Wydarzenia
Krakowska nocka 2006 - 14/15.01.2006
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: niedziela, 26, sierpień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 917
Już po raz trzeci w styczniową noc miłośnicy krakowskiej komunikacji miejskiej postanowili wyruszyć w miasto zabytkowym tramwajem. W tym roku jednak nocka pod wieloma względami okazała się być niezwykła. Już sam skład, którym jeździliśmy, był wyjątkowy. Pierwszy raz bowiem, od wielu lat w naszym kraju, na tory tramwajowe wyjechał skład złożony aż z trzech wagonów dwuosiowych. Takie pociągi trzydzieści lat temu nie były niczym niezwykłym, lecz po wycofaniu wagonów dwuosiowych z eksploatacji w wielu miastach utworzenie takiego składu jest obecnie niemożliwe. Kraków na szczęście stanowi na tym tle pozytywny wyjątek.
Pomysł imprezy zrodził się w głowie pana Edwarda Hessla wiele miesięcy temu. Pan Hessel, dziś motorniczy w zajezdni w Nowej Hucie, swoją pracę w MPK zaczynał w czasach, gdy składy takie jak ten, którym podróżowaliśmy podczas imprezy, nie były niczym niezwykłym. Motorniczy, znany ze swojego zamiłowania do zabytkowych tramwajów, postanowił przypomnieć wszystkim stare czasy. My pomogliśmy mu zrealizować to marzenie. Załatwienie pozwolenia na jazdę składem N+ND+PN2 wymagało od nas trochę zachodu. Jednak już w połowie grudnia w zajezdni w Podgórzu, na naszą prośbę, połączono wszystkie trzy wagony i odbyto jazdę próbną do Borku Fałęckiego. Jako, że próby wyszły pomyślnie, nic już nie stało na drodze do zorganizowania imprezy.
Przy bramie zajezdni w Podgórzu zjawiliśmy się przed godziną 21. Po chwili szliśmy już w stronę głównej hali. Nasz wycieczkowy skład N+ND+PN2 - 20+538+530 odnaleźliśmy bez żadnego problemu. Stał spokojnie na pierwszym torze gotowy do wyjazdu. Przez pierwsze minuty z wielkim zainteresowaniem oglądaliśmy naszego "ufoka". Wszak nikt z nas nigdy wcześniej nie widział takiego składu. W tym czasie pracownicy zajezdni założyli nam na dachu kółko z numerem 19, a także włączyli grzanie we wszystkich trzech wagonach. Pan Hessel zjawił się o 21:30 i natychmiast zabrał się za sprawdzanie wszystkich elementów wagonów. Podczas swojej "kontroli" wykrył między innymi nie świecącą lampę stopu w doczepie sanockiej oraz brak piasku w piasecznicach. Światło szybko udało się załączyć, a piasek w piasecznicy po chwili był uzupełniony. Na koniec zamieniliśmy kilka słów z mistrzem, aby uprzedzić go o naszym przyjeździe około godziny pierwszej w nocy w celu dokonania zmiany tablic na dachu.
O godzinie 21:50 wyruszyliśmy z zajezdni. Uczestnicy czekali już przy bramie od strony ulicy Rzemieślniczej, skąd mieliśmy ich zabrać. Szybko okazało się, że prowadzenie składu złożonego z trzech wagonów wcale nie jest takie łatwe. Ze względu na pogodę, mieliśmy spore problemy, aby zahamować nasz pociąg na pochyłej ulicy Rzemieślniczej, ale pan Edward sobie z tym szybko poradził i w końcu jednak tramwaj stanął w miejscu. Po przywitaniu uczestników i przypomnieniu kilku zasad bezpieczeństwa, wszyscy zajęli miejsca we wszystkich trzech wagonach. Na imprezie miało być niemal 50 osób. W rezultacie jednak kilku uczestników nie przyszło i w sumie w imprezie brało udział 39 osób. Tak więc w każdym z wozów było dość luźno, a największym wzięciem cieszył się pierwszy i trzeci wagon.
O 22:12 rozpoczęliśmy imprezę. Niestety, szybko okazało się, że ciężko będzie jechać zgodnie z zaplanowanym wcześniej rozkładem jazdy. Motorowy, ze względu na śliskie tory, wolał nie osiągać zbyt wielkich prędkości, a poza tym okazało się, że niestety tej nocy nie przejedziemy przez Plac Wszystkich Świętych i Rondo Czyżyńskie. Na razie jednak jechaliśmy w kierunku Borku Fałęckiego. Na pętli wjechaliśmy na najbardziej zewnętrzny tor. Tu odbył się pierwszy fotostop.
