/** */

Wydarzenia

IKARUSEM ekstremalnie cz.II - 13.03.2005

Na jesieni 2004 roku rozpoczęliśmy cykl imprez "IKARUSEM ekstremalnie". Zamiarem pomysłodawców był przejazd autobusem Ikarus 280 w miejsca, w których zazwyczaj ciężko go spotkać. Na początek wybraliśmy północno-wschodnie rejony Krakowa. Już na pierwszej imprezie udowodniliśmy, że nie ma takich miejsc, do których Ikarus 280 nie dojedzie. Wiosną 2005 roku postanowiliśmy wybrać się przegubowcem w południowo-wschodnie rejony Krakowa. Tym razem, poza miejscami do których chyba nigdy nie dotarł żaden przegubowy Ikarus, chcieliśmy zwiedzić także te ulice i pętle, na których jeszcze niecałe dziesięć lat temu takie autobusy nie były niczym niezwykłym.

 

Początkowo sądziliśmy, że druga część cyklu nie będzie tak "ekstremalna", jak pierwsza. Spodziewaliśmy się, że teraz wszystko pójdzie łatwiej. Niektórzy z organizatorów obawiali się nawet, że tym razem na imprezę przyjdzie mniej osób niż ostatnio, z racji przejazdu po terenach "bardziej miejskich" i "obecnych" na planie Krakowa. Na szczęście myliliśmy się w tej kwestii. Nauczeni doświadczeniami poprzednich imprez, przygotowania rozpoczęliśmy tym razem dużo wcześniej. Już pod koniec stycznia w jedną z sobót przejechaliśmy całą trasę. Opady śniegu, a także problemy z pokonaniem przejazdów kolejowych przy ulicy Półłanki, raczej nie ułatwiły nam ustalenia trasy. Nie dojechaliśmy wtedy do dawnej pętli "Płaszów Bazy". Dlatego początkowo zrezygnowaliśmy z zaliczenia Ikarusem także tej końcówki. Dopiero miesiąc później, wraz z kolegą Pawłem Paruchem, przeszliśmy pieszo odcinek od ulicy Biskupińskiej, przez Sudecką, Mierzeję Wiślaną aż do Bagrowej, gdzie kiedyś kończyły autobusy. Stan ulicy okazał się być wprawdzie nie lepszy, niż w pozostałej części Płaszowa, gdzie do dziś kursują autobusy MPK, lecz postanowiliśmy jednak tam wjechać.

 

Jednym z głównych sprawców całkiem znacznych obaw organizatorów o powodzenie całej imprezy była pogoda. W naszym kraju śnieg na ulicach pojawia się przeważnie na początku stycznia. Tym razem było inaczej. Podczas nocnego przejazdu składem T4+B4 w styczniu doświadczyliśmy na własnej skórze raczej letnich temperatur. Dopiero tydzień później zaczął padać śnieg i jak co roku, zrobiła nam się "zima stulecia". Na kilka dni przed imprezą, po jednym z większych opadów, doszliśmy do wniosku, że przydało by nam się trochę piasku na imprezę. Wprawdzie jedno wiadro nie pomoże w wyciągnięciu Ikarusa z rowu, lecz w przypadku problemu z ruszeniem na nie odśnieżonych krakowskich ulicach taka pomoc może okazać się często nieoceniona. Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. W niedzielny poranek, do samochodu znajomego, wraz z Pawłem Paruchem załadowaliśmy trzy wiadra piasku, łopatę, przygotowane tablice i ulotki. "Cóż, miłośnicy jadą na imprezę" - tak to skomentowaliśmy.

 

Wspomniany już niedzielny poranek okazał się jednak dużo lepszy, niż sobotni dzień wcześniej, gdy do godziny dziesiątej, nawet główne ulice w mieście były białe. Pogoda jednak nam sprzyjała. O godzinie 9:30 zjawiliśmy się na placu przy zajezdni Wola Duchacka. Szybko weszliśmy do środka i natychmiast zobaczyliśmy umytego i gotowego na wszystko Ikarusa 280 numer DK234. Z wyborem autobusu zresztą też był problem. Wprawdzie na Woli eksploatowanych jest ponad cztery razy więcej Ikarusów niż na Bieńczycach, lecz to tylko utrudniło nam wybór. Początkowo chcieliśmy wypożyczyć inny autobus, lecz każdy następny brany przez nas pod uwagę, okazywał się niezbyt dobrze domalowany po ostatniej reklamie. Jakby wyglądały zdjęcia Ikarusa w barwach miejskich  na przykład z dodatkowym fioletowym pasem w miejscu łączenia ścian bocznych z dachem?! Jakoś tydzień przed imprezą przypadkowo wsiadłem do DK234, spodobał mi się, więc następnego dnia zadzwoniłem do MPK i poprosiłem właśnie o tego Ikarusa.

