Wydarzenia
Krakowska Linia Muzealna 2007 - wakacje 2007
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: sobota, 14, kwiecień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 833
Piąty sezon Krakowskiej Linii Muzealnej mamy już za sobą. W jubileuszowym roku znów wszystkiego było więcej, zmieniła się również formuła całego przedsięwzięcia. Przez aż jedenaście niedziel i dodatkowo w święto 15 sierpnia, na specjalnej linii numer 0, kursowało w sumie aż 10 zabytkowych pociągów tramwajowych (niemal wszystkie krakowskie zabytki): SN1 - 37, LH - 1076, SN2+PN2 - 87+530, N - 20, N+ND - 20+538, N+ND - 26+538, T4 - 220, T4+B4 - 127+527, 102N - 203 i 102Na - 210. Dodatkowo, w ostatnią niedzielę sierpnia, w ramach KLM na linii numer 102 pojawił się Jelcz "Ogórek".
W tym roku, pierwszy raz w historii, Krakowska Linia Muzealna funkcjonowała w ramach specjalnie uruchomionej linii tramwajowej. Przypomnijmy, że w latach ubiegłych idea pomysłu polegała na tym, by współczesny tabor obsługujący jedną z tras przechodzących przez centrum Krakowa, zastąpić zabytkowymi pojazdami. Rozwiązanie to podyktowane było przede wszystkim brakiem środków na uruchomienie specjalnej linii. Połowiczne wyjście szybko okazało się strzałem w dziesiątkę i zabytkowe tramwaje przez dwa lata pojawiały się na linii numer 2, a potem kolejno przez rok na linii numer 7 i 18. W tym roku jednak, remonty prowadzone na ulicach Krakowa, spowodowały że praktycznie nie było gdzie skierować zabytkowych pojazdów. Rozważane było uruchomienie linii numer 18 na okres wakacji, jednak w końcu przedstawiciele KKMK, MPK i ZTP doszli do wniosku, że skoro i tak uruchamiana jest specjalna linia, to może warto skierować ją na taką trasę, by była maksymalnie atrakcyjna ze względu na miłośników komunikacji i turystów. Tak powstał pomysł stworzenia zerówki, kursującej z Cichego Kącika dookoła Plant, dalej przez Starowiślną do Starego Podgórza i z powrotem przez Krakowską i plac Wszystkich Świętych do Cichego Kącika. Osiągnięty został więc cel, który twórcy Krakowskiej Linii Muzealnej postawili sobie pięć lat temu, gdy po raz pierwszy skład eNek pojawił się na linii numer 2.
Nowe rozwiązanie jednym przypadło do gustu, innym niespecjalnie, jednak takie wyjście miało wiele plusów. Przede wszystkim na linię można było skierować praktycznie cały krakowski tabor muzealny w tym najmniejsze i najstarsze wagony SN1 - 37 i LH - 1076. Dodatkowo, rozkład jazdy został tak utworzony, by zabytki nie musiały się zbytnio spieszyć, a niemal 20 minutowa przerwa na Cichym Kąciku w zupełności pozwalała na niwelację ewentualnych opóźnień. Linię miały obsługiwać dwie brygady: 0-01 i 0-02. Pierwsza z nich zaczynała o 9:30 z Cichego Kącika i jeździła do 16:30. Właśnie tu miały być kierowane najstarsze zabytki z ręcznie otwieranymi drzwiami. Brygada 0-02 rozpoczynała pracę o godzinie 11, a ostatni kurs wykonywała o godzinie 18. Tu do obsługi wysyłano zazwyczaj wozy z automatycznie zamykanymi drzwiami. Były oczywiście wyjątki.
Już w pierwszą niedzielę, 24 czerwca, na początek piątego sezonu Krakowskiej Linii Muzealnej, na mieście pojawiły się dwa najstarsze wozy: SN1- 37 i LH - 1076. Pierwszy i jak na razie ostatni raz, na linii pojawił się najstarszy krakowski tramwaj - SN1. Popularna "Gracówka", dokładnie dwa tygodnie później, powędrowała na płytę krakowskiego Rynku Głównego. Stąd, pierwsza niedziela była jedyną, gdy można było zobaczyć ten wóz na linii. LH tego lata pojawił się na mieście jeszcze kilka razy, zapewniając jednocześnie sporo atrakcji.
Wakacje biegły powoli do przodu. W pierwszą niedzielę lipca do obsługi wysłano najbardziej charakterystyczny skład Krakowskiej Linii Muzealnej: N+ND - 20+538 oraz wagon 102N - 203.
Tydzień później, 8 lipca, eNce towarzyszył wagon T4 - 220, który zasilił zbiory krakowskich pojazdów zabytkowych rok temu.