W pierwszej części imprezy planowaliśmy przejechać najstarszą trasą linii 19 z Borku Fałęckiego przez ulicę Krakowską, św. Gertrudy, Dworzec Główny do Dworca Towarowego. O godzinie 22:30 ruszyliśmy więc w kierunku miasta. Minęliśmy Łagiewniki, Rondo Matecznego i ulicę Kalwaryjską. Pod Koroną skręciliśmy na Most Piłsudskiego. Tu zatrzymaliśmy się na kolejne zdjęcia.
Na moście musieliśmy na chwilę przerwać robienie zdjęć. Od strony miasta nadjechał bowiem wóz NGT6 na linii 8 oraz Jelcz na linii 502. Potem jednak nikt już nam nie przeszkadzał. Kolejnym miejscem, w którym postanowiliśmy sfotografować nasz skład, była ulica Stradom oraz św. Gertrudy.
W pierwszym przypadku nasz "ufok" prezentował się na tle kościoła Ojców Misjonarzy. Podczas drugiego fotostopu w tle znalazł się kościół Ojców Bernardynów. Co ciekawe, na rogu ulic Stradom i św. Gerturdy stał radiowóz policyjny. Znajdujący się w środku policjanci właśnie wypisywali komuś mandat za przechodzenie na czerwonym świetle. Na szczęście jednak, nie przeszkadzał im widok czterdziestu miłośników goniących ze statywami całą szerokością ulicy. Czas nas gonił, więc bez żadnych postojów przejechaliśmy aż na Dworzec Towarowy. Na pętli najpierw stanęliśmy tuż przed przejazdem przez ulicę Kamienną. Trzeba było bowiem sprawdzić, czy da się zawrócić na końcówce, która być może za kilka miesięcy zupełnie zmieni swój wygląd. Już podczas kilku imprez żegnaliśmy tę pętle. Miejmy nadzieję, że tym razem już po raz ostatni. Na szczęście okazało się, że obie zwrotnice dobrze działają i można było wjechać na łuk, który jeszcze sześć lat temu służył za tor postojowy dla linii numer 19.
Na Dworcu Towarowym spędziliśmy kilka minut. Niektórzy postanowili skorzystać ze znajdujących się w pobliżu krzaczków. Inni zajęli się uczeniem jednej z koleżanek obsługi statywu. Jako, że mieliśmy już dość spore opóźnienie, a poza tym nie mogliśmy wjechać na Plac Wszystkich Świętych, postanowiliśmy nieco zmienić listę fotostopów i tym razem zatrzymać się na zdjęcia w nieco innych miejscach niż zwykle. Tak było chociażby w przypadku naszego kolejnego fotostopu. Po opuszczeniu Dworca Towarowego dojechaliśmy na Nowy Kleparz. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się na ulicy Długiej.
Naszym kolejnym celem był fotostop na tle Barbakanu. Dojechaliśmy tam kilka minut później.
Na Basztowej mieliśmy jednak spory problem z foceniem. Po pierwsze, Barbakan spowity był gęstą mgłą, co niestety dość negatywnie odbiło się na zdjęciach. Po drugie, ruch na Basztowej o północy był niewiele mniejszy niż w ciągu dnia i podczas kilku minut fotografowania wywołaliśmy tu dość spore zamieszanie. Po skończeniu zdjęć ruszyliśmy dalej. Kolejnym obiektem, na tle którego chcieliśmy sfotografować nasz skład, był budynek Poczty Głównej. Aby tam dojechać, musieliśmy jeszcze pokonać "krzywą łamaną" na skrzyżowaniu przy Dworcu Głównym. Wagonami trochę porzucało, ale na szczęście wszystkie pojechały we właściwym kierunku.
Pod Pocztą Główną nie mieliśmy już aż takich problemów z robieniem zdjęć. Tak więc ten fotostop zajął nam nieco mniej czasu. Po chwili znów jechaliśmy w stronę zajezdni w Podgórzu. Następne zdjęcia chcieliśmy zrobić na Placu Wolnica.