 

Wróćmy jednak do imprezy. Autobus już stał, teraz przyszła kolej na załatwienie tablic. Naklejki z "liniówkami" wynaleźliśmy na zajezdniach nieco wcześniej. Niektóre tablice, szczególnie nieistniejących linii, udało się dorobić i wyglądały niemal jak oryginalne. Do pożyczenia pozostało już tylko kilka tablic z magazynku dyspozytorni na Woli. Z tym wszystkim załadowaliśmy się do autobusu.

 

Ikarus wyjechał z zajezdni około godziny 9:40. Objechaliśmy plac i stanęliśmy przy bramie wjazdowej do zajezdni. Nasz autobus prowadził kierowca, który sam, dzięki namowom jednego z miłośników, zgłosił się do nas z chęcią poprowadzenia imprezowego Ikarusa. Pan kierowca wiedział na co się pisze i okazał się być na pewno nie gorszym fachowcem niż prowadzący na jesieni niemal legendarny już kierowca z BK266. Pod zajezdnią zgromadzili się niemal wszyscy uczestnicy przejazdu, więc szybko w Ikarusie zrobiło się tłoczno. Do odjazdu pozostało jeszcze kilka minut, lecz w środku autobusu panowała już ciepła atmosfera ( może poza członem B, ale w Ikarusach ponoć to normalne ;).

Ikarus DK234 go...

Punktualnie o godzinie 10 wyruszyliśmy w drogę. Daleko nie ujechaliśmy, gdyż tuż za przystankiem przy ulicy Sławka zatrzymaliśmy się, aby poczekać na dobiegającego, jeszcze jednego uczestnika imprezy. Niemal już w komplecie ruszyliśmy dalej. Dwóch kolejnych miłośników oczekiwało na nas na Rondzie Matecznego. Tym razem jednak był to już planowany przystanek. W kilka minut dojechaliśmy do centrum Starego Podgórza. Trochę dziwnie pokonuje się ulicę Kalwaryjską na pokładzie autobusu, gdy dotychczas robiło się to wyłącznie w tramwaju. Minęliśmy skrzyżowanie pod "Koroną" i wjechaliśmy do Rynku Podgórskiego. Stanęliśmy niemal dokładnie w tym samym miejscu, z którego jeszcze dziesięć lat temu do Huty odjeżdżały autobusy oznaczone numerem 125.

Ikarus znów w R...

Nasz przyjazd do Rynku wywołał niemałe zdziwienie na twarzach ludzi, wychodzących akurat z kościoła świętego Józefa. Na szczęście nikt nie próbował wsiadać do naszego pojazdu. Po wykonaniu zdjęć ruszyliśmy w dalsza drogę. Dumnie, tak jak przed laty, z tablicą linii 125 na przodzie, Ikarus wykonał honorową rundkę wokół Rynku i pod budynkiem Magistratu skręcił w prawo, w ulicę Limanowskiego. Nie ujechaliśmy zbyt daleko, gdy już trzeba było zatrzymać się na kolejny fotostop.

Autobus numer 1...

Tym razem zatrzymaliśmy się w połowie ulicy Limanowskiego, na przystanku autobusowym o tej samej nazwie, na którym do samego końca zatrzymywały się autobusy dawnej linii 125. Ikarus, na tle kamieniczek, przy dopiero co odnowionej ulicy, wyglądał bardzo ładnie. Naszym kolejnym celem był Plac Bohaterów Getta. Dlatego, na skrzyżowaniu ulic Limanowskiego i Na Zjeździe skręciliśmy w lewo. Z dużą szybkością i ze sporymi przechyłami ( wszak to Ikarus! ) pokonaliśmy "ślimaka" przy moście Powstańców Śląskich. Po chwili byliśmy już na jeszcze istniejącej pętli.

Za pół roku rac...

Piszę "jeszcze", gdyż losy pętli na Placu Bohaterów Getta w zasadzie są przesądzone. Autobusy MPK mają zniknąć z tego miejsca. Być może kursujące tu obecnie linie, nadal jeździć będą do końcówki o tej samej nazwie, lecz zamiast na placu, stać będą na "ślimaku" pod wiaduktem. My tymczasem, założyliśmy na naszego Ikarusa tablice linii 108. Niestety, na pozostałych stanowiskach ustawiły się "najnowsze" linie numer 192 i 198.

A ponoć na 311 ...

