/** */

Wydarzenia

IKARUSEM ekstremalnie cz.I - 26.09.2004

W niedzielę 26 września 2004 roku rozpoczęliśmy cykl imprez "IKARUSEM ekstremalnie". Zamiarem pomysłodawców był przejazd autobusem Ikarus 280 w miejsca, w których zazwyczaj ciężko go spotkać. Na początek wybraliśmy północno-wschodnie rejony Krakowa. Sądzę, że już na pierwszej imprezie udowodniliśmy, że nie ma takich miejsc, do których Ikarus 280 nie dojedzie, czego najlepszym dowodem jest poniższa relacja.

 

Na pomysł imprezy "IKARUSEM ekstremalnie" wpadliśmy rok temu w wakacje. Po pracy przy wagonie 127 w zajezdni w Nowej Hucie postanowiliśmy się wybrać autobusem linii 110 do Węgrzynowic na małą przejażdżkę. Tereny podmiejskie za Nową Hutą bardzo nas urzekły. Już wtedy stwierdziliśmy z kolegą Pawłem Paruchem, że musimy tam kiedyś przyjechać Ikarusem. Wszystko to działo się w lipcu. Początkowo myśleliśmy o szybkim zorganizowaniu imprezy jeszcze w sierpniu. Niestety, wakacje szybko minęły, a my zdecydowaliśmy się poczekać z realizacją pomysłu do kolejnego lata. W czerwcu tego roku wybraliśmy się wraz z Pawłem, Michałem Kamińskim i Przemkiem Bąbką na przejazd tras, które ewentualnie moglibyśmy zaliczyć. Przez prawie cztery godziny zjeździliśmy wszystko począwszy od Pielgrzymowic czy Goszczy a skończywszy na Niepołomicach. Początkowo chcieliśmy, żeby przejazd odbył się w lipcu, gdy zboża są jeszcze na polach. Doszliśmy jednak do wniosku, że mało kto przyszedłby na taką imprezę, gdyż właśnie trwał sezon urlopowy. Z tego względu znów przenieśliśmy nasz przejazd na wrzesień. Pod koniec sierpnia ułożyliśmy zasadniczą część trasy. Koledzy znów wybrali się samochodem, aby sprawdzić, czy wszędzie da się przejechać. Cała droga zajęła im przeszło 3 godziny i ponad 100 kilometrów. Wiadome było, że trzeba będzie z czegoś zrezygnować. Cięcia nie były jednak zbyt duże.

 

Organizowanie imprezy szło nam tym razem dość opornie. Na tydzień przed dniem przejazdu ogłosiliśmy nasze plany. Wciąż jednak impreza nie była oficjalnie zgłoszona do MPK. Dopiero we czwartek zadzwonił telefon z MPK. W końcu odetchnęliśmy z ulgą. Krakowski przewoźnik wydał zgodę na przejazd autobusem BK266. W piątek wybrałem się do zajezdni w Bieńczycach załatwić tablice do Ikarusa. Okazało się, że nie ma ani jednej, która by nas interesowała. Na szczęście w lakierni odnaleźliśmy stare naklejki linii: 122, 149, 138, 182, 231 czy 251, które mogły być użyte podczas przejazdu. Podczas wizyty na dyspozytorni doszło do ciekawej sytuacji. Pani dyspozytor była bardzo zdziwiona, że zdecydowaliśmy się wynająć BK266, a "przecież w Bieńczycach mają tyle Ikarusów w dużo lepszym stanie". Wytłumaczyłem uprzejmej dyspozytorce, że właśnie ten pojazd jest w stanie najbardziej przypominającym oryginał i dlatego go wzięliśmy. Pani zrozumiała o co nam chodzi i zapewniła, że mimo to BK266 też powinien spisywać się bez zarzutu, co zresztą później okazało się prawdą.

 

W niedzielny poranek jechałem wraz ze znajomymi w stronę Huty autobusem numer 163. Scania wlokła się niemiłosiernie. Nic dziwnego, jechała zgodnie z rozkładem, a i tak pod kombinatem była przed czasem. Po chwili przesiedliśmy się w 138, niestety podjechał Jelcz. Około godziny 9:20 byliśmy pod zajezdnią. W niedziele ciężko dostać się do Bieńczyc autobusem. Obie kursujące tędy linie numer 122 i 138 jeżdżą w dni świąteczne co 30 minut. Tak więc już o 9:30, gdy przejechały autobusy obu linii, praktycznie wszyscy uczestnicy imprezy byli na miejscu. Po chwili w bramie zajezdni pojawił się nasz Ikarus 280 numer BK266. Wyjechał chyba wprost z myjni. Pełno było wody zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Zadowoleni zaczęliśmy powoli zajmować miejsca siedzące.

