Wydarzenia
Obchody Dnia Kolejarza - 26.11.2005
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: niedziela, 02, wrzesień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 824
Szczerze mówiąc, kiedy rok temu na spotkaniu Stowarzyszenia Miłośników Kolei usłyszałem o planach przygotowania obchodów Dnia Kolejarza, nie wierzyłem że coś z tego wyjdzie. Plany były tak ambitne, że nawet realizacja połowy z nich w moim mniemaniu byłaby olbrzymim sukcesem. Tymczasem czas biegł, a plan przygotowań powoli zaczynał być wdrażany w życie. Jednak, jeszcze w październiku nie było pewne, czy impreza w ogóle dojdzie do skutku. W końcu jednak udało się pokonać wszystkie przeciwności losu i całe obchody ( niemal w takiej samej formie, jak zakładano na początku ) mogły się odbyć.
Lista atrakcji przygotowana w ramach obchodów Dnia Kolejarza była długa. Głównym punkt programu stanowiła wystawa taboru ustawionego przy peronie pierwszy krakowskiego Dworca Głównego. Od strony budynku dworca ustawione zostały następujące lokomotywy: SM30 - 081, SM42 - 797, EP03 - 01, ET21 - 57, EU07 - 190, ET22 - 2000, EP09 - 014. Następnie stały wagony osobowe: wagon sypialny z pociągu "Chełmoński", wagon 1/2 klasy, wagon bezprzedziałowy do przewozu rowerów, wagon bezprzedziałowy IC 2 klasy, wagon IC 1 klasy z przedziałami oraz wagon IC 2 klasy. Na końcu stały szynobusy: SA109 - 009 oraz EN81 - 001. Poza wystawą taboru, wszyscy chętni mieli szansę zwiedzić nastawnię oraz lokomotywownię Kraków Prokocim.
Zacznijmy jednak od początku. Lokomotywy pojawiły się przy zachodniej krawędzi pierwszego peronu jeszcze przed godziną dziewiątą. Znacznie gorzej było z wagonami, które po wielu telefonach organizatorów pojawiły się na Krakowie Głównym niemal dokładnie o godzinie 10. Szybko jednak udało się przygotować wystawę, która umieszczona została w wagonie bezprzedziałowym, na codzień służącym do przewozu rowerów.
Poza zebranym taborem na pierwszym peronie, na wszystkich którzy przybyli na krakowski dworzec, czekał bonus w postaci lokomotywy EP08. "Świnki" jeszcze niedawno praktycznie nie przyjeżdżały do Krakowa. Od kilku miesięcy obecność jednej lub dwóch "świnek" dziennie w Krakowie to norma. Lokomotywy te przyjeżdżają do nas z Warszawy prowadząc ekspresy na CMK, do których brakuje EP09. Dziś było podobnie. Najpierw, rano między peronem czwartym a piątym stała EP08 - 011. Potem, zastąpiła ją EP08 - 006, która o 11 przyjechała z "Tatrami".
Wybiła godzina 10, tabor stał już na swoim miejscu, a w wagonie kończyły się prace przy organizacji wystawy. Tymczasem, w drogę wyruszyła pierwsza grupa chętnych do zwiedzenia nastawni.
Dojście na nastawnie nie zajęło nam dużo czasu. Po pokonaniu kilkunastu stopni, wszyscy znaleźli się w "kapeluszu" grzyba górującego nad grupą rozjazdów. Na górze przywitał nas pan Machejek - naczelnik sekcji eksploatacji PLK w Krakowie.
Podczas kilkuminutowej wizyty można było zobaczyć, jak wygląda praca na nastawni, a nawet spróbować ustawić jakąś drogę przejazdu dla pociągu lub przerzucić sobie zwrotnicę.
Poza krótką charakterystyką urządzeń znajdujących na nastawni, pan Machejek pozwolił sobie zwrócić uwagę, że nie zawsze to co pisze się w gazetach na temat kolei w Polsce, jest prawdą. Poruszone zostały również tematy niedawnego najechania pociągu osobowego na jednostkę EN57, która stoczyła się ze stacji postojowej oraz tragedii na przejeździe w Rzezawie.
Po zakończeniu zwiedzania, wszyscy powrócili na peron pierwszy krakowskiego dworca. Większość uczestników z pierwszej grupy zwiedzającej nastawnię postanowiła pojechać również w pierwszej grupie do lokomotywowni w Prokocimiu. Jako, że do odjazdu "aglokibla" do Wieliczki było jeszcze kilka minut, wszyscy zabrali się za zwiedzanie wnętrz pojazdów kolejowych.
Sporym wzięciem, poza kabinami lokomotyw, cieszył się również wagon sypialny z pociągu "Chełmoński". Można było zobaczyć, w jakich luksusach podróżują podróżni do Kijowa. Niektórych jednak nieco zdziwiła szerokość przejść w tym wagonie, która była zaskakująco mała.