Po zrobieniu zdjęć z tablicami linii 108 przyszła kolej na małą niespodziankę. W zajezdni na Woli udało się nam znaleźć tablice wakacyjnego "potworka", linii 311. Nie mogliśmy oczywiście nie skorzystać z okazji i nie zrobić fotek Ikarusa także z tablicami tej linii. Zadowoleni z fotek pojechaliśmy dalej. Minęliśmy Zabłocie, most Kotlarski, przemierzyliśmy całą ulicę Klimeckiego i wjechaliśmy w Płaszowską, z której skręciliśmy w Gromadzką. W połowie ulicy zatrzymaliśmy się na fotostop.

Lekcji omijania...

Po wyjściu z autobusu niemały ubaw wywołała w nas nauka jazdy stojąca tuż za Ikarusem. Przyszły posiadacz prawa jazdy podczas kursu do egzaminu w zasadzie przygotowywany jest na wszelkie ewentualności jakie spotkać może na drodze, może poza jedną... ominięciem Ikarusa stojącego w wąskiej uliczce, którego właśnie fotografują miłośnicy. Kursant, po kilku próbach wychylenia się zza przegubowca, widząc grupę trzydziestu osób z aparatami fotograficznymi, zdecydował najwyraźniej że lepiej będzie jednak poczekać grzecznie z tyłu. My z kolei szybko skończyliśmy fotki, aby nie zabierać przyszłemu kierowcy cennych minut nauki jazdy. Kolejnym naszym celem była pętla linii 127 "Płaszów Szkoła". Po kilku minutach byliśmy na miejscu.

Ikarus na tle s...

Zrobienie kółeczka, jakie codziennie pokonuje linii 127, nie zajęło nam dużo czasu i już po chwili pędziliśmy ulicą Lipską w stronę zajezdni autobusowej przy ulicy Biskupińskiej. Skręciliśmy w Obrońców Modlina, gdzie na przystanku "Hejnał" odbył się kolejny fotostop.

Na Obrońców Mod...

Niewielka odległość z tego miejsca do pętli przy ulicy Biskupińskiej spowodowała, że niektórzy uczestnicy postanowili odcinek między dwoma fotostopami pokonać pieszo. Co poniektórzy, dyskretnie fotografowali "tajne tajemnice", jakie kryje zajezdnia Płaszów. Momentami więcej osób stało z aparatami przy płocie, niż przed naszym Ikarusem.

Ikarus na tle b...

W tym miejscu, poza fotostopem, odbyła się krótka przerwa. Organizatorzy wykorzystali ten czas na konsultacje z kierowcą w sprawie wjazdu na dawną pętlę "Płaszów Bazy". Do końca nie było bowiem pewne, czy uda nam się dojechać na miejsce, a wszystko zależało przede wszystkim od warunków atmosferycznych. Stan dróg na Płaszowie generalnie prezentuje niemal taki sam bardzo zły poziom. Ulice w tym rejonie dzielą się na te, po których nie jeżdżą autobusy MPK i te na których każdego dnia testowane jest podwozie Scanii i najnowszych Solarisów. Nawierzchnia w tym rejonie składa się z asfaltu, betonowych płyt, kostki granitowej, klepiska, błota i wszystkiego innego co tylko można sobie wyobrazić. Kierowca okazał się jednak być odważnym człowiekiem i po chwili ruszyliśmy obierając kierunek "Płaszów Bazy"! Z Biskupińskiej skręciliśmy w prawo i jadąc ulicą płk Dąbka wzdłuż zajezdni, dotarliśmy do wieżowca TVN-u, gdzie skręciliśmy w lewo. O dziwo, droga była odśnieżona, mimo że "standardy odśnieżania ZDiKu" kończą się na ulicy płk. Dąbka. Po pokonaniu kilkunastu metrów z niezbyt dużą prędkością skręciliśmy w ulicę Sudecką. Teraz czekał nas dość ostry zakręt w lewo w Mierzeję Wiślaną. Po chwili byliśmy na miejscu.

Księżycowy kraj...

Najpierw zatrzymaliśmy Ikarusa przed zakrętem. Tam wszyscy wysiedli i zaczęli robić zdjęcia. Następnie kierowca podjechał autobusem dokładnie w to samo miejsce, z którego jeszcze piętnaście lat temu odjeżdżały autobusy MPK.

Pętla Płaszów B...

