Wydarzenia
Dzień Wszystkich Świętych w Krakowie - 1.11.2004
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: sobota, 03, listopad 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 1008
No i mamy za sobą kolejny 1 Listopada. Okres poprzedzający jak i sam dzień Wszystkich Świętych jest dla kilkuset pracowników MPK czasem wytężonej pracy. Mimo, że co roku schemat organizacji komunikacji w tym dniu jest podobny, wszystko i tak musi być zapięte na ostatni guzik. Jedna nieoczekiwana sytuacja może bowiem sprawić, że tysiące krakowian, którzy w tym dniu wyruszają z domów na cmentarze, nie dojedzie do celu i nie będzie mogła odwiedzić grobów swoich bliskich.
Nie trzeba przypominać, co w tym samym czasie robią miłośnicy komunikacji miejskiej. Podobnie i w tym roku wielu z nas przez te trzy dni wracało do domu jedynie na noc. Znów spotkaliśmy się na mieście zapisując na zdjęciach kolejny dzień Wszystkich Świętych.
Tradycyjnie już okres przygotowań do dnia Wszystkich Świętych zaczyna się w połowie października, gdy w soboty i w niedziele wzmacniane są dodatkowym taborem niektóre linie. Tak było i w tym roku. Już na dwa tygodnie przed 1 listopada w weekendy na linii numer 2 i 11 pojawiły się składy stopiątek, a na linii numer 20 kursowały GT6 solo. Także na linii numer 184 w sobotę jeździły Ikarusy.
W sobotę i niedzielę na tydzień przed świątecznym weekendem na miasto wyjechała dodatkowa linia numer 92, która podobnie jak kiedyś dwunastka, połączyła Bronowice Nowe z Cmentarzem Rakowickim.
Prawdziwe atrakcje zaczęły się jednak w połowie tygodnia poprzedzającego 1 Listopada. W krakowskich zajezdniach, jak co roku, zaczęła się wielka akcja łączenia w składy wszystkiego co popadnie. Już kilka lat temu stwierdziłem, że najgorszym czasem dla MPK nie jest wcale 1 listopada, a te dwa, trzy dni poprzedzające święto, gdy przy normalnym ruchu na miasto trzeba wysłać dodatkowy tabor wzmacniający niektóre linie. Tak było i tym razem.
Wszystko zaczęło się we środę. Nowa Huta wysłała na linię numer 2 wagon GT6. W zamian przez jeden dzień na linii numer 5 kursowała solówka 105Na. Z kolei Podgórze zarówno na dwójkę jak i jedenastkę skierowało składy stopiątek. W związku z tym w podgórskiej zajezdni zdecydowano się połączyć następujące wagony: 628+682, 786+787, 827+828 oraz 942+855. Pierwszy z wymienionych składów chyba nigdy wcześniej nie kursował razem. Drugi z nich pojawił się na mieście niemal równo rok temu, 2 listopada 2003 roku. Trzeci skład pierwszy raz połączono po przeprowadzonej niedawno naprawie głównej. Niestety, po 1 listopada znów wagony te zaczęły jeździć osobno. Ostatnie połączenie jest nam dobrze znane, wagony te nie pierwszy raz kursowały razem. Poniżej prezentuje zdjęcia z czwartku, 28 października.
W piątek przed weekendem na mieście bardzo zdecydowanie dało się odczuć, że dzień Wszystkich Świętych zbliża się dużymi krokami. Od samego rana całe centrum Krakowa stało w korkach. Nieprzejezdne były wszystkie ulice w centrum, nie wspominając już o okolicach cmentarzy czy ciągle zatłoczonej ulicy Lubicz. W sobotę sytuacja nieco się uspokoiła. Na miasto wyjechała część linii dodatkowych, inne zostały wzmocnione. Mimo znośnej pogody w pojazdach MPK nie panował zbyt duży tłok.
No i w końcu nadeszła niedziela. Dzięki zmianie czasu udało mi się dość wcześnie wstać. Dzięki temu, wraz z kolegami miłośnikami, mogłem rozpocząć robienie zdjęć już o godzinie ósmej rano na przystanku przy domu handlowym Wanda.
Nowa Huta powoli budziła się do życia. W stronę osiedla Piastów i Mistrzejowic co chwilę pędziły składy dodatkowych linii numer 91 i 96. W przeciwną stronę niestety nic nie chciało przyjechać. Po chwili oczekiwania w końcu na przystanku zjawiało się całe "stado" tramwajów. Na razie nie udało się nam jednak sfotografować niczego ciekawego. Dlatego około godziny 8:30 zdecydowaliśmy się pojechać na ulicę Darwina. Akurat na linii numer 96 przejeżdżał nasz znajomy motorniczy, więc z radością wsiedliśmy do jego składu. Po kilku minutach byliśmy przy "wiaduktach". Zmieniliśmy środek transportu na autobus linii numer 912 i podjechaliśmy dwa przystanki do tymczasowej pętli przy ulicy Darwina, gdzie mieści się cmentarz w Grębałowie. Cała ulica jak i pętla wyglądała bardzo klimatycznie. Na jezdni zamiast asfaltu znajdowała się kostka brukowa. Autobusy z kolei oczekiwały na odjazd na placyku wyłożonym sześciokątnymi płytkami tonącymi w kałużach i w błocie. Niestety ( a może na szczęście ) w przyszłym roku ulica Darwina ma być wyremontowana i kostka zniknie, tak jak na odcinku jezdni znajdującym się bliżej Kocmyrzowskiej.