Nasz Ikarus z t...

Na kilka dni przed imprezą chyba najbardziej obawialiśmy się o pogodę. We wszystkich prognozach zapowiadano deszcz, ale na szczęście w ciągu dnia opady szczęśliwie nas ominęły. Równo o godzinie 10, w promieniach porannego słońca, wystartowaliśmy. Nie zajechaliśmy jednak daleko. Stanęliśmy na placyku tuż obok przystanku przy zajezdni w Bieńczycach. Postanowiliśmy tu zrobić krótki postój dla ewentualnych spóźnialskich, ale nikt już nie przyszedł. Tak więc nasza grupa liczyła 26 osób plus kierowca. O godzinie 10:05 wyruszyliśmy w dalszą drogę.

Na placyku na p...

Na początku skierowaliśmy się na ulicę Łowińskiego. Planowaliśmy wcześniej podjechać pod cmentarz w Grębałowie, ale z racji braku odpowiednich tablic, zdecydowaliśmy się jechać do Zesławic. Wcześniej jednak czekała nas pętla Osiedle Na Stoku. Nasz Ikarus mozolnie wdrapywał się po ulicy Poległych w Krzesławicach, ale w końcu udało mu się dojechać do pętli przy ulicy Architektów, na której już czekali ludzie na normalny 142. Na szczęście nikt nie próbował wsiadać do naszego przeguba, za którym tuż po chwili stanęła liniowa Scania. Ikarusy 280 nie powinny w zasadzie dziwić nikogo w tej okolicy. W Święto Zmarłych pojawiają się bowiem na 142 regularnie.

Pętla Osiedle N...

Po krótkim postoju wyruszyliśmy w dalszą drogę. Przejechaliśmy tuż obok pętli tramwajowej na Wzgórzach Krzesławickich i skierowaliśmy się ulicą Kocmyrzowską w kierunku Zesławic. Na pętli spotkaliśmy kolejną Scanie, tym razem na 122. Postanowiliśmy być nie gorsi i również założyliśmy z przodu tablicę kierunkową tej linii. W Zesławicach spędziliśmy około 10 minut, gdyż liniowy 122 odjeżdżał dopiero o 10:30, a pętla okazała się zbyt ciasna, żeby przecisnąć się Ikarusem. Nasz autobus sfotografowaliśmy w chwili wyjazdu z pętli.

Ikarus wyjeżdża...

Na kolejny fotostop zatrzymaliśmy się niewiele dalej, tuż przed skrzyżowaniem ulic Morcinka i Kocmyrzowskiej. Tym razem założyliśmy tablicę linii 182, która istniała w Krakowie w drugiej połowie lat 90-tych. Na próbę zdecydowano się bowiem odseparować część kursów linii 122, które jechały w kierunku alei Przyjaźni prosto Kocmyrzowską z pominięciem ulicy Władysława Jagiełły i Makuszyńskiego. Po kilku miesiącach próby powrócono jednak do starej koncepcji linii 122.

Ikarus z tablic...

Kolejnym naszym celem był Kocmyrzów. Na skrzyżowaniu z Kocmyrzowską skręciliśmy więc w lewo i po chwili pierwszy raz w tym dniu opuściliśmy administracyjne granice Krakowa. Droga do Kocmyrzowa zajęła nam kilka minut. Po prawej, praktycznie przez cały czas, mogliśmy podziwiać pozostałości po dawnej linii kolejowej, którą zlikwidowano na początku lat 90-tych. Niestety, nasz Ikarus nie osiągnął na tej drodze zawrotnych prędkości, dlatego też po chwili utworzył się za nami mały korek. Na szczęście dla kierowców, nie trwało to długo, bo w Kocmyrzowie szybko zjechaliśmy na starą pętlę linii 202. Założyliśmy odpowiednie tablice i odbył się kolejny fotostop. Ikarusy 280 swego czasu spotkać można było na linii 202. Przeguby kursowały przede wszystkim w wakacje, gdy mieszkańcy Nowej Huty w słoneczne dni wybierali się na swoje działki leżące w okolicach Kocmyrzowa. Nasz autobus nie wywołał więc zamieszania. Po kilkuset metrach jazdy, kierowca wysadził nas w zatoczce autobusowej. Dzięki temu mogliśmy sfotografować Ikarusa na tle budynku urzędu gminy.