Z odnalezieniem pętli "Płaszów Bazy" nie ma w zasadzie żadnego problemu. Do dnia dzisiejszego na jednej z latarni zachował się uchwyt na tablicę przystankową. Gdyby nie rdza, wyglądałby jakby autobusy zaprzestały jeździć w to miejsce miesiąc temu. Nastrój sielanki i zadowolenia zepsuł nieco widok drogi wyjazdowej z pętli. Tu bowiem jezdnia nie była już w ogóle odśnieżona, a spod cienkiej warstwy śniegu wychodził lód. Na szczęście jednak piasek okazał się być niepotrzebny, gdyż nasz Pan kierowca, razem z dzielnym Ikarusem, bez problemu wydostali się do odśnieżonej Biskupińskiej. Zadowoleni, ruszyliśmy na kolejne fotostopy. Naszym celem były teraz pętle "Podwierzbie" i "Brzegi". W drodze do nich stanęliśmy na krótki fotostop na Rybitwach.

Taki widok w ty...

Akurat z przeciwka nadjechała znajoma Scania numer PS011, więc wszyscy miłośnicy wykorzystali kolejną okazję do uwiecznienia jej obok naszego Ikarusa. Wsiedliśmy do Ikarusa i ruszyliśmy dalej. Przejechaliśmy przez ulicę Szparagową i wjechaliśmy w Rączną. Zatrzymaliśmy się przy dawnej pętli "Przewóz".

Ikarus przy daw...

Tu jednak znów większe zainteresowanie wśród uczestników przejazdu wywołało coś innego niż nasz Ikarus. Tym razem był to przejeżdżający na rowerze mieszkaniec okolicznych domów. Po skończonych fotach wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy do pętli "Podwierzbie".

Ikarus pod wier...

Tu uczestnicy przejazdu zażyczyli sobie lepsze ukazanie "walorów przegubowych autobusu", więc specjalnie nie podjechaliśmy pod wiatę przystankową, lecz stanęliśmy na środku pętli. Poza Ikarusem postanowiliśmy w tym miejscu wykonać zdjęcie grupowe wszystkich uczestników przejazdu.

Wszyscy pasażer...

W dobrych humorach, po dłuższej przerwie, wyruszyliśmy w dalszą drogę. Do Brzegów dotarliśmy bardzo szybko. Tu nasz Ikarus znów pozował do zdjęć "złamany".

Pętla Brzegi.

Na pętli nie zabawiliśmy długo. Wsiedliśmy do autobusu i z radością powitaliśmy po chwili tablicę z napisem "Kraków". Naszym kolejnym celem była dawna pętla "FADOM". Kierowcy niezbyt odpowiadał pomysł skręcania z ulicy Rącznej w Półłanki z racji ostrego zakrętu, więc postanowił wykazać się własną inwencją. Po chwili znaleźliśmy się na bocznych uliczkach. Sam patrząc teraz na plan Krakowa nie jestem w stanie określić, którędy dokładnie jechaliśmy. Jedno jest pewne, tą trasę pokonywały już autobusy MPK podczas remontu jezdni ulicy Szparagowej, więc niestety nie byliśmy pierwsi.

Gdzieś między u...

Oczywiście nie mogliśmy nie skorzystać z okazji i nie zatrzymać się na fotostop. Po wyjściu z autobusu piorunujące wrażenie zrobiła na nas cała okolica. Wzdłuż ulicy, między łąkami znajdowały się opuszczone hale i budynki przemysłowe. Niemal koniec świata. Niestety, czas nas gonił i musieliśmy jechać dalej. Dość szybko dotarliśmy do cywilizacji. Na kolejne zdjęcia zatrzymaliśmy się tuż obok targowiska na Rybitwach.

Spotkanie nasze...

Naszym kolejnym celem była ulica Nad Drwiną. Wjechaliśmy do niej dosłownie chwilę po ruszeniu z Rybitw. Zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu ulicy Nad Drwiną i Domagały. Do połowy lat dziewięćdziesiątych przy ulicy Domagały znajdowała się pętla FADOM. Nie próbowaliśmy nawet do niej dojechać, gdyż u początku ulicy wisi tablica "Teren prywatny". Również zawrócenie na obecnej pętli "Nad Drwiną" nie byłoby możliwe ze względu na zamknięty teren Urzędu Celnego, gdzie znajduje się końcówka. Stąd zmuszeni byliśmy zawrócić w jedynym możliwym miejscu, na wspomnianym powyżej skrzyżowaniu. Zresztą nie było z tym większych problemów, zwłaszcza że przed naszym Ikarusem kółko na skrzyżowaniu wykonała cysterna.

Ikarus zawraca ...

Po skończeniu zdjęć znów nie ujechaliśmy daleko. Tym razem stanęliśmy na dawnej pętli "Bieżanów Bazy". Nasz Ikarus pozował z tablicami linii numer 108.

