Przez stację przejechaliśmy bez postoju. W planie mieliśmy bowiem zmianę czoła na stacji Jaworzno Ciężkowice i powrót do Szczakowej, tym razem wykorzystując łącznicę poprzez którą chcieliśmy wjechać na grupę towarową. Niestety, dopiero po zmianie czoła w Ciężkowicach dowiedzieliśmy się, że z przejazdu po łącznicy nici. Okazało się bowiem, że na szlaku tym prowadzone są roboty torowe. Musieliśmy więc wrócić tą samą trasą na stację w Szczakowej, jednak tym razem wjechaliśmy już na grupę towarową.
Na grupie towarowej w Jaworznie Szczakowej postanowiliśmy załączyć na jednostce górne sygnały końca pociągu. EN57 numer 614 to ostatni kibel w naszym kraju, w którym zachowane zostały górne sygnały końca pociągu. Charakterystyczne lampki podczas eksploatacji były systematycznie likwidowane, jakimś cudem ostały się na tej jednej jednostce i o dziwo, z jednej strony nawet działały.
Ze Szczakowej udaliśmy się linią do Bukowna. Obecnie trasa ta nie jest wykorzystywana przez pociągi pasażerskie, jednak od grudnia jeździć tędy będzie TLK "Kordecki". Niestety, pogoda zaczęła się psuć coraz bardziej, padało, a ekipa powoli opadała z sił. Stąd do Bukowna dotarliśmy już bez fotostopów. Jedynie na miejscu, podczas zmiany czoła zrobiliśmy sobie zdjęcia.
Z Bukowna już w zasadzie bez fotostopów udaliśmy się w kierunku Katowic, jadąc przez Sławków. W Dąbrowie Wschodniej skręciliśmy do posterunku odgałęźnego Dorota, gdzie wjechaliśmy na linię 180, prowadzącą do Jęzora. Tuż za Dorotą odbył się chyba najbardziej klimatyczny i niestety ostatni fotostop.
Zrobienie zdjęć w tym miejscu zajęło nam sporo czasu, gdyż część wycieczki udała się nad stawy. W końcu jednak w komplecie mogliśmy ruszać dalej. Przejechaliśmy nad linią z Krakowa do Katowic i po chwili jechaliśmy tuż obok niej. W Jęzorze skręciliśmy na południe, by zaliczyć łącznice do stacji Mysłowice Brzezinka. Zaraz po naszym wtoczeniu się na stację, w przeciwną stronę wyprawiony został pociąg towarowy. Skład ten nie przemieszczał się jednak zbyt szybko, gdyż my zdążyliśmy zmienić czoło, ruszyć ze stacji i jeszcze go wyprzedzić. W Mysłowicach na stacji wysiadła część uczestników, którzy chcieli zdążyć na pociąg do Krakowa. Pozostali dotarli do celu, na stację w Katowicach.
Wycieczkę, mimo nie najlepszej pogody, uznać mogę za bardzo udaną. Udało się bowiem przejechać po kilkudziesięciu kilometrach tras, po których nigdy wcześniej nie kursowały pociągi osobowe. Uczestnicy, opuszczając imprezowy pociąg, już snuli plany dotyczące przyszłorocznej imprezy. Miejmy nadzieję, że zostanie ona zorganizowana i cieszyć się będzie podobną frekwencją. Uczestnicy tym razem bowiem wyjątkowo dopisali.