Na ulicy Darwina spędziliśmy kilka minut. Najpierw fotografowaliśmy autobusy na pętli. Później podjechaliśmy przystanek w stronę "wiaduktów" i próbowaliśmy uchwycić na zdjęciach autobusy wyjeżdżające spod dawnego wiaduktu linii kocmyrzowskiej. Około 9:40 znów byliśmy przy linii tramwajowej. Wsiedliśmy do dziewięćdziesiątki piątki i skierowaliśmy się na Rakowicką. Tuż po dziesiątej wysiedliśmy na przystanku przy Akademii Ekonomicznej. Niestety, pogoda robiła się coraz gorsza. Z trudem udało nam się sfocić kilka jadących składów.
Dość szybko podjęliśmy decyzje o przemieszczeniu się na skrzyżowanie ulic Lubicz i Rakowickiej. Tym bardziej, że tam oczekiwał już na nas nasz znajomy z Wiednia, który specjalnie przyjechał do Krakowa, aby sfotografować tramwaje kursujące w okresie Wszystkich Świętych. Razem fociliśmy więc kolejne kilka składów.
Na Lubicz staliśmy mniej więcej do godziny 11:30. Znajomy Austriak postanowił pojechać jeszcze do Huty i sfotografować krakowskie "wiedeńczyki". Ja z kolei skierowałem się do Pleszowa w celu uwiecznienia na zdjęciu linii numer 911. Niestety, uciekła mi piętnastka, ale do Placu Centralnego udało mi się dojechać czwórką. Tu spotykałem kolejnego znajomego motorowego. Razem czekaliśmy na piętnastkę, która grubo po dwunastej w końcu zawiozła mnie do Pleszowa. Wbrew moim wcześniejszym obawom, pobyt na tej pętli ograniczył się zaledwie do kilku minut. Na placu oczekiwał już autobus 911, który sfotografowałem. Po chwili wsiadłem do tej samej piętnastki i pojechałem do miasta. Niestety, z pogodą było coraz gorzej. Pod dworcem opuściłem motorowego i w strugach deszczu oczekiwałem na przyjazd linii numer 93. Po przejechaniu jednego przystanku wysiadłem pod Pocztą, gdzie spotykałem kolejnego znajomego. Razem sfotografowaliśmy kursujący w tym dniu na linii numer 10 skład GT6+B4. Następnie udaliśmy się na przystanek pod dawnym kinem "Wanda i wsiedliśmy w ósemkę. Po czternastej wylądowaliśmy w Borku Fałęckim. Tu udało nam się sfocić oba kursujące na linii numer 23 wagony NGT6.
Postanowiliśmy podejść jeszcze na pętlę autobusową. Niestety, poza kilkoma wolskimi Jelczami nie znaleźliśmy tu nic ciekawego. Sfociliśmy tylko autobus linii numer 905 i szybko wróciliśmy do tramwaju i dalej do domu. 1 listopada obudziłem się w niezbyt dobrym humorze. Pogoda za oknem była tragiczna, a ja za kilka minut chciałem wyjść i sfotografować wyjeżdżające z zajezdni tramwaje. Około godziny 8 rano trochę się rozjaśniło. Film o czułości 400 w aparacie zrobił jednak swoje i dzięki temu mogłem sfocić kilka ciekawych składów.
Postanowiłem na krótką chwilę wybrać się na Plac Bohaterów Getta. Tam sfotografowałem kilka autobusów kursujących na liniach numer 903 i 904 oraz trójskład, którego dotychczas nie udało mi się złapać.
Po dziewiątej wróciłem na przystanek pod Koronę, ponieważ właśnie nadchodził czas przyjazdu linii numer 93 oraz kolejnego specjalnego składu.
Na koniec sfotografowałem jeszcze jeden NGT6 na linii numer 23.
Po zakończeniu robienia zdjęć pod Koroną dołączyłem do rodziny i razem udaliśmy się na Cmentarz Podgórski. Nawet miłośnik tramwajów nie powinien zapominać o sensie tego dnia. Tak to już jest, że dla wielu z nas, fotografowanie tramwajów łączy się z odwiedzaniem grobów najbliższych. Wszak jednak w religii katolickiej nie jest to smutne święto. O jedenastej wsiadłem w 904 i skierowałem się w stronę Cmentarza Batowickiego. Nie dojechałem jednak do samego końca. Wysiadłem nieco wcześniej na ulicy Strzelców, gdzie przez najbliższa godzinę wraz ze znajomymi fociliśmy przejeżdżające autobusy.