Pętla Bieżanów ...

Ostatnim naszym celem, na północ od linii kolejowej z Krakowa do Przemyśla, była pętla na rozwijającym się cały czas osiedlu Złocień. Jadąc tam z radością przyjęliśmy fakt, że na przejazdach kolejowych nie stoi żaden pociąg i nie blokuje samochodów. Na Złocieniu założyliśmy tablicę z numerem nocnej linii pracowniczej "808".

Nocna linia pra...

Na pętli wywołaliśmy małe zdziwienie u pani oczekującej na normalny autobus. Na szczęście, nie próbowała ona zdobywać naszego Ikarusa. Po nieco dłuższej przerwie wyruszyliśmy na podbój przejazdów kolejowych imienia Litewki znajdujących się przy ulicy Półłanki. Przejazdy te nazywane są tak nieoficjalnie przez miłośników komunikacji miejskiej na cześć ówczesnego dyrektora ZDiK, pana Litewki, który nie zezwolił na kursowanie tamtędy autobusów MPK (zresztą miał rację). W miejscu tym ruch samochodów przebiega płynnie do czasu, gdy na horyzoncie nie pojawi się jakiś pociąg towarowy, a już o zgrozo, manewrująca lokomotywa. Podczas rekonesansu trasy przed imprezą doświadczyliśmy prawie godzinnego postoju przed szlabanami, ponieważ nikt nie był w stanie ( czy też nie chciał ) zabrać, tarasującego cały ruch, pociągu towarowego. Na szczęście, tym razem nikt nie wpadł na kolei na pomysł, aby uprzykrzać nam życie i bez problemu pokonaliśmy wszystkie przejazdy, zatrzymując się nawet w między czasie na fotostop.

Ikarus pokonuje...

Po przedostaniu się na drugą stronę torów podjechaliśmy pod pomnik Ku Chwale Polskich Żołnierzy w Bieżanowie. W miejscu tym przez długi czas swoją końcówkę miała linia numer 143. Taką więc tablicę założyliśmy na Ikarusa.

Przy pomniku w ...

Po skończonych zdjęciach wsiedliśmy do naszego autobusu i rozpoczęliśmy kręcenie się po Bieżanowie. Czas nas trochę gonił, więc szybko przejechaliśmy ulicą Mała Góra, ks. Łaczka, Drożdżowa, Stolarza i Potrzask, dokładnie tak samo jak autobus linii 133. Stanęliśmy dopiero, na pokrytym kostką, fragmencie ulicy Pruszyńskiego.

Miłośnicy fotog...

Kolejnym naszym celem była pętla autobusowa linii 143, szumnie nazywana "Bieżanów", a znajdująca się tuż przy przystanku kolejowym w Kokotowie. Zjechaliśmy więc z powrotem pod pomnik i trasą linii 143 podążyliśmy do Kokotowa. Na miejscu zatrzymaliśmy się na przystanku dla wysiadających, aby móc uwiecznić nasz autobus z peronu przystanku PKP.

Pętla Bieżanów ...

Na szczęście Ikarus nie wzbudził większego zainteresowania mieszkańców, więc bez większych problemów mogliśmy ruszyć dalej. Drobny problem pojawił się, gdy chcieliśmy skręcić z ulicy Jasieńskiego w Kokotowską. Kierowca wykazał się jednak sporym kunsztem, wyciągnął z Ikarusa ile wlezie i nasz przegub grzecznie złamał się na ostrym łuku. Po udanym manewrze, uczestnicy imprezy nagrodzili naszego kierowcę gromkimi brawami. W dobrych humorach, po raz drugi w tym dniu, opuściliśmy granice administracyjne Krakowa. Po chwili byliśmy w Czarnochowicach.

Ikarus na tle D...

Na miejscu przywitali nas, pijący piwko, mieszkańcy. Sądząc po ich minach, chyba pierwszy raz w swojej wsi widzieli coś dłuższego niż busa. Na szczęście ich zainteresowanie sprowadziło się tylko do pytania "co my tu robimy?", a po otrzymanej odpowiedzi, że focimy, woleli już zaprzestać dalszej rozmowy. My tymczasem wzięliśmy kurs na Wieliczkę. Bez większych problemów przekroczyliśmy krajową "czwórkę" i po chwili byliśmy już w centrum Wieliczki. Na początek pojechaliśmy na pętlę linii 104.

Ikarus z tablic...

