/** */

Wydarzenia

Krakowska Linia Muzealna 2004 - wakacje 2004

W niedzielę, 29 sierpnia, po raz ostatni w 2004 roku na linię numer 2 wyjechał zabytkowy skład N+ND. Pożegnanie nie było jednak smutnym dniem. Wręcz przeciwnie, było to święto miłośników krakowskiej komunikacji, którym nie jest obojętny los starych wagonów tramwajowych. Dzięki dużemu wkładowi pracowników MPK S.A. w Krakowie oraz miłośników zarówno tych nie zrzeszonych jak i zrzeszonych w dwóch działających w naszym mieście klubach przez 10 niedzieli możliwa była obsługa jednej brygady dwójki starymi tramwajami. Podsumowaniem całej akcji była natomiast ostatnia niedziela, gdy obok składu eNek na dwójce pojawił się, tak długo niewidziany i tak bardzo oczekiwany pociąg T4+B4 - 127+527.

Skład T4+B4 - 1...

Na początek spróbujmy zrobić małe podsumowanie naszej akcji. W tym roku skład eNek rozpoczął swoją pracę na dwójce w niedzielę 27 czerwca. Dzień ten był ostatnim, w którym obowiązywał przedwakacyjny rozkład jazdy. Z tego względu kursy naszego zabytkowego tramwaju nie były jeszcze oznaczone na słupkach przystankowych. Nie oznacza to jednak, że brakowało chętnych do jazdy. Niestety, w pierwszym dniu musieliśmy zjechać około godziny 15 do zajezdni. W naszej pięćdziesięcioletniej eNce posłuszeństwa odmówił obwód niskiego napięcia, co uniemożliwiło działanie kasowników. Nasz motorniczy, pan Jacek, bardzo niepocieszony był faktem, że zamiast eNki, ostatnie kilka kółek będzie musiał wykonać zwykłą stopiątką, wagonem 105NG - 682. Co ciekawe, motorowy podczas ostatnich godzin swojej pracy nasłuchał się narzekań ludzi, którzy specjalnie przebyli pół miasta, aby przejechać eNką. Widać, nasza akcja informacyjna już pierwszego dnia odniosła skutek, mimo że w rozkładach jazdy jeszcze nie było adnotacji o kursowaniu tramwaju.

 

Pierwsza niedziela była zarazem ostatnią, w którą przejechaliśmy ulicę Kalwaryjską zarówno rano, wyjeżdżając z zajezdni, jak i popołudniu, wracając do niej. Remont tej, najważniejszej w Starym Podgórzu, arterii oraz głównej trasy wyjazdowej z zajezdni Podgórze miał się rozpocząć następnego dnia i na szczęście w końcu się tak stało. My w tamtym dniu wspominaliśmy wakacje sprzed roku, gdy praktycznie co tydzień "żegnaliśmy" naszą eNką stare torowisko, które już następnego dnia "miało" iść do remontu. Widać, w tym roku nasze "pożegnanie" okazało się w końcu skuteczne i to za pierwszym razem. Przez kolejne 9 niedzieli wyjeżdżaliśmy i zjeżdżaliśmy do zajezdni przez Kapelankę. W trzecią niedzielę kursowania naszej linii, podczas wyjazdu z zajezdni, naszą eNkę namierzyli właśnie na Kapelance panowie z Nadzoru Ruchu. Okazało się, że wiekowy skład przekroczył na jednym z ograniczeń dopuszczalną prędkość. Brzmi to co najmniej dziwnie, ale tak się stało. Motorowy nie poniósł jednak żadnych konsekwencji, bo w eNce nie było ( miejmy nadzieję, że nie będzie ) prędkościomierza. Wszystkim pozostało za to wspomnienie śmiesznej sytuacji i fakt, że stare tramwaje mimo wieku, także potrafią osiągać spore szybkości. Wyjazdy i zjazdy przez Kapelankę miały bez wątpienia swój klimat. Cały Ruczaj widział, że jedziemy do miasta, gdy co tydzień pokonywaliśmy łuk przy Tesco z piskiem, który roznosił się po okolicy. Podobnie było na pętli przy Cmentarzu Rakowickim. Niektórzy śmiali się, że eNka potrafi zbudzić umarłego. Niezapomniana pozostanie na pewno sama jazda na cmentarz po zniszczonym torowisku w ulicy Rakowickiej. Wagonami bujało tu począwszy od Akademii Ekonomicznej aż do samej pętli, a hałas panujący zarówno w środku jak i na zewnątrz był niesamowity. Najlepiej opisał to jeden z kolegów, robiąc w ostatni dzień zdjęcia wyjeżdżającej na linię eNki. O ósmej rano na Rakowickiej panuje absolutna cisza. Nagle na horyzoncie pojawia się tramwaj, a w raz z nim z każdą sekundą zbliża się donośne dudnienie.