Nadeszła w końcu godzina 11:25. W pociągu do Wieliczki panował spory tłok. W trójczłonowej jednostce połowa miejsc była zajęta. Do semafora wjazdowego na Płaszów dojechaliśmy bez problemów. Tu musieliśmy trochę poczekać, ponieważ akurat na Płaszowie trwały prace przy sieci trakcyjnej i na stacji panowało małe zamieszanie. Stąd, po uzyskaniu pozwolenia na wjazd, wtoczyliśmy się na peron trzeci, z którego zazwyczaj odjeżdżają pociągi w kierunku... Zakopanego. Dzięki temu jednak, mogliśmy pokonać stację w Płaszowie po torze zlokalizowanym tuż przy budynku, na którym pociągi z pasażerami na pokładzie w zasadzie się nie zdarzają.
W Krakowie Bieżanowie byliśmy kilka minut po czasie. Tuż przed godziną 12 przybyliśmy do lokomotywowni w Krakowie Prokocimiu. Na miejscu przywitał nas naczelnik Paweł Terczyński, którego zadaniem było oprowadzenie wszystkich trzech tur zwiedzających.
Pan Terczyński rozpoczął zwiedzanie od powiedzenia kilku słów o lokomotywowni i taborze tu eksploatowanym. Zwiedzających najbardziej interesowały informacje na temat lokomotyw EU06 i ET21. Szybko okazało się, że krakowska lokomotywownia jest jedną z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Polsce. Poza dwiema tokarkami podtorowymi i urządzeniem służącym do badania nacisku pojazdów na tor, w Prokocimiu znajduje się jedna z dwóch maszyn w naszym kraju, służących do hartowania obręczy zestawów kołowych. Właśnie to stanowisko odwiedziliśmy jako pierwsze.
Następnie udaliśmy się do drugiej części hali, gdzie przeprowadzane są remonty bieżące. Tu największe wrażenie na zwiedzających zrobiła lokomotywa EU07 - 323 bez wózków, wisząca na podnośnikach.
Po oglądnięciu pierwszej, wycieczka udała się do drugiej hali. Tu, od razu w oczy rzuciła się lokomotywa EU07 - 317, prezentująca się w nowym malowaniu. Pojazd ten jest niezwykły z dwóch powodów. Jest to pierwsza lokomotywa w Krakowie, której wykonano naprawę rewizyjną na terenie zakładu taboru a nie w ZNTK. Po drugie, EU07 - 317 podczas powyższej naprawy przywrócono fabryczne malowanie. Nowe barwy wszystkim bardzo się spodobały. Wróćmy jednak do tematu napraw. Otóż, dotychczas lokomotywy były wysyłane do remontu do specjalizujących się w tym ZNTK-ów. Trudna sytuacja finansowa kolei, a także fakt kierowania do napraw przez Cargo głównie lokomotyw towarowych spowodował, że większość pasażerskich pojazdów wylądowała w "krzakach". W końcu jednak braki lokomotyw okazały się być tak dotkliwe, że podjęto próby przejęcia napraw rewizyjnych przez same lokomotywownie. W Krakowie "królikiem doświadczalnym" okazała się być właśnie EU07 - 317. Jak widać na poniższych zdjęciach, z bardzo dobrym efektem. Dzięki remontowi w jednostce macierzystej znacznie spada koszt naprawy rewizyjnej. Z drugiej jednak strony na terenie lokomotywowni zazwyczaj nie ma odpowiedniego zaplecza technicznego i taki remont wydłuża się z miesiąca do dwóch miesięcy. W tej chwili trwają prace przy EU07 - 316. Co do dalszych remontów lokomotyw, to na razie nie podjęto żadnych decyzji.
Po zachwytach nad EU07 - 317 i zwiedzeniu będącej w remoncie EU07 - 316 ( większość zwiedzających najbardziej zdziwił brak dachu w remontowanej lokomotywie ), wycieczka udała się do przedostatniego punktu programu, czyli tokarki podtorowej.
Tu zakończyło się zwiedzanie obiektu. Naczelnik Terczyński poszedł oprowadzać drugą grupę, a nasza wycieczka pozostała jeszcze, by uwiecznić na zdjęciu dwie lokomotywy: EP05 i EP02, stojące przed lokomotywownią w Prokocimiu w charakterze pomników.
Na tym zakończyło się zwiedzanie lokomotywowni. Tak właśnie wyglądały wszystkie atrakcje Dnia Kolejarza, przygotowane przez Stowarzyszenie Miłośników Kolei. Pierwszy krakowski Dzień Kolejarza przygotowany przez SMK w mojej opinii uznać należy za bardzo udany. Impreza, jak na pierwszy raz wyszła fantastycznie. Bardzo się cieszę, że mogłem uczestniczyć i pomagać podczas obchodów. Wielkie gratulacje i podziękowania należą się w tym miejscu dla Marcina Lisowskiego i Tomka Żakowskiego, którzy włożyli najwięcej wysiłku w przygotowania całej imprezy. Życzę jak najwięcej siły na przyszłość, aby tego typu imprezy weszły do kalendarza na stałe.