W niedzielę, 15 lipca, Krakowskiej Linii Muzealnej towarzyszyły największe w tym roku upały i jednocześnie zaczęły się pierwsze kłopoty. Rano na miasto wyjechał wóz LH - 1076. Półtorej godziny później miał dołączyć do niego wóz 102Na - 210. Ten jednak, jadąc aleją Pokoju do centrum Krakowa, na wysokości M1, połamał pantograf, wywołując na trasie z Nowej Huty do miasta spore zamieszanie. Wóz w końcu zepchnięto na Dąbie, skąd do zajezdni zabrał go GT6 - 196. Dwie godziny później, w tym samym miejscu doszło do kolejnego połamania pantografu. Tym razem trafiło na skład obsługujący linię numer 14. W zamian za uszkodzoną stodwójkę, na miasto znów wyjechał wóz T4 - 220. Mimo wzrastającej temperatury, wyginających się szyn, masowo padających sterowników wyświetlaczy i zjeżdżających do zajezdni na awarii stozłomek, oba zabytki do wieczora sprawowały się bez zarzutu.
22 lipca, na mieście pojawił się skład eNek i stodwójka numer 210, która w końcu szczęśliwie dojechała do centrum Krakowa.
W ostatnią niedzielę lipca, Krakowską Linię Muzealną po raz pierwszy w tym roku obsługiwał skład "sanoków" SN2+PN2 - 87+530 oraz skład norymberg T4+B4 - 127+527. Wśród ciekawych zdarzeń, do których doszło tego dnia, warto wspomnieć o potrąceniu na ulicy św. Gertrudy. Wprawdzie skład "sanoków" nie miał z tym nic wspólnego, jednak musiał odstać chwilę, zanim karetka pogotowia zabrała ranną z miejsca wypadku.
W pierwszą niedzielę sierpnia, na zerówce pojawił się skład eNek oraz wagon 102N. W kolejną niedzielę na mieście kursowały "sanoki" oraz stodwójka numer 210. Tradycyjnie już w święto w dniu 15 sierpnia, organizatorzy przygotowali niespodziankę. W tym roku, oprócz wagonu LH - 1076, na linii pojawił się również wóz N-20 solo!! W kolejną niedzielę, po mieście znów kursowały "sanoki" w towarzystwie składu norymberg.
W końcu nadeszła ta ostatnia niedziela 26 sierpnia. W tym roku na Wielki Finał przygotowane zostały specjalne atrakcje. Na linii numer 0 pojawił się wóz LH - 1076 i po raz pierwszy w historii skład eNek - 26+538. Stało się to możliwe dzięki likwidacji linii 24, w rezultacie czego eNka oswobodzona została z funkcji pełnienia "głębokiej rezerwy" na wypadek sytuacji, gdyby któryś z nowszych dwukierunkowych wagonów zaniemógł. Skład eNek, z ręcznie otwieranymi drzwiami, zachwycał przez cały dzień. Za to wagon LH zaniemógł niestety na przedostatnim kółku i musiał zjechać do zajezdni na awarii a ostatni kurs wykonała zwykła rezerwa.
Poza zabytkowymi tramwajami, na mieście pojawił się również historyczny Jelcz "Ogórek". Autobus skierowano do obsługi linii 102, gdzie można było go zobaczyć przez cały dzień.
I gdy już wszyscy myśleli, że to koniec, przyszła niespodzianka. Krakowska Linia Muzealna wyjechała na miasto jeszcze raz i to we wrześniu, czego dotychczas jeszcze nie przerabialiśmy. 2 września, na mieście pojawił się wóz N - 20 solo oraz T4 - 220.
Na tym koniec relacji z Krakowskiej Linii Muzealnej w sezonie 2007. W tym miejscu warto wspomnieć o pewnym nietypowym aspekcie całego przedsięwzięcia. Ekipa obsługująca zabytkowe wagony przez wiele lat robiła różne rzeczy, by nie paść z głodu. Zamawianie pizzy "do zabytkowego tramwaju" stało się już normą i osoby pracujące w pizzeriach przyzwyczaiły się do nietypowych zamówień (może poza tymi, którzy w ogóle niezbyt wiedzieli, gdzie w Krakowie znajduje się Cichy Kącik). Wspomniany już Cichy Kącik jest pętlą umieszczoną pośród drzew, dającą doskonałe warunki do piknikowania. Gdy doda się do tego fakt obecności Punktu Kontroli Ruchu, z którego można "pożyczyć" stolik i krzesła, po prostu nie można sobie odmówić możliwości zrobienia grilla. Tak właśnie posilaliśmy się w tegoroczne wakacje.
Na koniec chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim za pomoc przy tegorocznej Krakowskiej Linii Muzealnej. Dziękuję krakowskiemu MPK S.A. i Zarządowi Transportu Miejskiego za kolejny sezon linii muzealnej, a przede wszystkim pracownikom za dobre przygotowanie pojazdów i motorowym za bezpieczną i sprawną jazdę po mieście.