 

Osobny temat stanowią pasażerowie, których przez 10 niedzieli woziła eNka. Przeważnie byli to przypadkowi ludzie. Wielu dziwiło się widząc nasz tramwaj, lecz zwykle odnosili się z wielką sympatią do naszej akcji. Wielu przypominało sobie młodzieńcze lata i opowiadało, gdzie to nie jeździli jako "winogrona" na eNce. Miłośnicy obsługujący skład bardzo często rozmawiali z pasażerami. Zresztą praca ta polega na ciągłym kontakcie z ludźmi. Wielu mówiliśmy o historii wagonów. Prostowaliśmy także wypowiedzi niektórych ludzi. Szczególnie starsze panie często mówiły "jeździłam takim już przed wojną". Niestety, zdarzały się także głosy krytyki. Niektórym nie podobało się, że MPK wysyła na linię muzeum. Niektórym, tak jak czytelniczce Gazety Krakowskiej, marzył się chyba na dwójce niskopodłogowy NGT6 zamiast naszej eNki. Opublikowana w drugiej połowie lipca skarga jednej z pasażerek spowodowała, że przez kilka dni los kursowania składu eNek na dwójce wisiał na jednym włosku. Zdecydowana reakcja MPK oraz miłośników zażegnała kryzys i nikt już więcej nie atakował naszej dwójki. W ostatnią niedzielę zdarzyła się chyba najśmieszniejsza ze wszystkich sytuacji z pasażerami, jakie miały miejsce w ciągu dwóch lat kursowania eNki na dwójce w wakacje. Na przedostatnim kursie w stronę Cmentarza Rakowickiego, na ulicy Rakowickiej, starsza pani poczuła chyba w sobie postawę obywatelską i... zwyzywała od "wandali" i "hołoty" wzorowo wykonujących swoją pracę miłośników. Poszło o to, że pasażerce nie podobało się, że obsługa dzwoni dzwonkiem na odjazd tramwaju i zamyka drzwi. Niestety na nic zdały się tłumaczenia i identyfikatory, które każdy z członków obsługi posiadał, a pani opuściła nasz wóz na Rakowicach dość mocno oburzona.

 

Tak minęły nam, mniej więcej całe, wakacje na zabytkowej eNce. Wszystko te dni były preludium do ostatniej niedzieli, która okazała się wielkim świętem miłośników krakowskiej komunikacji miejskiej. Pomysł wysłania na linię numer 2 czegoś dodatkowego poza eNką zrodził się już w ubiegłym roku. Niestety, poza składem N+ND praktycznie nic nie nadawało się w tym czasie do obsługi normalnej linii tramwajowej. Wagony SN1 czy SN2 nie posiadają bowiem obwodu niskiego napięcia, co uniemożliwia w nich montaż kasowników. Wagon 102N, tuż po remoncie, i tak często przez ostatni rok wyjeżdżał na kursy specjalne. Pozostałym pojazdom potrzebna była odnowa wnętrza. Prace rozpoczęliśmy w ubiegłe wakacje odnawiając skład T4+B4. W tym roku udało się odnowić środek stodwójki 210. W maju tego roku postanowiliśmy więc spróbować "przepchnąć" pomysł, aby na dwójce w soboty jeździł skład "norymberg", a w niedziele skład eNek. MPK niestety nie wyraziło na to zgody, lecz obiecano nam, że w jedną z niedziel pociąg T4+B4 również wyjedzie na miasto. Postanowiliśmy o tym przypomnieć kilku osobom na tydzień przed ostatnią niedzielą. Chcieliśmy, żeby poza eNką kursował T4+B4 oraz właśnie odnowiony 102Na - 210. MPK wyraziło zgodę tylko na jeden wóz, ale uznaliśmy to za bardzo duży sukces. I tak, 29 sierpnia, na linii numer 2 pojawiły się aż dwa zabytkowe składy. O wyjeździe T4+B4 na linię dowiedzieliśmy się we wtorek. Pozostały trzy dni na przygotowanie wagonów do jazdy. W piątek pojechaliśmy do zajezdni w Nowej Hucie rozkleić plakaty z informacją o wagonach. Już przy bramie przywitał nas nasz skład wyjeżdżający z myjni. Oba wagony prezentowały się bardzo ładnie. W ciągu kilku dni odmalowano dachy pojazdów. Jeden z pracowników właśnie wykonywał naszym składem próbne kółka wokół zajezdni, aby wykryć wszelkie usterki. Działania te okazały się bardzo korzystne, bo skład mimo prawie dwuletniej przerwy w kursowaniu wytrzymał cały dzień na linii.

Skład T4+B4 - 1...

