/** */

Wydarzenia

Krakowska nocka 2004 - 10/11.01.2004

Nocne tramwaje od lat nie jeżdżą po Krakowie. Po godzinie 23 na ulicach miasta ciężko jest spotkać coś innego niż taksówki. W noc z 10 na 11 stycznia było inaczej.

 

Nie pamiętam, kiedy dokładnie wpadliśmy na pomysł nocnego przejazdu. Wiem za to na pewno, że w wakacje ubiegłego roku zdecydowaliśmy, że taki przejazd musi się odbyć i zrobimy wszystko, aby tak się stało. Początkowo imprezę chcieliśmy zorganizować tuż przed świętami. Brak czasu zmusił nas do przesunięcia jej na styczeń. Początkowa porażka okazała się jednak wielkim sukcesem. Zima w grudniu bardziej przypominała jesień. Dopiero w ostatni dzień świąt zaczął padać śnieg. Dzięki temu 10 stycznia wagon 102N numer 203 mógł opuścić bramy zajezdni w Nowej Hucie w pięknej, zimowej scenerii.

 

"Ten autobus nawet w sobotę wieczorem nie może przyjechać o czasie". Z taką myślą powitałem pięćset dwójkę, która właśnie wyłoniła się zza zakrętu i zmierzała w kierunku Rynku Podgórskiego, opóźniona oczywiście całe 5 minut. Wsiadłem do Jelcza i przejechałem z tatą jeden przystanek, aby wysiąść na skrzyżowaniu na ulicy Wielickiej. Tutaj, za jakieś 5 minut miał przyjechać autobus linii numer 163, w którym wraz z kolegą Michałem Kamińskim oraz jego tatą, mieliśmy się udać do zajezdni w Nowej Hucie. Dochodziła godzina 21. Jeszcze nie przeszedłem całego skrzyżowania, gdy zadzwonił telefon. "Michał, 163 jeszcze nie przyjechał!" - krzyczał do mnie przez telefon kolega. Nastała chwila niepokoju. "Pierwsza impreza organizowana przez nas i od razu spóźnienie samych organizatorów...". Na szczęście po chwili otrzymałem esemesa: "W końcu przyjechał. Poczekaj na mnie". 163 zjawił się przy estakadzie opóźniony jakieś 15 minut. Dopiero później dowiedziałem się, że autobus się zepsuł i podstawiona została rezerwa. Całe szczęście jednak, kierowca wyciągał ze Scanii, ile tylko "fabryka dała", więc troszkę spokojniejsi, jechaliśmy w stronę Huty. Pod kombinatem, oczywiście uciekła nam czwórka. Przeszliśmy więc na piechotę do zajezdni przy ulicy Ujastek. Już na przystanku spotkaliśmy pierwszego uczestnika, w budce portiera następnych. W między czasie dołączył do nas Paweł Paruch. Tak więc organizatorzy byli już w komplecie.

 

Na zajezdnię weszliśmy bez problemu. Mieliśmy wcześniej załatwione przepustki. Skierowaliśmy się najpierw do pokoju mistrzów. "Wagon czeka na pierwszym torze w hali. Motorniczy już w nim jest". Pożegnaliśmy dwójkę sympatycznych mistrzów i skierowaliśmy się do hali. Stodwójkę znaleźliśmy bez trudu, a w niej Adama Uliasza. W krakowskim MPK pracuje kilku motorowych, dla których tramwaje stanowią coś więcej, niż tylko codzienne miejsce pracy. Chyba nikt się nie obrazi, jeżeli zaliczę do tego grona także pana Adama. Kiedy tylko usłyszał o naszej imprezie, natychmiast sam zgłosił się do kierownika nowohuckiej zajezdni, pana Jacka Kołodzieja, z prośbą o tę jedyną w swoim rodzaju służbę. Pan Adam nie jest bowiem tylko motorowym, jest także miłośnikiem tramwajów i podobnie jak my, robi zdjęcia. Uczestniczył już w jednym przejeździe w listopadzie 2002 roku i teraz także postanowił poprowadzić zabytkowy tramwaj.

 

Właśnie minęła godzina 22. Otworzyłem bramę, przez którą po chwili wytoczył się nasz wagon. Jeszcze jedno zdjęcie przed halą nowohuckiej zajezdni i już objeżdżaliśmy plac postojowy. Punktualnie o godzinie 22:10 zajechaliśmy przed bramę.

Pierwsze zdjęci...
Ostatnie chwile...