Efekt sesji zdjęciowej na ulicy Strzelców można oglądnąć w tabelce poniżej.
Do 12:30 staliśmy na ulicy Strzelców. Następnie ja wybrałem się na "wiadukty". Dojazd z Prądnika na ulicę Kocmyrzowską zajął mi niemal godzinę. Najpierw wsiadłem do zastępczego Neoplana na linii 136, do którego na Batowicach zapakował się tłum ludzi. Następnie przesiadłem się w linię numer 910, a na koniec w tramwaj numer 91. Przy "wiaduktach" oprócz mojego znajomego udało mi się spotkać ponownie miłośnika z Wiednia, który robił ostatnie zdjęcia przed powrotem do domu. W tym miejscu udało mi się sfotografować kolejne ciekawe składy.
Pożegnaliśmy Austriaka i wraz ze znajomym udaliśmy się pod zajezdni w Nowej Hucie. Udało nam się dostrzec skład, na który czekaliśmy cały dzień. W końcu coś się zepsuło i na miasto 1 listopada późnym popołudniem wyjechał 105Na - 475+481+480.
Na tym w zasadzie zakończyłem dzienne fotografowanie w tegoroczny dzień Wszystkich Świętych. Zmęczony, ale zadowolony wróciłem do domu na obiad. Nie skończyło się jednak robienie zdjęć w dniu 1 listopada. Dwa lata temu rozpoczęliśmy bowiem tradycję wieczornego focenia na ulicy Rakowickiej w dzień Wszystkich Świętych. Również i w tym roku nie mogliśmy sobie odmówić tej przyjemności. Umówiliśmy się wszyscy o godzinie 17 na skrzyżowaniu Lubicz i Rakowickiej. Chcieliśmy zacząć właśnie od tego miejsca. Niestety ruch okazał się na tyle duży, że dość szybko przemieściliśmy się pod Akademię Ekonomiczną. Tu niestety nie było lepiej. O ile samochody prawie w ogóle nie przeszkadzały, o tyle tramwaje jeździły niezbyt często. Jeśli już jakiś podjechał na przystanek, to zwykle z przeciwnej strony jechał następny i w ten sposób uniemożliwiał robienie zdjęć.
Tak więc na przystanku przy AE również nie zabawiliśmy długo. Po chwili staliśmy na Rakowickiej tuż przy bramie cmentarza, w miejscu w którym znajdują się perony dla wsiadających.
Szybko wzbudziliśmy zainteresowanie przechodniów oraz panów z... nadzoru ruchu. Na szczęście nie mieli oni nic przeciwko robieniu zdjęć. Lepiej, chcieli nam ustawiać składy i co chwilę pytali się czy tramwaj dobrze stanął. Przez kilka minut fociliśmy więc w bardzo przyjaznej atmosferze.
Oczywiście nie mogło się obejść bez sfotografowania Melona służbowego. W tym roku rolę tę pełni DA118.
Pożegnaliśmy się z panami z nadzoru ruchu i wyruszyliśmy pieszo przez cmentarz. Nekropolie nocą wyglądają bardzo pięknie, o czym pisałem już nie jeden raz. Stąd jak zwykle postanowiliśmy wykonać kilka zdjęć między nagrobkami. Staraliśmy się jednak nie przeszkadzać ludziom, którzy wciąż nawiedzali groby swoich bliskich. Po kilku minutach byliśmy już po przeciwnej stronie Cmentarza Rakowickiego. Wsiedliśmy do autobusu i podjechaliśmy na przystanek na skrzyżowaniu ulicy 29 Listopada oraz Prandoty. Tu odbył ostatni akt tegorocznego dnia Wszystkich Świętych. Na koniec postanowiliśmy sfocić kilka autobusów.
Na tym zakończyliśmy fotografowanie w tegoroczny dzień Wszystkich Świętych. Wsiadłem do stopiątki i podjechałem na dworzec. Tam udało mi się jeszcze zobaczyć Neoplana na linii numer 501. Po chwili przyjechał skład norymberg na linii numer 10 i już o dziewiętnastej byłem w domu.
Tak upłynął kolejny w moim życiu 1 listopada. W zasadzie w tym miejscu można napisać dokładnie to samo co rok temu. Może pogoda była trochę lepsza. Wszak nie padało, ale przez trzy dni w zasadzie nie widzieliśmy słońca. W przyszłym roku czeka nas aż czterodniowy weekend. Dzień Wszystkich Świętych wypada bowiem we wtorek. Miejmy więc nadzieję, że pogoda dopisze. Jak co roku życzę więc wszystkim znajomym, abyśmy ponownie spotkali się 1 listopada 2005 roku na mieście w tym samym składzie. Do zobaczenia "...o siedemnastej na Rakowickiej pod Akademią tam gdzie zwykle..."

