Wydarzenia
Pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II - 2.04.2006
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: niedziela, 12, sierpień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 906
Dokładnie rok temu, 2 kwietnia 2005 roku, "do domu Ojca" odszedł polski papież, Jan Paweł II. Dziś nie ma Go już wśród nas, co nie oznacza, że pamięć o Nim odeszła. Pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II znów zgromadziła na ulicach Krakowa setki tysięcy mieszkańców.
Główne uroczystości związane z pierwszą rocznicą śmierci papieża Polaka przygotowane zostały na niedzielę 2 kwietnia. W tym dniu przed krakowskim MPK nie po raz pierwszy stanęło trudne zadanie przewiezienia do centrum miasta, a później odwiezienia do domów tysięcy krakowian. Już dzień wcześniej, w sobotę 1 kwietnia, wzmocniona została linia tramwajowa numer 23, na której kursowały składy. Posunięcie to okazało się być nieco na wyrost, ale w takich dniach lepszy pusty skład niż przepełniona solówka. W niedzielę od rana należało spodziewać się tłumów. Stąd na linie numer 8 i 10 ( 40 ) wysłano trójskłady, na liniach 15 i 18 pojawiły się składy 2x105Na, a wszystkie brygady dwudziestki dwójki obsługiwały pociągi E1+c3 i GT6+B4. Rano największy tłok panował w liniach tramwajowych, którymi można było dojechać do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Tam bowiem przed południem odbyła się uroczysta msza święta w intencji duszy Ojca Świętego.
W tym samym czasie na kilkadziesiąt minut zamknięty został przejazd przez ulicę Franciszkańską. Pod Kurią rozpoczął się bowiem montaż telebimu. Około godziny dziesiątej ruch przez Plac Wszystkich Świętych został jednak przywrócony. Duża ilość wiernych gromadzących się pod "papieskim" oknem spowodowała jednak, że już o dwunastej tramwaje znów skierowano na trasy objazdowe.
Kolejne uroczystości miały odbyć się w godzinach wieczornych w centrum Krakowa. Krakowianie zaczęli jednak zjeżdżać na ulicę Franciszkańską i Rynek Główny już wczesnym popołudniem. O godzinie 16 na miasto skierowane zostały dodatkowe tramwaje i autobusy.
Słońce powoli zachodziło, a w kolejnych tramwajach i autobusach jadących na Pierwszą Obwodnicę panował coraz większy tłok. Niestety, z minuty na minutę rosły również problemy z poruszaniem się po mieście. Część krakowian postanowiła bowiem wybrać się do centrum miasta własnym samochodem. W rezultacie, około godziny 19 zakorkowane zostały niemal całe Planty nie wspominając już o Alejach. Co gorsza, właściciele pozostawiali swoje samochody dosłownie wszędzie, w rezultacie czego piesi często mieli spore problemy z przejściem po chodnikach. Około godziny 19 pod Kurią zgromadził się już spory tłum. Część ludzi stała i patrzyła na okno, inni modlili się, a pozostali chcieli tylko przejść obok "papieskiego" okna i udać się pod kościół świętej Anny, gdzie o dwudziestej miała rozpocząć się Droga Krzyżowa.
Na kilkanaście minut przed godziną dwudziestą pod teatrem "Bagatela" zapanowało istne apogeum przyjazdów. Ze wszystkich pojazdów wysypywały się tłumy ludzi. Na przystanki, obok liniowych pojazdów, podjeżdżały również "wtyczki". Wśród ciekawszych warto wspomnieć o MAN-ach NG313 na linii 124 i 502, czy też Scanii 113ALB numer PE080 na linii 502.
Do godziny 21:37 pozostało jeszcze kilka minut, Droga Krzyżowa powoli zbliżała się do ulicy Franciszkańskiej, a tymczasem rozpoczęło się przetasowanie taboru krakowskiego MPK. Wszystkie wolne rezerwy tramwajowe zgrupowane zostały na Salwatorze, Cichym Kąciku i Bronowicach. Autobusy również stały gotowe do pracy.
Tuż przed godziną 21:37 wszyscy zgromadzili się w rejonie ulicy Franciszkańskiej. Tłum z jednej strony sięgał skrzyżowania przy Filharmonii, z drugiej Placu Wszystkich Świętych.
Godzinę 21:37 czyli chwilę śmierci Ojca Świętego sprzed roku krakowianom ogłosił dzwon Zygmunta.
Potem na telebimie ustawionym przed Kurią pojawiła się postać Ojca Świętego Benedykta XVI, który przemówił do zgromadzonych w Krakowie ludzi. W tym samym czasie tramwaje powoli zaczęły udrażniać szlak pod Filharmonią.
Po zakończeniu przemówienia papieża, ludzie powoli zaczęli się rozchodzić do pojazdów komunikacji miejskiej. Niestety, większość z nich ruszyła ulicą Podwale całkowicie tarasując ruch. Jako pierwszy, pod Filharmonią zjawił się skład wiedeński E1+c3 - 114+574. Do niego właśnie załadowali się pierwsi pasażerowie.
Po wiedeńcu nadjeżdżać zaczęły kolejne rezerwy, między innymi jako linie numer 1, 13, 14, 15 i 36. Także autobusy powoli nadjeżdżały. Wśród nich były Many NG313 na linii 152 i 502 czy Jelcze M181MB na 124, 152, 502 i 424.
W pierwszych składach i autobusach odjeżdżających spod teatru Bagatela panował ogromny tłok, lecz tłum ludzi dość szybko udało się rozładować. W kolejnych pojazdach było już zdecydowanie luźniej.
Tramwaje i autobusy do północy rozwoziły krakowian po mieście. Cała operacja odbyła się bardzo sprawnie i bez większych problemów. Na koniec jeszcze mała dygresja. Otóż, obok składów 105Na i NGT6 znaczącą rolę odegrały pociągi wiedeńskie kursujące na liniach numer 1 i 4. Wbrew szerzonym przez niektórych pogłoskom, składy E1+c3 przez cały dzień sprawowały się bez zarzutu. Jedyny problem stanowiły fotokomórki w drzwiach, które przy sporym zapełnieniu uniemożliwiały zamknięcie drzwi, lecz i to nie spowodowało znaczących trudności.