W Kocmyrzowie n...

Kolejnym miejscem, w którym postanowiliśmy się zatrzymać, był plac przed budynkiem dworca dawnej kolei kocmyrzowskiej. Choć do Kocmyrzowa pociągi osobowe przestały kursować lata temu, budynek stacyjny wciąż trzyma się nieźle i góruje nad okolicą. Nasz Ikarus z niemałym trudem zawrócił na placu przy stacji i zatrzymał się tuż przed budynkiem dworca.

Przed budynkiem...

Po chwili część wycieczki udała się pieszo przez tory stacyjne na drugą stronę, a reszta objechała stację autobusem. Zatrzymaliśmy Ikarusa dokładnie na przeciw budynku dworca i założyliśmy tablice linii 212. Sama stacja robi ponure wrażenie. Budynek góruje bowiem nad łąką, z której gdzieniegdzie wystają krzaki i drzewka. Układ normalnotorowy stacji wciąż jest jednak dość dobrze zachowany. Po wąskim torze nie pozostało ani śladu.

W Kocmyrzowie p...
Ikarus wyjeżdża...

W dalszą drogę wybraliśmy się po trasie linii 212 w stronę Karniowa. Od razu dało się zauważyć, że zjechaliśmy z głównych szlaków. Jezdnia momentami była bardzo wąska i dość zniszczona. Jazda Ikarusem po zakrętach przypominała miejscami kolejkę górską z wesołego miasteczka. Bezpiecznie dotarliśmy jednak do pętli w Karniowie. Tu odbył się kolejny fotostop. 

Na pętli w Karn...

W Karniowie poza kilkoma domami i remizą strażacką nie ma praktycznie nic. Nasza obecność została jednak dość szybko zauważona, szczególnie przez okoliczne psy, które momentalnie zaczęły głośno szczekać na widok Ikarusa. Nie zabawiliśmy długo w tej wsi. Skierowaliśmy się w stronę Czulic. Drogą, którą teraz pokonywaliśmy, w zasadzie nie jeździ komunikacja MPK  Kraków. Między Karniowem a Czulicami wykonywane są dwa kursy linii 212 w niedziele i święta, które pozwalają mieszkańcom dojechać na poranną mszę. Nim jednak dotarliśmy pod kościół w Czulicach, zatrzymaliśmy się na starej pętli autobusowej.

Stara pętla w C...

W Czulicach stanęliśmy na pętli pod kościołem, w którym właśnie trwała msza święta. Kazanie, na które trafiliśmy, chyba nie było za ciekawe, gdyż mieszkańcy stojący przed kościołem większą uwagę zaczęli zwracać na naszego przegubowca. Dziwnie musiała wyglądać grupa ludzi, która nagle zjawiła się we wsi, zrobiła kilka zdjęć autobusowi, którym przyjechała i jeszcze szybciej zniknęła. Pewne obawy dały się zauważyć na twarzach mieszkańców, gdy usiłowaliśmy wycofać z pętli kompletnie zastawionej samochodami wiernych. Na szczęście nie uszkodziliśmy ani jednego malucha czy poloneza.

Na placu przed ...

Do Czulic, poza niedzielnymi kursami 212, codziennie z Pleszowa dociera także linia 251. Właśnie po jej trasie zdecydowaliśmy się teraz jechać. Po chwili byliśmy więc we Wróżenicach. Tu odbył się fotostop z remizą strażacką w tle. Nasz autobus został przystrojony tablicą linii 151, która kiedyś docierała tu z Pleszowa. Później wydłużono ją do Czulic i zmieniono numer na 251.

Ikarus we Wróże...

Kolejnym celem naszej podróży były Niepołomice. Zjechaliśmy więc trasą linii 251 do ulicy Igołomskiej i dalej podążyliśmy trasą 161. Na fotostop zatrzymaliśmy się tuż przed mostem na Wiśle w Wolicy. Ikarus wyposażony został w tablicę linii 231, która kiedyś kursowała do Niepołomic.