Przed naszym przyjazdem akurat odjechał autobus linii 104, więc spokojnie mogliśmy spędzić dwadzieścia minut na pętli. Najpierw założyliśmy na naszego Ikarusa tablice linii 204, a następnie linii pospiesznej "D". Miłośnicy, po zrobieniu zdjęć, zajęli się wykupywaniem całego asortymentu sklepu znajdującego się na końcówce. W między czasie na miejsce zaczęli się schodzić pasażerowie linii 104. W końcu na pętlę przyjechał normalny autobus, więc wsiedliśmy do naszego Ikarusa i pojechali dalej. Zamiast prosto do Krakowa, skręciliśmy w lewo i przez chwilę jechaliśmy na Dobczyce. W końcu jednak wjechaliśmy w ulicę Słowackiego i przeparadowaliśmy przez centrum Wieliczki. Niestety, ciasne ulice i brak miejsca na zatrzymanie spowodował, że kolejny fotostop wyznaczony został poza ścisłym centrum, na ulicy Dembowskiego. Jadąc tam, nieustannie byliśmy naganiani przez pracowników parkingów, którzy usilnie starali się nas nakłonić do wjazdu na ich plac postojowy. Nie skorzystaliśmy z ich usług i zatrzymaliśmy się dopiero w zatoczce przystankowej, aby sfotografować naszego Ikarusa na tle kominów wchodzących w skład infrastruktury kopalnianej.

W Wieliczce na ...

Drugi fotostop odbył się również na ulicy Dembowskiego, nieco dalej, przy budynku stacji kolejowej Wieliczka Główna. Na Ikarusie pojawiła się tablica "Kolejowa Komunikacja Autobusowa".

Ikarus jako KKA...

Po udanych zdjęciach wsiedliśmy do Ikarusa i skierowaliśmy się w stronę krajowej "czwórki". Po chwili, poraz drugi w tym dniu zobaczyliśmy tablicę z napisem "Kraków". Nasz Ikarus wjechał do miasta z zawrotną prędkością. Szybko zjechaliśmy z ulicy Wielickiej. Na pętlę w Bieżanowie Nowym wjechaliśmy w asyście Solarisa na 502, który towarzyszył nam przez całą długość ulicy Aleksandry. Na pętli stały już dwa autobusy linii 173 oraz po jednym 163 i 502, więc ustawiliśmy się na bocznym placyku. Założyliśmy tablice linii 173, a także żółtą kartkę "Awaria autobusu", tak żeby było ciekawiej.

Symulowana awar...

Niestety, wraz z powrotem do Krakowa, zaczął nam towarzyszyć śnieg. Na szczęście nie przeszkadzał on tak bardzo przy robieniu zdjęć. Na Bieżanowie postaliśmy chwilę, gdyż nasz kierowca poszedł rozmawiać ze znajomymi, a miłośnicy zaczęli dobierać się do Solarisa na 502. W końcu jednak ruszyliśmy dalej. Ulicą Teligi dojechaliśmy do Prokocimia. Niestety, tym razem "Tescostop" nie był planowany. Minęliśmy hipermarket i pojechaliśmy na jedną z dwóch końcówek linii 103 "Prokocim Wydział Farmacji". Linia 103 zalicza w tym miejscu w zasadzie trzy pętle. Pierwszą jest "Prokocim UJ", gdzie autobusy zawracają do godziny siedemnastej. Wieczorem, wszystkie kursy zostają wydłużone o jeden przystanek, właśnie do pętli "Prokocim Wydział Farmacji". Ponadto, w drodze z jak i do miasta, linia 103 podjeżdża jeszcze na przystanek "Dom Spokojnej Starości". My zaczęliśmy od najdalej położonej pętli.

Ikarus przy bud...

Po skończonych fotkach zjechaliśmy na pętlę "Prokocim UJ". Początkowo mieliśmy się tu nie zatrzymywać, lecz gdy tylko zobaczyliśmy nietypowej wysokości wiatę, natychmiast tam skręciliśmy.

Ikarus przy nis...

Wiata wyglądała jak przewrócony domek z kart. Najwyraźniej, metalowa konstrukcja nie wytrzymała mocnych podmuchów wiatru minionej nocy. Do zaliczenia pozostała nam jeszcze pętla - przystanek przy Domu Spokojnej Starości. Byliśmy tam po chwili.

Ikarus na przys...

