Wydarzenia
Ostatnie dni linii na Krowodrzę przed remontem - 16.03.2007
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: niedziela, 27, maj 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 3098
Po niemal 25 latach od oddania do eksploatacji, w końcu doczekaliśmy się remontu generalnego torowiska tramwajowego od pętli przy ulicy Kamiennej do Krowodrzy Górki. Początek prac zaplanowano na sobotę 17 marca 2007 roku. Tak więc piątek 16 marca, miał być ostatnim dniem kursowania tramwajów po zdezelowanym torowisku. I rzeczywiście tak się stało, chociaż ruch tramwajowy na Krowodrzę zawieszony został nieco wcześniej, niż pierwotnie planowano.
Niewątpliwie dzień 16 marca 2007 roku zapisze się znacząco w historii krakowskiej komunikacji miejskiej. Tramwaje bowiem postanowiły w dość specyficzny sposób "uczcić" ostatni dzień kursowania na Krowodrzę po starym torowisku. Najpierw tuż po godzinie 10 wyjeżdżający z ulicy Długiej w Basztową skład dziewiętnastki, wykoleił się na rozjazdach. Utrudnienia w ruchu w centrum Krakowa trwały ponad godzinę, jednak wykolejony wóz 912 (drugi w składzie 911+912), bez większych problemów udało się wstawić na tor. Dzięki temu jednak, na Krowodrzę przynajmniej na chwilę, zawitały: wagony N8S na linii 24, a także składy 3x105Na na czwórce. Wszyscy myśleli, że to koniec kłopotów na dziś. Niestety, najgorsze miało dopiero nadejść.
Około godziny 16:50, wagon NGT6 - 2020, kursujący na linii 34, zjeżdżał z wiaduktu przy ulicy Prądnickiej w kierunku pętli przy Dworcu Towarowym. Tuż przed wysepką nieczynnego przystanku "Dworzec Towarowy n/ż", środkowy wózek tramwaju nagle wyskoczył z szyn, w ułamkach sekund znalazł się na chodniku niemal metr od osi torowiska, jednocześnie pociągając za sobą trzeci wózek, który zaklinował się pomiędzy rozbitymi fragmentami krawężnika. Poza uszkodzonymi elementami wózków, otarciami pudła oraz złamanym pantografem, nie doszło do żadnych innych widocznych uszkodzeń. I całe szczęście, gdyż gdyby wóz wyskoczył z szyn sekundę wcześniej, najpewniej ściąłby pudłem jedno z drzew rosnących przy torowisku.
Niemal natychmiast na miejsce wypadku przyjechały wszystkie niezbędne służby. W międzyczasie, tuż za wykolejonym tramwajem utworzył się sznurek składów, które nadjechały od strony Krowodrzy. Dzięki możliwości zawrócenia na pętli przy Dworcu Towarowym, ruch do centrum miasta w zasadzie można było prowadzić bez przeszkód. Na zamkniętym odcinku uwięzione zostało jednak kilkanaście składów.
Już pierwsze minuty akcji pokazały, że wstawienie wykolejonego NGT6 na tory nie będzie zadaniem łatwym. I chociaż na początku nikt nie wiedział, ile potrwa cała operacja, niemal pewnym było, że tramwaje na Krowodrzę tego dnia już nie wrócą.
Pierwsze próby ustawienia wagonu na tory spełzły na niczym. Istniało bowiem dość duże ryzyko, że wóz może się przewrócić na bok. Tak więc cała akcja ratownicza prowadzona musiała być bardzo powoli, tak aby nie popełnić żadnego błędu. Dopiero tuż przed 22:00, czyli po 5 godzinach od wykolejenia, tramwaj udało się zdjąć z chodnika. Kolejne kilkadziesiąt minut zajęło ustawianie środkowego wózka na tor. W międzyczasie na Dworzec Towarowy przyjechał skład 105Na - 786+787, który tego dnia pełnić miał funkcję holownika dla wykolejonego NGT6. Na spełnienie swojej funkcji musiał jednak jeszcze poczekać.
Około godziny 23:24, środkowy wózek NGT6 znów stanął na torach. Niestety, nie oznaczał to końca problemów. Ostatni wózek dość mocno zaklinował się w rozbitych fragmentach krawężnika. W rezultacie, uwolnienie wózka musiało być poprzedzone rozkuciem krawężnika i kawałka chodnika. Dopiero wtedy można było przystąpić do podnoszenia tramwaju i ustawiania go na torach.
Nastąpiło to tuż po północy. Wóz połączony został ze składem holującym, po czym około godziny 0:30 rozpoczęło się jego holowanie do zajezdni. Zaraz po nim podążyły pozostałe składy, dotychczas uwięzione na zablokowanym odcinku. Kawalkada tramwajów przetoczyła się z okolic ulicy Kamiennej pod dworzec główny i następnie ulicą Starowiślną i Limanowskiego zjechała do zajezdni.
Ostatni dzień funkcjonowania torowiska na Krowodrzę zakończył się w dość spektakularny i nieoczekiwany sposób. Poniżej chciałbym przedstawić zdjęcia z tygodnia poprzedzającego rozpoczęcie remontu trasy na Krowodrzę, prezentujące stan torowiska przed remontem, wygląd i układ infrastruktury, jak również tabor kursujący tędy. Zdjęcia te będą miały szczególny charakter, zwłaszcza że zarówno pętla na Krowodrzy jak i przy Dworcu Towarowym, w przeciągu najbliższych 6 miesięcy, zupełnie zmieni swój wygląd.
Wagony NGT6, mimo katastrofalnego stanu torowiska, do samego końca kursowały na Krowodrzę. Na zdjęciu, w kierunku miasta udaje się "eLka" w postaci wagonu GT6 - 166. Instruktorzy tuż przed remontem dość często odwiedzali Krowodrzę, by zaprezentować tę trasę możliwe największej grupie przyszłych motorowych.
NGT6, na tle domu "Wschodzącego Słońca", wdrapuje się na wiadukt przy ulicy Prądnickiej. To miejsce ma również swoją historię. Kilka lat temu, właśnie tu, z nasypu spadł skład 805+806. W wyniku położenia kamieni na torach wagon 805 wykoleił się i zjechał z nasypu. W jego tył uderzył wóz 806. W wypadku, mimo bardzo niebezpiecznej sytuacji, na szczęście nikt nie zginął, a oba tramwaje udało się odbudować.
Wiadukt przy ulicy Prądnickiej, przeprowadzony nad stacją postojową Kraków Główny Zachód. W kabinie "eLki" instruktor zapoznaje przyszłego motorniczego z fotografującymi go miłośnikami. Miejmy nadzieję, że pan instruktor przekazał adeptowi same dobre rzeczy na nasz temat i przyszły motorniczy nie będzie zasłaniał się przed nami rozkładem jazdy :)
Widok na pętlę przy ulicy Kamiennej od strony wlotu nowego torowiska, poprowadzonego od ulicy Pawiej. Na zdjęciu widać ślady po zwrotnicach, które ponad 20 lat temu zostały zbudowane. Trzeba było aż tyle czasu, by powstało bezpośrednie połączenie tramwajowe Dworca Towarowego z Dworcem Głównym. Widoczne na zdjęciu zwrotnice niestety nigdy do niczego się nie przydały.

