Wydarzenia
Przedpremierowy kurs wagonu LH po remoncie - 4.06.2006
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: sobota, 04, sierpień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 785
Gdy pod koniec lutego 2005 roku zaczynaliśmy remont wagonu Linke-Hoffmann numer 1076, myśleliśmy że prace zajmą zaledwie kilka tygodni. Z dnia na dzień jednak, zakres prac zaczął się powiększać, a termin przekazania wagonu do ruchu odsuwał się w przyszłość. Najpierw miał być koniec 2005 roku, potem luty 2006 roku. W końcu stanęło na czerwcu i tego terminu udało się nam dotrzymać.
Wagon LH nigdy nie jeździł liniowo po Krakowie. Egzemplarz, którym dziś jeździliśmy, został sprowadzony do naszego miasta w połowie lat osiemdziesiątych z Wrocławia. Miał zasilić powstające muzeum komunikacji miejskiej. Tramwaj nieco odmalowano i tak w zasadzie bez remontu stał sobie przez dwie dekady. Niestety, jego stan z roku na rok się pogarszał i w latach dziewięćdziesiątych praktycznie nie pojawiał się już na mieście. Na początku obecnego dziesięciolecia wóz przetransportowano do Huty, gdzie w szopie mógł oczekiwać na remont.
Prace udało się podjąć dopiero na początku 2005 roku. Mimo początkowych obaw, tramwaj okazał się być w całkiem niezłym stanie. Jednak i tak trzeba było włożyć w niego sporo pracy i wysiłku wielu ludzi, zarówno pracowników Stacji Obsługi w Nowej Hucie jak i miłośników komunikacji miejskiej, by przywrócić mu należyty wygląd.
Prace przy wagonie LH zakończyły się na początku czerwca. 11 czerwca miała się odbyć oficjalna prezentacja tramwaju. Miłośnicy pracujący przy remoncie wozu postanowili jednak zrobić sobie swój własny, przedpremierowy przejazd. Jednocześnie, miała to być pierwsza próba wagonu po trwającym piętnaście miesięcy remoncie. Na przejażdżkę umówiliśmy się dokładnie w niedzielne południe. Wagon o 12 miał wyjechać z zajezdni. Do Nowej Huty przyjechaliśmy już jednak tuż po jedenastej. Trzeba było bowiem wykonać jeszcze ostatnie prace przy czyszczeniu wnętrza tramwaju. Linke-Hoffmann remontowany był w taki sposób, aby przywrócić mu pełną "dwukierunkowość". Pracownicy zajezdni dzień wcześniej ustalili, który nastawnik działa lepiej, stąd przed wyjazdem na miasto postanowiliśmy jeszcze obrócić nasz wóz na trójkącie. Pod bramę zajezdni zajechaliśmy kilka minut po dwunastej.
Po zajęciu miejsc przez wszystkich uczestników przejazdu ruszyliśmy w stronę Wzgórz Krzesławickich. Wszyscy podziwiali pięknie odremontowane wnętrze wagonu. Szybko dał się zauważyć również spokojny bieg wozu, posiadającego całkiem niezłe zawieszenie. Tramwaj bardzo płynnie przyspieszał, jak również zwalniał. Z jazdy na Wzgórza Krzesławickie niestety zrezygnowaliśmy. W międzyczasie rozpadało się, a motorowy nie chciał ryzykować jazdy "świeżym" wagonem pod dość sporą górkę w czasie deszczu. Tak więc ruszyliśmy w stronę Ronda Kocmyrzowskiego.
Nasz wagon wzbudzał spore zainteresowanie podczas przejazdu ulicami Nowej Huty. Na środku Ronda Kocmyrzowskiego spędziliśmy kilka minut. Następnie udaliśmy się na Mistrzejowice. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się jeszcze na środku Ronda Hipokratesa.
Na Mistrzejowicach wjechaliśmy na małą pętlę. Tam rozpoczął się prawdziwy plener fotograficzny.