Na miejscu część uczestników wyszła zrobić Ikarusowi fotki w pierwszych promieniach słońca tego dnia. Niektórzy, postanowili wykorzystać fakt, że miejsce otaczają całkiem gęste krzaki. W końcu jednak wszyscy stawili się w komplecie w autobusie i mogliśmy ruszyć dalej. Zaraz za pętlą skręciliśmy w prawo i po chwili gnaliśmy już Wielicką. Na "ślimaku" zjechaliśmy w dół i już byliśmy na Kosocickiej. Kierowca ciągnął z Ikarusa ile "fabryka dała". Dlatego bardzo szybko znaleźliśmy się na dawnej pętli "Piaski Wielkie". W miejscu tym w przeszłości kończyło wiele linii, między innymi: 104, 133, 144, 407, 544. Obecnie żadna linia nie ma tu pętli, mimo że przejeżdżają tędy linie 107 i 133. Na pętli założyliśmy tablice pierwszej krakowskiej linii przyspieszonej numer 544.

Ikarus jako lin...

Wysiadając z autobusu, niektórzy uczestnicy poczuli w środku zapach spalonej gumy. Na razie jednak zbytnio się tym nie przejmowaliśmy. Doszliśmy jedynie do wniosku, że na Woli będą mieli najwyżej dwa szkielety spalonych autobusów. Po skończonych zdjęciach skręciliśmy w ulicę Niebieską i dojechaliśmy do Kosocic. Mały problem sprawiły nam samochody mieszkańców, którzy przyjechali na mszę do pobliskiego kościoła, lecz w końcu udało się nam przedostać i zatrzymać na fotostop tuż za dawną pętlą linii 107.

Ikarus na tle k...

Sfotografowaliśmy nasz autobus i pojechaliśmy dalej. Dolinkę do Baryczy pokonaliśmy z ogromną prędkością. Uczestnicy siedzący w drugim członie czuli się jak na kolejce górskiej. Po wyjechaniu w okolice wysypiska śmieci stwierdziliśmy z małym przerażeniem, że tylnia sekcja odchylona jest w nienaturalny sposób w stosunku do przodu autobusu. Co poniektórzy miłośnicy, siedzący z tyłu, na wszelki wypadek przenieśli się do przodu. Z kolei miłośnicy mocnych wrażeń pozostali na swoich miejscach. Po chwili ktoś zawołał: "Panie kierowco! Prawa burta nabiera wody!". Ktoś inny dodał: "Kierowca opuszcza swojego Ikarusa jako ostatni!". Minęliśmy pętlę linii 107 w Soboniowicach i w końcu dojechaliśmy do Grabówek. Na miejscu wszyscy zaczęli oglądać naszego Ikarusa od zewnątrz.

Przekrzywiony I...

Kierowca stwierdził, że awaria naszego autobusu nie jest niczym poważnym. Jako, że do końca imprezy pozostało nam już niewiele, postanowiliśmy jej nie przerywać. Zresztą jakby to wyglądało, gdyby impreza "IKARUSEM ekstremalnie" zakończyła się zjazdem awaryjnym "na poduszki".

Nasz Ikarus z p...
Wnętrze Ikarusa...

Już z nieco mniejszą prędkością zaczęliśmy zjeżdżać do Golkowic. Na miejscu spotkaliśmy liniowego Melona na linii 135. Niektórzy zażartowali, że MPK już podstawiło nam rezerwę. Jedynie kierowca małego Autosana wolał się nie wychylać ze swojego autobusiku. Pewnie nigdy wcześniej nie przeżył podobnej sytuacji. Siedzisz tu sobie spokojnie w swoim autobusie na jakiejś wsi, aż tu nagle zjawia się przegubowy Ikarus z przekrzywionym tyłem. Wylatuje z niego zgraja ludzi w różnym wieku. Wszyscy z aparatami i fotografują wszystko co popadnie.

Spotkanie Ikaru...

Tylko pasażerowie autobusu 135 siedzieli niewzruszeni. Nawet dochodzący jeszcze ludzie wiedzieli, że ich autobus to ten mniejszy. Z Golkowic wyjechaliśmy tuż przed liniowym Melonem. Chcieliśmy uchwycić oba autobusy jeszcze raz na słynnej "zwrotnicy w Zbydniowicach".

Melon wyprzedza...

Dziś ciężko stwierdzić, skąd dokładnie wzięło się to określenie. Czy ktoś je sobie wymyślił, czy rzeczywiście dawna rzeczniczka MPK, Filomena Serwin wypowiedziała się kiedyś w "Gazecie Krakowskiej" na temat "zasypanej zwrotnicy w Zbydniowcach". Pomijając już, jak było naprawdę, określenie pozostało. Po zrobieniu zdjęć ruszyliśmy dalej. Niestety, nie wjechaliśmy na pętlę linii 155 "Swoszowice Uzdrowisko", ponieważ kierowca powiedział nam, że bez specjalnego pozwolenia nikt nas tam nie wpuści. Dlatego na ostatni fotostop zatrzymaliśmy się na "rondzie cacy imienia ZDiK".