Niedziela, 29 sierpnia, okazała się być bardzo ładnym dniem. Reklama prowadzona w sieci, a także wysłanie komunikatów przez rzeczniczkę MPK do wszystkich krakowskich dzienników spowodowało, że oba zabytkowe składy cieszyły się ogromnym wzięciem. Praktycznie przez cały dzień rzesze miłośników ustawiały się wzdłuż trasy dwójki, robiąc zdjęcia we wszystkich możliwych miejscach. Wielu pasażerów filmowało wnętrza wagonów. Motorowy, który rano jeździł na jedynce, postanowił popołudniu wybrać się wraz ze swoją małżonką i małym dzieckiem na przejażdżkę eNką. Obsługującą w tym dniu skład eNek załogę, odwiedzali miłośnicy, którzy mieli swoje służby w pozostałe niedziele. Większość z nich pozostała do końca i razem zjechaliśmy do zajezdni. Skład N+ND zakończył swoją pracę na linii numer 2 w strugach deszczu nieco po 19:30, zjeżdżając do zajezdni Podgórze z pętli Cmentarz Rakowicki. Para "norymberg", tak jak napisałem wcześniej, wytrzymała do samego końca, kursując bez większych problemów. Brak trzeciego zabytkowego wagonu na dwójce był odczuwalny przez bardzo wiele osób, które wielokrotnie przez cały dzień zwracały się do obsługujących eNkę z pytaniem, czemu "na 2-01 nie kursuje żadna stodwója?". Widać nie dało się, chociaż można było...

 

Tym sposobem dopełniliśmy większości planów, jakie mieliśmy na ten rok. Poza obsługą dwójki przez skład eNek, grupa miłośników  przeprowadziła prace renowacyjne w wagonie 102Na numer 210. W ciągu 3 tygodni wyczyszczone ze starej farby zostały klosze lamp, uzupełniono brakujące śruby i nity, wyczyszczone, zabezpieczone antykorozyjnie i wymalowane zostały: listwy na podłodze, nagrzewnice, stopnie wejściowe, poręcze siedzeń i ramy okienne oraz drzwi do kabiny motorniczego. Dodatkowo uzupełniono brakujące naklejki (wewnątrz i na zewnątrz), a na koniec wagon został posprzątany. Uporządkowano także magazyn, w którym stoi obecnie wagon LH oraz są zabezpieczone części do różnych wagonów zabytkowych oraz nasze narzędzia i farby. W pracach przy wagonie udział wzięło w mniejszym lub większym stopniu 9 osób.

 

Na koniec mała dygresja na temat postaw niektórych miłośników. Dzięki spotkaniu w maju, w pracach przy wagonach pojawiły się, w końcu, nowe twarze. Bardzo dobrze, bo do roboty wciąż jest sporo, a rąk do pracy mało. Wiadomo, że nie każdy przychodzący do zajezdni, musi od razu wiedzieć, jak postępować przy wykonywaniu danej czynności w wagonach. My też uczyliśmy się na własnych błędach. Bardzo jest nam przykro, gdy naszą eNkę w niedzielę odwiedzają miłośnicy i nie odzywają się do nas ani słowem. Każda z osób obsługujących drzwi, posiada identyfikator. Wszyscy pasażerowie mogą się więc dowiedzieć, z kim mają do czynienia. Nie jest dla nas przyjemnym zajęciem czytanie wieczorami forów internetowych i dowiadywanie się, kto to nie był dziś na eNce. Czyżby część miłośników nie chciała się ujawnić przed tymi, którzy starają się robić coś więcej poza fotografowaniem tramwajów?

 

I tak w zasadzie kończymy główną część naszej działalności w tym jakże owocnym roku. Przez dwa miesiące obsługiwaliśmy skład eNek na dwójce. Obroniliśmy go także przed likwidacją. Udało się odnowić wnętrze w wagonie 210. Przekonaliśmy także MPK do wysłania przynajmniej na jedną niedzielę składu T4+B4. Zrobiliśmy dużo, wciąż pozostaje jednak jeszcze więcej do zrobienia. Pamiętajmy, że im nas więcej, tym lepiej układać się będzie współpraca zarówno z naszym miejskim przewoźnikiem jak i władzami Krakowa. A z tym wiążą się także korzyści, chociażby w częstszym wysyłaniem zabytkowych tramwajów na miasto czy funduszami na remont kolejnych wagonów. Na koniec chciałbym podziękować wszystkim koleżankom i kolegom, z którymi mogłem pracować w te wakacje. Dziękuję także pracownikom MPK S.A. w Krakowie, których pomoc często okazywała się nieoceniona. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej.

Skład T4+B4 - 1...
Skład T4+B4 - 1...
Skład T4+B4 - 1...

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 480 gości oraz 1 użytkownik.