Również na Wolnicy fociło się bez problemów. Dzięki temu już po kilku minutach mogliśmy ruszać w kierunku zajezdni w Podgórzu. Dotarliśmy tam tuż przed pierwszą w nocy. W drugiej części imprezy mieliśmy w planie przejechać naszym "ufokiem" trasę linii numer 12. W tym celu trzeba było powrócić do zajezdni, aby dokonać zmiany kółka na dachu. Po przyjeździe do Podgórza zostaliśmy poinformowani, że mamy wjechać na tor numer 5, czyli na myjnię. Tam pracownik zajezdni założył nam nowe kółko.
Jako, że przed nami trwała właśnie przeprowadzano obsługę codzienną dwóch składów, postanowiliśmy nie tracić czasu i w hali myjni zrobiliśmy sobie wspólne, pamiątkowe zdjęcie.
W końcu tramwaje stojące przed nami odjechały i mogliśmy ruszyć w dalszą drogę. Znów wyjechaliśmy z zajezdni przez ulicę Rzemieślniczą i skierowaliśmy się w stronę centrum przez Kalwaryjską. Pod Koroną tym razem pojechaliśmy prosto, aby zatrzymać się na fotostop na Rynku Podgórskim.
Po zrobieniu zdjęć w Rynku Podgórskim przejechaliśmy ulicę Limanowskiego, Starowiślną i Westerplatte. Przy Dworcu Głównym skręciliśmy w ulicę Lubicz pokonując kolejną "krzywą łamaną". Na skrzyżowaniu Lubicz i Rakowickiej drogę zastawił nam samochód ZUE. Tuż obok, przy zwrotnicy działała ekipa robotników, którzy nieco się zdziwili widząc tramwaj w tym miejscu o drugiej w nocy. Na szczęście, szybko zeszli nam z drogi i po chwili mogliśmy bez przeszkód skręcić w ulicę Rakowicką. Zaraz po zjechaniu ze skrzyżowania zatrzymaliśmy się na fotostop.
Nigdy wcześniej nie robiliśmy w tym miejscu zdjęć, a szkoda. Choinka powieszona na frontowej ścianie biurowca doskonale nadała się do robienia za tło dla naszego trójskładu.
Kolejnym miejscem, gdzie chcieliśmy zrobić zdjęcia, była pętla na Rakowicach. Dojechaliśmy tam kilka minut później.
Poza pętlą na Rakowicach, chcieliśmy jeszcze wykonać kilka zdjęć przy bramie cmentarza. Większość uczestników pokonała więc ten dystans pieszo. Po chwili nadjechał nasz skład.
Naszym kolejnym celem była pętla w Bronowicach. Pierwotnie chcieliśmy tam dojechać przez Plac Wszystkich Świętych, lecz niestety działała tam ekipa ZUE. Tak więc, bez postojów przejechaliśmy z Rakowic przez centrum. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się dopiero na Karmelickiej koło przystanku "Batorego".
Nasz skład, w tym miejscu, wywołał całkiem spore zainteresowanie, szczególnie, że na przystanku stali ludzie oczekujący na nocny autobus numer 601. Swoją drogą "nocka" nadjechała po chwili, więc musieliśmy się ewakuować w kierunku Bronowic.
Postój w Bronowicach zajął nam kilka chwil. Poza standardowymi fotkami od przodu, część uczestników postanowiła sfotografować nasz trójskład także od tyłu. Po pętli w Bronowicach przyszła kolej na Salwator. Zanim tam jednak dojechaliśmy, sfotografowaliśmy nasz skład na przystanku przy Filharmonii.
Na Salwatorze byliśmy parę minut później. Tradycyjnie już zrobiliśmy zdjęcia na pętli, a później na przystanku na tle klasztoru sióstr Norbertanek.
Dwunastka na Salwator nigdy nie jeździła. Niestety, nie mieliśmy możliwości zmiany numeru kółka na dachu, lecz myślę, że nikogo to aż tak bardzo nie raziło. Powoli zbliżał się ku końcowi drugi etap naszej imprezy. Pozostał jeszcze finał, który pierwotnie chcieliśmy zrealizować na pętli przy Kopcu Wandy. Niestety, zamknięte Rondo Czyżyńskie oraz brak czasu sprawił, że byliśmy zmuszeni skorygować nasze wcześniejsze plany. I tak, po opuszczeniu pętli na Salwatorze skierowaliśmy się na Cichy Kącik, gdzie na uczestników imprezy czekały już gorące kiełbaski z grilla. Zanim jednak dojechaliśmy na Cichy Kącik, postanowiliśmy jeszcze na chwilę przystanąć na ulicy Piłsudskiego.