Pętla w Wolicy.

Wisłę przekraczaliśmy w niezbyt dobrych humorach. Z daleka widać było czarne chmury nad Nową Hutą. Na szczęście okazało się później, że deszcz nas ominął i szara pogoda utrzymała się tylko przez godzinę. Po zjechaniu z mostu skręciliśmy w prawo i zatrzymaliśmy się na placu przed dawną stacją kolejową w Niepołomicach. Niestety, kolej także tu kilka lat temu przestała docierać. Stacją przypomina swoim wyglądem Kocmyrzów. Tu również zachował się w dość dobrym stanie budynek z dużą tablicą "Niepołomice". Nie jest on jednak tak okazały jak dworzec końcowy "kocmyrzówki". Po krótkim fotostopie wjechaliśmy do centrum miasta i stanęliśmy na parkingu dla busów. Niepołomice są chyba jedynym podkrakowskim miastem, do którego nie dociera komunikacja MPK. Miasto zrezygnowało z usług krakowskiego przewoźnika pod koniec lat 90-tych i nie zmieniło swojej decyzji tak jak to zrobiły chociażby władze Świątnik Górnych. Tak więc na dzień dzisiejszy do Niepołomic dojechać można korzystając wyłącznie z usług prywatnych firm przewozowych, których jakość usług dość często pozostawia wiele do życzenia. Nasz przyjazd tu był więc pewnym powrotem do przeszłości. Zderzeniem historii z teraźniejszością, tym bardziej, gdy stanęliśmy na parkingu tuż obok prywatnego busa.

W centrum Niepo...

W Niepołomicach zatrzymaliśmy się na kilka minut. Część wycieczki wybrała się w tym czasie na zakupy. Pozostali poszli pochodzić sobie po rynku. Kierowca, Paweł i ja skierowaliśmy się w stronę zamku. Planowaliśmy wcześniej podjechać pod zamek, lecz obawialiśmy się dość sporego progu tuż przed główną bramą. Nasze chęci zostały jeszcze bardziej pohamowane, gdy ujrzeliśmy znak ograniczający wagę pojazdów do 3,5t i dość dużą liczbę samochodów. Niestety, nie stać nas było na ewentualne płacenie mandatów. Z Niepołomic wyruszyliśmy dalej na południe w kierunku puszczy. Zatrzymaliśmy się na parkingu w samym środku lasu.

Na parkingu w N...

Przerażenie w oczach organizatorów wywołał pełny parking samochodów, na którym planowaliśmy zawrócić. W naszych głowach kłębiły się myśli jazdy w kierunku Bochni i szukania odpowiedniego miejsca do zmiany kierunku. Po chwili zastanowienia i konsultacji z kierowcą zdecydowaliśmy się zawracać na skrzyżowaniu dróg tuż za parkingiem. W ruch poszły pomarańczowe kamizelki. Krótkie zatrzymanie samochodów na drodze, prośba do jednego kierowcy, żeby przesunął swój pojazd i już po minucie nasz Ikarus stał we właściwym kierunku. Wielkie zdziwienie wśród kierowców musiał wywołać widok usiłującego złamać się przeguba na środku drogi z Targowiska do Cła. Wielkie brawa w tym miejscu dla kierowcy, gdyż zrobił to za jednym zamachem, bez cofania.

 

Po godzinie 13 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Krakowa. Minęliśmy Niepołomice i most na Wiśle. W Wolicy skręciliśmy w lewo i pojechaliśmy trasą linii 111. Kolejny fotostop urządziliśmy pod wiaduktem dużej obwodnicy, czyli linii kolejowej obiegającej Kraków od północnego-wschodu. Dopiero tu uczestnicy przejazdu na prawdę poczuli, że impreza jest ekstremalna i bynajmniej nie tylko dla samego autobusu. Wdrapanie się na wiadukt, a tym bardziej schodzenie z niego, wymagało nie lada sprawności. Na szczęście wszyscy wykazali się odpowiednim przygotowaniem i nikomu nic się nie stało. A co do wiaduktu, to było warto wyjść na niego, aby sfotografować Ikarusa z góry, czego efekty można podziwiać poniżej.

Widok na Ikarus...
Ikarus przecisk...