Przywitała nas tu duża grupa miłośników komunikacji miejskiej z Krakowa, jak i z kilku innych miast. Przygotowując imprezę, bardzo obawialiśmy się niskiej frekwencji. Miłośnicy jednak nie zawiedli. Lepiej, nikt z nas nie spodziewał się 40 osób na pokładzie stodwójki! Do odjazdu mieliśmy 20 minut. Plan był taki, aby wyruszyć zaraz za czwórką, dzięki czemu można by zatrzymać się na fotostopy pod Hutą oraz na alei Solidarności i nie blokować ruchu. Następny tramwaj bowiem miał jechać 15 minut później. W oczekiwaniu na wyjazd kolega Michał Kamiński wygłosił mowę do zgromadzonych w wagonie miłośników. W międzyczasie za oknami przejechała nam czwórka. Nie pozostało więc nic innego, jak wyruszyć dokładnie o godzinie 22:28 i skierować się w stronę Centrum Administracyjnego HTS. Pewnych obaw nabraliśmy, gdy zobaczyliśmy grupkę ludzi oczekujących na tramwaj pod Hutą. Cóż było robić, według rozkładu przez najbliższe 15 minut nic nie miało jechać, a podczas krótkiego postoju przy rozjazdach na Walcownię, nie dojrzeliśmy żadnego nadjeżdżającego tramwaju. W związku z tym, zdecydowaliśmy się stanąć pod Hutą. Pierwszy fotostop był sprawdzianem dla wszystkich miłośników, czy robienie zdjęć ze statywów będzie szło sprawnie. Pierwsza próba powiodła się nieźle, więc z większym optymizmem zaczęliśmy zjeżdżać w dół po alei Solidarności w stronę Placu Centralnego. Żadnego tramwaju nadal nie było widać w oddali, więc zatrzymaliśmy się tuż przed wjazdem na Plac na kolejny fotostop.

Pod kombinatem.
W alei Solidarn...

Po dwóch fotostopach mieliśmy już ogólne rozeznanie. Wbrew naszym wcześniejszym obawom, nie było większych problemów z trzymaniem się założonego wcześniej rozkładu jazdy. Także robienie zdjęć odbywało się sprawnie. Z większym optymizmem skierowaliśmy się aleją Jana Pawła II w stronę Ronda Mogilskiego. W trakcie przejazdu, wraz z kolegą Michałem, przywitaliśmy i porozmawialiśmy z dziennikarzem Gazety Krakowskiej Tomaszem Żakowskim, który postanowił wziąć udział w naszej imprezie, a następnie opisać ją w poniedziałkowym wydaniu. Na Rondzie dosiadło do nas jeszcze kilku kolegów, w tym przedstawiciel konkurencyjnej strony, który przed miesiącem przygotował imprezę "ogórkową". Tak więc w komplecie udaliśmy się aleją Powstania Warszawskiego i ulicą Grzegórzecką, pod charakterystyczny wiadukt, a kiedyś most kolejowy biegnący obecnie nad ulicą Dietla. Tu odbył się kolejny fotostop.

Pod wiaduktem n...

Następnie przejechaliśmy na przystanek pod Pocztę Główną, gdzie znów zatrzymaliśmy się na zdjęcia. Tutaj niestety pierwszy raz zetknęliśmy się z taksówkami, które namolnie utrudniały nam robienie zdjęć. Kraków jest bowiem w nocy miastem taksówek, których po ulicach w tym czasie jeździ bardzo dużo. Koło przystanku przy Poczcie Głównej, mieści się także redakcja Dziennika Polskiego, która na budynku zamontowane ma kamery internetowe. Dzięki temu internauci mogą podziwiać widok na Kraków w sieci. Następnego dnia okazało się bowiem, że kamera "złapała" naszą stodwójkę i miłośnicy, którzy nie uczestniczyli w przejeździe, mogli na żywo zobaczyć "wiatrówkę" w swoich domach.

Pod redakcją Dz...

Po fotostopie pod Pocztą skręciliśmy w ulicę Westerplatte. Niestety, wbrew naszym zamierzeniom, okazało się, że budynek, w którym mieści się Instytut Ekspertyz Sądowych, tej nocy nie był oświetlony. Tak więc musieliśmy zrezygnować z fotostopu pod tym ładnym pałacykiem. Wykorzystując jednak nadmiar czasu, nasz motorniczy, zaproponował fotostop na początku ulicy Basztowej. Ponieważ pomysł wydawał się być ciekawy, zatrzymaliśmy się tuż za skrzyżowaniem koło dworca. Rozpoczęło się robienie zdjęć. Do zabezpieczania fotografujących miłośników, zgłosił się kolega Wojtek. Paweł dał mu więc pomarańczową kamizelkę i odtąd, do samego końca Wojtek kierował samochodami, tak abyśmy bezpiecznie mogli wykonywać zdjęcia. Przy okazji kilka słów o kamizelkach, które w ilości dwóch sztuk przyniosłem na imprezę. Fotografowanie w nocy ma bowiem dość specyficzny charakter. Zdjęcia robi się ze statywów, a fotografujący nie są zbyt dobrze widoczni i kierowcy mogą mieć problem z ich zauważeniem. Zresztą ci ostatni, często bardzo szybko i niebezpiecznie jeżdżą po mieście w nocy. Stąd pomysł z kamizelkami. Początkowo ubrane miał ją Michał Kamiński i Paweł Paruch. Później Paweł dał kamizelkę Wojtkowi, który nas ubezpieczał podczas robienia zdjęć.