Ikarus na rondz...

Jest to kolejne, po "węźle cacy imienia ZDiK" ( mieszczącym się w Pleszowie, które odwiedziliśmy na poprzedniej imprezie "IKARUSEM ekstremalnie" ), miejsce, któremu miłośnicy komunikacji postanowili nadać imię naszego zarządcy dróg. Rondo powstało w tym miejscu wyłącznie po to, aby kierowcy mogli wjechać i zjechać z węzła autostradowego imienia kardynała Sapiehy. Zapewne ciężko byłoby wymyślić lepsze rozwiązanie drogowe w tym miejscu i z tego powodu zyskało taki przydomek. Po zakończeniu ostatniego fotostopu ruszyliśmy w kierunku zajezdni Wola Duchacka, do której dotarliśmy punktualnie o 16. Podziękowaliśmy wszystkim uczestnikom przejazdu, oddaliśmy tablice na dyspozytornię, a także dosypaliśmy trochę piasku do skrzyni znajdującej się tuż przy bramie wjazdowej na zajezdnię. Do domu wróciłem tuż przed siedemnastą, zmęczony ale bardzo zadowolony. Następnego dnia, w poniedziałek, koło południa dostałem SMS-a od Michała Kamińskiego. Pisał: "Właśnie widziałem DK234 na 139. Jest cały i prosty :-)".

 

Imprezę "IKARUSEM ekstremalnie" z punktu widzenia organizatora, uważam za bardzo udaną. Myślę, że pozostali uczestnicy przejazdu podzielą moją opinię. Miło nam, że nasz cykl cieszy się coraz większym zainteresowaniem miłośników komunikacji. Na jesieni w przejeździe po wioskach za Nową Hutą uczestniczyło tylko 25 osób, na drugiej imprezie było już 36 miłośników, w tym trzy dziewczyny! W imieniu organizatorów wyrażam nadzieję, że pozostałe nasze imprezy będą się cieszyć równie dużym wzięciem.

 

W tym miejscu chciałbym tradycyjnie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się, że nasza niedzielna impreza wypadła tak dobrze. Szczególnie dziękuję zarządowi MPK S.A. w Krakowie za zniżkę na wynajem autobusu, pracownikom i kierownictwu zajezdni Wola Duchacka oraz panu Jackowi Kołodziejowi za pomoc przy kompletowaniu tablic na imprezę i pozostałą udzieloną nam pomoc.

 

Kilka słów wypadałoby poświęcić także Panu kierowcy. Niestety, nie mamy szczęścia do kierowców. Oczywiście mówię to w sensie jak najbardziej pozytywnym. Na jesieni, naszego imprezowego Ikarusa prowadził istny wirtuoz kierownicy, który do tego na każdej pętli potrafił znaleźć wszelkie możliwe dary natury. Niestety, tamten kierowca już z nami nie pojedzie. Przeszedł na emeryturę. Kierowca, który prowadził naszego Ikarusa w niedzielę, na pewno był nie gorszy od poprzedniego, zwłaszcza że sam zgłosił się do uczestnictwa w przejeździe. Co więcej, pędził przegubem ile tylko się dało i również jemu nie straszne były ostre zakręty i wąskie ulice. Niestety, także ten kierowca nie będzie miał szansy uczestniczyć w kolejnych naszych imprezach, choć bardzo byśmy tego chcieli.

 

Na koniec jeszcze słowo o samych uczestnikach przejazdu. Bardzo nas cieszy, że miłośnicy biorący udział w imprezach, za każdym razem są bardziej zdyscyplinowani. Na drugiej części naszego ikarusowego cyklu niemal na każdym fotostopie nie trzeba było powtarzać prośby o powrót do autobusu. Wszyscy szybko i sprawnie wykonywali polecenia organizatorów. Dziękujemy Wam za to, gdyż bardzo ułatwiło nam to pracę, a dzięki dyscyplinie możliwe były dodatkowe fotostopy, co oczywiście przeniosło się na ilość zdjęć powyżej.

 

Na razie tyle. Już za dwa miesiące zapraszam na "Majówkę z UFO-kiem". Później nocka tramwajowa, a na jesieni szykują się prawdziwe atrakcje dla miłośników autobusów. Poza trzecią częścią "IKARUSEM ekstremalnie" planujemy nocną imprezę autobusową jednym z ciekawszych pojazdów, jakie posiada krakowskie MPK. Szczegóły już niedługo!

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 669 gości oraz 1 użytkownik.