Na Cichy Kącik dotarliśmy o godzinie 4:00. Nim wszyscy rzucili się na kiełbaski, postanowiliśmy jeszcze wykonać zdjęcie naszego składu na pętli.
Potem była już tylko wielka uczta. Część pożywiających się osób rozłożyła się na samochodach kolegów. Pozostali poszli się ogrzać do doczepy PN2, która była jedynym ciepłym miejscem na całej pętli.
Powoli dochodziła godzina piąta, gdy zaczęliśmy myśleć o powrocie do zajezdni w Podgórzu. Na koniec imprezy postanowiliśmy jeszcze zrobić zdjęcie naszego trójskładu tuż obok nowego PKR-u. Obiekt ten ubawił nas bowiem do łez. Na początku, część uczestników myślała, że jest to jakaś nowa stacja trafo. Szybko okazało się jednak, że w środku są pomieszczenia służbowe. Kontener pewnie nie zwróciłby naszej uwagi, gdyby nie fakt, że od trzech stron jest otoczony ponad dwumetrowym płotem. Płot ten znajduje się jakieś pół metra od PKR-u, więc wygląda to dość dziwnie. Co więcej, od strony frontowej nie ma płotu, za to z łatwością można wejść pomiędzy siatkę, a ścianę kontenera i demolować go ile popadnie.
Na tym w zasadzie zakończyło się robienie zdjęć podczas imprezy. O 5:10 ruszyliśmy w stronę zajezdni w Podgórzu. Większość uczestników przejazdu przemieściła się do trzeciego wagonu, czyli PN2, w którym było najcieplej. Podczas zjazdu w końcu udało nam się przejechać przez otwarty Plac Wszystkich Świętych. Niestety, nie zatrzymaliśmy się już na fotostop, bo kościół Franciszkanów nie był oświetlony. Aby nie jechać po stromym zjeździe z Mostu Piłsudskiego, pojechaliśmy przez Starowiślną i ulicę Limanowskiego. W zajezdni w Podgórzu byliśmy o 5:40. Tu impreza została zakończona.
I tak mamy za sobą trzecią imprezę z serii "Krakowska Nocka". Mam nadzieję, że wszystkim się podobało. Po raz kolejny udowodniliśmy, że dla miłośników krakowskiej komunikacji miejskiej nie ma rzeczy niemożliwych. Wszak zrobiliśmy pierwszą imprezę trzema wagonami dwuosiowymi w Polsce.
Na koniec tradycyjnie chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom za udział w imprezie. Dziękuję kolegom organizatorom, a przede wszystkim Przemkowi Bąbce, Szymonowi Sarzyńskiemu, Jakubowi Gumułczyńskiemu, Tomkom Bieleckiemu i Knapikowi za to, że zrezygnowali z części fotostopów i zajęli się przygotowywaniem grilla na Cichym Kąciku. Dziękuję kierownikowi Janowi Macale oraz pracownikom Stacji Obsługi w Podgórzu za wszelką pomoc przy przygotowaniu jak i już w trakcie samej imprezy. Dziękuję panu motorniczemu Edwardowi Hesslowi za bezpieczne prowadzenie naszego tramwaju, a także panu dyrektorowi Bogdanowi Żelazo za zgodę na przeprowadzenie imprezy i wypożyczenie nam składu złożonego z trzech wagonów.
Tradycyjnie już do zobaczenia na następnych imprezach, a w tym roku znów planujemy tego trochę. Już w marcu IV część "IKARUSEM ekstremalnie". A co potem, zobaczymy. W każdym razie już pojawił się pomysł, aby składem N+ND+PN2 przejechać się po trasach linii 8 i 13 i to w dzień. Czy jednak impreza ta dojdzie do skutku? Duży wpływ na to będzie miała niewątpliwie ilość przeprowadzonych w tym roku remontów. Miejmy jednak nadzieję, że znajdzie się jeden dzień, kiedy taki przejazd nie spowoduje paraliżu w centrum Krakowa.