Na Mistrzejowicach spędziliśmy dobre 20 minut. Z pętli przegoniła nas w końcu dwudziestka, która chciała podjechać na przystanek dla wsiadających. Szybko więc zajęliśmy miejsca w naszym LH i ruszyliśmy w dalszą drogę. Postanowiliśmy jechać jeszcze na Osiedle Piastów, a więc skorzystać z nieużywanego liniowo łuku na Rondzie Piastowskim. Przypomnijmy, że łuk z Osiedla Piastów na Mistrzejowice pokonaliśmy na imprezie obiema Stodwójkami. Teraz przyszła kolej na przejazd w drugą stronę. Oczywiście nie mogło obyć się bez fotostopu.
Kilka minut później zajechaliśmy na Osiedle Piastów.
Z Osiedla Piastów znów wygonił nas liniowy tramwaj. Przy zazdrosnych spojrzeniach ludzi wracających z niedzielnej sumy, ruszyliśmy w stronę centrum Nowej Huty. Kolejny fotostop odbył się na przystanku przy Domu Handlowym "Wanda".
Stamtąd udaliśmy się dalej, w kierunku Placu Centralnego.
Z Placu Centralnego było już blisko do kolejnej pętli, którą chcieliśmy zaliczyć. Aleją Solidarności, Ujastkiem i ulicą Mrozową dojechaliśmy na Walcownię. Tam postanowiliśmy zrobić sobie wspólne, pamiątkowe zdjęcie.
Z Walcowni odjechaliśmy znów po dłuższym postoju. Na fotostop postanowiliśmy się zatrzymać jeszcze na ulicy Mrozowej. Jako, że budynek "Soclandu" został w beznadziejny sposób ocieplony, musieliśmy sobie znaleźć inne tło do zdjęć.
Po zrobieniu zdjęć ruszyliśmy dalej. Dojechaliśmy do skrzyżowania Mrozowej z Ujastek. Dokładnie na przejeździe "wybiło" nam jednak wyłącznik nadmiarowy. Motorowy złapał za uchwyt, który momentalnie znalazł się... luzem w jego dłoni. W wagonie zapanowała konsternacja. W ten sposób nasz wóz został unieruchomiony, ponieważ nie byliśmy w stanie włączyć wyłącznika nadmiarowego. Natychmiast zawiadomiliśmy dyspozytornię. W międzyczasie postanowiliśmy przepchnąć nasz wagon, który cały czas tarasował przejazd.
Poza urwaną rączką wyłącznika nadmiarowego szybko okazało się, że spalił nam się bezpiecznik. O ile ten szybko udało się wymienić pracownikowi, który przyjechał z zajezdni, o tyle z rączką nie było już tak łatwo. W końcu jednak przy pomocy kombinerek uruchomiliśmy nasz tramwaj. Mechanik z zajezdni stwierdził, że lepiej by było, gdybyśmy zjechali do Huty, a tam szybko wymienią nam rączkę. Stąd też cofnęliśmy się za rozjazd i obraliśmy kierunek na zajezdnię.
W zajezdni mistrz stwierdził jednak, że nie jest w stanie nam pomóc. Z kombinerkami wyruszyliśmy więc w miasto. Nasz wóz okazał się być na tyle dobry, że wyłącznik nadmiarowy nie zadziałał już ani razu. Zadowoleni ruszyliśmy więc nadrabiać opóźnienie. Z zajezdni zjechaliśmy na Plac Centralny. Tu skręciliśmy w stronę Pleszowa. Na fotostop zatrzymaliśmy się tradycyjnie już w wykopie tuż przed Kopcem Wandy.
Pomiędzy Kopcem Wandy a Pleszowem niestety nie mogliśmy się zatrzymać na żadne zdjęcia, gdyż po kółkach deptała nam piętnastka. Kolejny fotostop odbył się na pętli w Pleszowie.
Po puszczeniu piętnastki i dwudziestki jedynki ruszyliśmy znów w stronę centrum Nowej Huty. Niestety, atmosferę w tramwaju popsuła nieco wiadomość, że znów wrócił zamiar likwidacji trasy do Pleszowa, jednej z najbardziej klimatycznych w Krakowie.