Po zakończeniu w tym miejscu sesji zdjęciowej skierowaliśmy się dalej w stronę ulicy Igołomskiej. Nie przejechaliśmy nią jednak zbyt długiego odcinka, gdyż po chwili skręciliśmy w ulicę Rzepakową i ruszyliśmy w stronę Przylasku Rusieckiego. Miejsce to słynie z co najmniej dwóch rzeczy. Pierwszą jest zespół stawów, nad który latem lubią przyjeżdżać okoliczni mieszkańcy. Drugą atrakcją jest bardzo ciasna pętla, na której kierowcy Jelczy muszą dość często wycofywać, aby zawrócić. Nasz kierowca wykazał się jednak nie lada kunsztem i bez większego problemu obrócił Ikarusa na ciasnym placu.

Na pętli w Przy...

Po kilku minutach postoju wyruszyliśmy w drogę powrotną kierując się trasą linii 146 w stronę Pleszowa. Niestety, nie zatrzymaliśmy się na fotostopie w rejonie zalewu, gdyż nie było już na to czasu. Uczestnicy imprezy woleli niestety mieć chwilę wolnego na wypalenie papierosa w Przylasku niż stanąć na jeszcze jedno zdjęcie. Kolejnym naszym celem była pętla w Pleszowie. Dojechaliśmy do niej po dłuższej chwili. Ikarusy widziano tu ostatnio w 2000 roku podczas "Inwazji Mocy". Niestety, impreza ta do dziś chyba niezbyt dobrze kojarzy się pracownikom krakowskiego MPK. W pamięci wciąż pozostaje zła organizacja dojazdów oraz zniszczone autobusy.

Na pętli w Ples...

W Pleszowie nie staliśmy długo. Dość szybko skierowaliśmy się w stronę Kujaw skręcając w ulicę Dymarek, którą normalnie nie kursują autobusy MPK. Tu zatrzymaliśmy się na chwilę aby sfotografować Ikarusa na tle industrialnego krajobrazu.

Ikarus na ulicy...

Następnie, przejechaliśmy obok oczyszczalni ścieków i w końcu dotarliśmy do pętli autobusowej w Kujawach, która pozostawiła w nas raczej ponure wrażenie. Ciekawie musi być w tej okolicy w środku nocy. W każdym razie autobus zawraca tu prawie w lesie, a ktoś, kto jest tu pierwszy raz, nie wie, że kilkaset metrów dalej jest małe osiedle bloków.

Pętla Kujawy.

Kolejnym naszym celem była pętla w Chałupkach. Obecnie można tam dotrzeć wyłącznie od ulicy Suchy Jar. Dojazd od Branic jest zamknięty z powodu remontu mostu na kanale.
W Chałupkach stanęliśmy na kolejny fotostop. Na szczęście tutaj cywilizacja zauważalna była zdecydowanie bardziej niż w Kujawach.

Ikarus w Chałup...

W drodze powrotnej stanęliśmy, aby sfotografować Ikarusa na tle hałd pohutnicznych.

Na tle hałd.

Po kilku minutach znów zatrzymaliśmy się na fotostop. Tym razem na skrzyżowaniu ulic: Nadbrzezie i Suchy Jar. Miejsce to zostało przez nas ochrzczone "węzłem" , a wygląda mniej więcej jak alejki w parku komunikacyjnym dla dzieci. Jest to mieszanina asfaltowych uliczek, które mieszczą się na małym terenie między kościołem a budynkiem sklepu. Ponoć taki układ wynika z stawu, który znajdował się w tym miejscu i był otoczony alejkami. My w każdym razie podjechaliśmy pod sklep i sfotografowaliśmy Ikarusa na tle kościoła.

Nasz Ikarus na ...

Po skończonych zdjęciach skierowaliśmy się w zupełnie inny rejon, w stronę Ruszczy. Minęliśmy pętlę w Pleszowie i skręciliśmy w ulicę Jeziorko. Komunikacja w Ruszczy stanowi ewenement w skali całej krakowskiej sieci autobusowej. Cała obsługa tego rejonu wykonywana jest przez kursy wariantowe linii numer 111, 131 i 161.

Na zdjęcia stan...