Z Pleszowa nie da się wjechać na pętlę przy Kopcu Wandy. Stąd postanowiliśmy jechać na Plac Centralny, by tam zawrócić. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się jeszcze pod kombinatem.
Przejazd spod Kombinatu do Placu Centralnego nie zajął nam wiele czasu. Na Placu "zaparkowaliśmy" nasz tramwaj na łuku, z którego korzysta dwudziestka. Większość ekipy udała się do pobliskiego sklepu na ostatnie zakupy przed grillem.
Na Placu Centralnym nie staliśmy więcej niż dwadzieścia minut, gdyż z łuku nie przegoniła nas żadna dwudziestka. Ekipa w końcu znalazła się w komplecie i mogliśmy ruszać na pieczenie kiełbasek. Na Kopiec Wandy udaliśmy się znów przez Kombinat. Chcieliśmy bowiem sfocić nasz tramwaj na wydzielonym torowisku przy ulicy Ujastek.
Pod Kopcem Wandy byliśmy kilka minut po godzinie szesnastej. Od razu zabraliśmy się za rozpalanie grilla.
Przyjazd LH na pętlę przy Kopcu Wandy niewątpliwie wywołał zainteresowanie motorowych dwudziestki, którzy kolejno co 20 minut nas odwiedzali. W międzyczasie grill nagrzał się na tyle, że można było rzucić "mięso na ruszt".
Pieczenie kiełbasek, kurczaków czy innego mięsa nie zajęło nam wiele czasu. Po kilku minutach miejsca w środku tramwaju zajęli pałaszujący miłośnicy.
Po posiłku przyszedł czas na chrzciny naszego "dziecka".
Pod Kopcem Wandy posiedzieliśmy do godziny osiemnastej. W końcu jednak trzeba było zakończyć piknik.
Tak zakończył się nieoficjalny, przedpremierowy przejazd wagonu Linke-Hoffmann po remoncie. W tym miejscu wypada wymienić wszystkich miłośników, którzy przez ostatnie piętnaście miesięcy z mniejszym lub większym trudem starali się przywrócić temu tramwajowi należyty wygląd i dzięki temu dziś mogli uczestniczyć w pierwszym przejeździe. Oto oni: Szymon Bartuś, Przemysław Bąbka, Tomasz Bielecki, Krzysztof Gałat, Jakub Gumułczyński, Konrad Jabłoński, Michał Kamiński, Tomasz Knapik, Michał Legutko, Jarosław Mędzikowski, Paweł Paruch, Szymon Sarzyński, Maksymilian Smolnik, Rafał Terkalski, Tomasz Tuleja, Jakub Tylek, Michał Wojtaszek, Dariusz Zabłocki. Oczywiście nie można zapomnieć o pracownikach Stacji Obsługi w Nowej Hucie, których wkład w remont wagonu był jeszcze większy. Wspólna praca przy wozie przyniosła w rezultacie efekt, który przyćmił wszystkie nasze oczekiwania. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że tramwaj po remoncie prezentuje się po prostu pięknie. Poza wyglądem, na szczególną uwagę zasługuje zawieszenie wagonu, jakże lepsze niż w "eNce". Dzięki temu tramwaj w czasie jazdy niemal płynie.
Ci, którzy nie brali udziału w remoncie, a więc nie mogli uczestniczyć w dzisiejszym przejeździe, będą mieli szansę zobaczyć wyremontowany wagon LH podczas oficjalnej prezentacji, która odbędzie się na paradzie w niedzielę 11 czerwca. Tymczasem miłośnicy, którzy przez ostatnie miesiące pracowali przy LH, już myślą o kolejnych wagonach. Na pewno będą ogłoszenia w sieci. Jest szansa, że w następnym przedpremierowym przejeździe będzie mogło uczestniczyć więcej osób. Ale to zależy już wyłącznie od nich samych...