Po fotostopie ruszyliśmy w stronę słynnego tunelu. Przejazd wybudowany został wraz ze stacją w Nowej Hucie. W zasadzie składa się z trzech obiektów. Od strony południowej znajdują się dwa równoległe tunele, przez które kilka lat temu kursowała linia 111 z Pleszowa do Ruszczy. Zresztą tablice tej linii założoną miał nasz Ikarus. Linia 111 przejeżdżała przez jeden tunel, miała pętlę w samym środku między trzema tunelami i wracała drugim równoległym tunelem. Trzeci tunel jest znacznie dłuższy od pozostałych, prowadzi w stronę Wadowa. Także jego kształt jest zupełnie inny. Przed wlotem znajduje się znak zakazujący wjazdu pojazdom mającym wysokość powyżej 3,5 metra. Problem stanowi jednak kształt tunelu, który w praktyce dość znacznie ogranicza wysokość mogących przejechać tędy pojazdów. Początkowo planowaliśmy skorzystać z przejazdu i dostać się do Wadowa. Kierowca, jednak przez cały dzień, namawiał nas do zmiany planów. Po dojechaniu na miejsce trójka organizatorów wraz z prowadzącym autobus wybrała się do kłopotliwego tunelu. Niestety, doszliśmy do wniosku, że nie będziemy próbować go przejechać. Nie chcieliśmy, aby spełniło się jedno z nieoficjalnych haseł naszej wycieczki: "Po tej imprezie MPK zacznie pobierać kaucje za wypożyczane pojazdy". Dość poważnie obawialiśmy się, że po prostu zaklinujemy się naszym przegubem w samym środku tunelu. W takim wypadku odpowiednie służby wyciągałyby Ikarusa chyba przez tydzień i nie wiadomo, czy wyszedłby w jednym kawałku. Tak więc odpuściliśmy. Kierowca wycofał autobus i wjechał w pierwszy równoległy tunel, tak jak to czyniła kiedyś linia 111. Tuż za tunelem wykonał nie lada skręt w lewo i zatrzymał się w samym środku wykopu między trzema tunelami.

Ikarus na dawne...

Następnie autobus znów skręcił w lewo i wjechał w drugi równoległy tunel. Kierowcy, znajdujący się po drugiej stronie, mieli dość zdziwione miny widząc wyłaniający się z ciemności autobus.

Przegubowiec wy...

Na zdjęciu powyżej widać naszego przegubowca wyjeżdżającego z południowego tunelu. W tle znajduje się tunel, do którego nie udało się wjechać. Niestety, mimo że znaki przy obu przejazdach zakazują wjazdu pojazdom o wysokości przekraczającej 3,5 metra ( widać na zdjęciu, że Ikarus doskonale spełnia ten warunek ), to widać wyraźnie, że północny tunel ma kształt, który uniemożliwił przejazd naszemu Ikarusowi.

 

Trochę zniechęceni porażką skierowaliśmy się w drogę powrotną. Usiłowaliśmy znaleźć jakiś inny przejazd lecz niestety zarówno plan Krakowa jak i mieszkańcy okolicznych domów nie pozostawili nam złudzeń. Trzeba było jechać pod kombinat. Pod Centrum Administracyjnym znaleźliśmy się po kilkunastu minutach ciągłej jazdy. Podjechaliśmy na przystanek linii 138 i założyliśmy odpowiednie tablice. Grupka ludzi fotografujących Ikarusa wywołała niemałe zdziwienie wśród pasażerów oczekujących na autobus linii 117.

Ikarus przy CA ...

Zdjęcia pod Hutą nie zajęły nam dużo czasu i już po chwili pędziliśmy w stronę Łuczanowic. Na pętlę linii 117 zajechaliśmy inaczej, niż robią to liniowe autobusy, ulicą Łuczanowicką. Tu odbył się przedostatni fotostop.

Pętla w Łuczano...

Po wykonaniu zdjęć skierowaliśmy się trasą linii 117. Na skrzyżowaniu ulic Bystronia i Glinik spotkaliśmy wspomniany wcześniej autobus 117. Na ostatnie zdjęcia stanęliśmy w połowie ulicy Glinik tuż za szpalerem drzew rosnących przy drodze, wywołując niemałą sensację w okolicznych domach. Jedna z mieszkanek wyglądała zresztą do nas z przerażoną miną zza uchylonych drzwi.

Złota polska je...

To był nasz ostatni fotostop. W ciągu dziesięciu minut zjechaliśmy do zajezdni w Bieńczycach, gdzie zakończyła się impreza. Większość uczestników przejazdu załadowała się do jadącego w kierunku miasta 138. Mina kierowcy zdradzała dość duże zdziwienie, gdy na przystanku pod zajezdnią zapełnił mu się cały autobus.

 

Na tym zakończyła się impreza, którą spokojnie można uznać za jedną z lepszych, a być może najlepszą, jaką miałem dotychczas przyjemność współorganizować. Pogoda dopisała, autobus również. Trochę szkoda, że zjawiło się tylko 26 osób, chociaż w przeszłości dużo więcej osób sygnalizowało gotowość wzięcia udziału w takim przejeździe. Mimo to, wszyscy spędziliśmy w Ikarusie wspaniałe sześć godzin, które będziemy wspominać bardzo długo.

 

W  tym miejscu chciałbym podziękować naszemu niezmordowanemu Panu kierowcy, który wykazał się na prawdę nie lada kunsztem. Człowiek, który 37 lat spędził za kierownicą, prawdziwy fachowiec, z którym współpraca jest przyjemnością. Szczególne uznanie należy się mu za nawrotki w Kocmyrzowie, Niepołomicach czy w Przylasku Rusieckim, gdzie bez najmniejszego wahania był w stanie dokonać naszym Ikarusem rzeczy niemal niemożliwych. Pan ten w pamięci pozostanie nam również, jako miłośnik wszelkich darów natury. Przez całe sześć godzin, odwiedzając wiele miejsc, praktycznie wszędzie był w stanie odnaleźć drzewa, na których rosły orzechy lub jabłka. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro przez lata nasz Pan kierowca odwiedzał te miejsca niemal codziennie. Wśród Jego wielu opowieści warto przytoczyć choćby tę jedną. Kilka lat temu, gdy jeszcze kursowała linia 151, nasz kierowca dość często dostawał tę linię i popołudniami przyjeżdżał do Wróżenic, gdzie okoliczni mieszkańcy zawsze przygotowywali mu kolację w postaci jajecznicy na boczku. W trakcie naszego przejazdu kierowca odwiedził swoich znajomych i po chwili wrócił do nas z dwiema siatkami jabłek.

Nasz Pan kierow...

Tyle słów o kierowcy. Teraz o uczestnikach przejazdu. W imieniu organizatorów dziękuję za wszelkie słowa uznania, jakie odebraliśmy po udanej imprezie. Mamy nadzieję, że kolejne przejazdy zarówno tramwajowe jak i autobusowe będą jeszcze lepiej zorganizowane. Pamiętajmy, że obecnie tramwaj czy autobus wynająć można od MPK praktycznie bez większego problemu i jeżeli będą chętni, to zawsze możemy się gdzieś wspólnie przejechać. W tym miejscu ponawiam moją prośbę do wszystkich uczestników wszelkich imprez, które będą organizowane w przyszłości. Ilość miejsc, które odwiedzimy i fotostopów na prawdę zależy przede wszystkim od uczestników imprezy. Jeżeli postoje na zdjęcia będą krótkie i wszystko będzie  się odbywać sprawnie, to istnieje możliwość dodatkowych fotostopów, a także odwiedzenia miejsc, które wcześniej nie były planowane. Tak więc apeluje o większą dyscyplinę, chyba że uczestniczący w przejeździe wolą przerwę na papierosa zamiast dodatkowego fotostopu.

 

Na tym wypada mi zakończyć. W tym roku planujemy jeszcze jedną imprezę, tym razem tramwajową. Szczegóły już wkrótce. Myślimy już o imprezach w przyszłym roku. Na razie pomysł jest na dwie nocki tramwajowe oraz drugą cześć imprezy "IKARUSEM ekstremalnie". Na razie jednak trasa tego przejazdu nie jest ustalona i wciąż czekamy na sugestie. Być może w przyszłym roku odbędą się jeszcze inne imprezy. Na razie nic nie jest jeszcze przesądzone. Może uruchomiony zostanie któryś z muzealnych autobusów. Mowa jest o Scanii 111 lub o Jelczu M-11. Czy jednak do tego dojdzie? Wszystko zależy od samego zainteresowania miłośników. Jeżeli będą ludzie, którym zależeć będzie na uruchomieniu któregoś z pojazdu, to myślę, że jesienią uda się nam tego dopiąć. Wszystko zależy od Was. Im będzie nas więcej, tym lepiej.

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 582 gości oraz 2 użytkowników.