Na skrzyżowaniu...

Ledwo ustawiliśmy statywy, a już między naszym wagonem, a krawężnikiem próbował przecisnąć się autobus komunikacji nocnej. Myśleliśmy, że po jego zniknięciu, będziemy mogli zrobić zdjęcia. Niestety, z przeciwka nadjechał nowoczesny NGT6, co spotkało się z oznakami zdegustowania szczególnie wśród starszych fotografujących. Z pewnym zniecierpliwieniem oczekiwaliśmy na odjazd "skunksa". Zamiast tego, spomiędzy wagonów wyłonił się motorowy z NGT6. Okazało się, że nasza stodwójka nie opuściła całkowicie rozjazdów i motorowy obawiał się przejechać przez skrzyżowanie. Szybko przesunęliśmy nasz wagon i dokończyliśmy robić zdjęcia.
Następnie zatrzymaliśmy się na fotostop pod Barbakanem.

Przy Barbakanie...

Dalej skręciliśmy w ulicę Długą, wypatrując przy okazji miejsca na fotostop, który planowaliśmy w drodze powrotnej. Szybko znaleźliśmy się na ulicy Kamiennej. Na całe szczęście, zdecydowaliśmy się nie robić fotostopu pod budynkiem zakładu karnego. Mogło by to znacznie wydłużyć czas naszej imprezy. Zamiast tego wjechaliśmy na pętlę przy Dworcu Towarowym, tak jak to przed laty robiła dziewiętnastka.

Na pętli Dworze...

Mając kilka minut w zapasie, postanowiliśmy przystać na propozycję jednego z uczestników, pana Janusza Osmana, aby podjechać na pętlę na Krowodrzę Górkę i w drodze powrotnej zatrzymać się na wiadukcie kolejowym nad stacją postojową. Wycofywanie wagonu, szczególnie w takich zimowych warunkach, nie było sprawą łatwą, ale na szczęście obyło się bez problemów. Trochę pracy trzeba było włożyć wyłącznie w przerzucenie zwrotnicy, która niestety nie była podgrzewana. Po chwili jednak, pędziliśmy na Krowodrzę. Podczas objazdu pętli wybiła godzina 12 i właśnie zaczął się 11 stycznia. Tak więc z Krowodrzy wracaliśmy już następnego dnia. Zatrzymaliśmy się na samym środku wiaduktu. Podczas fotostopu trzeba było uważać, gdyż istniała obawa, że nie wszędzie pod śniegiem znajdują się deski. Obyło się jednak bez wypadków, a jedyny problem stanowił pociąg towarowy, który jak na złość pojawił się w dole i wprawił cały wiadukt w drgania, co uniemożliwiło robienie zdjęć. Po chwili jednak fotki były gotowe, a my jechaliśmy już w stronę miasta.

Na wiadukcie na...

Na ulicy Długiej postanowiliśmy jeszcze stanąć koło przystanku "Pędzichów" przy figurce Matki Boskiej. Następnie udaliśmy się ulicą Dunajewskiego i pod "Bagatelą" skręciliśmy w Karmelicką. Tu odbył się kolejny fotostop z kopułą kościoła św. Anny w tle. Przy okazji wyminął nas autobus 601

Na ulicy Karmel...

W końcu, jako organizatorzy, odetchnęliśmy z ulgą. Udało się nadrobić opóźnienie spowodowane nieplanowanym przejazdem na Krowodrzę i odtąd jechaliśmy już cały czas kilka minut wcześniej, niż wskazywał to nasz rozkładem jazdy. Po chwili byliśmy już na Bronowicach, gdzie odbyła się kolejna sesja zdjęciowa. Na szczęście stodwójka nie piszczała mocno na łukach, więc chyba nie pobudziliśmy mieszkańców.

Na pętli w Bron...

W drodze powrotnej do miasta, zatrzymaliśmy się pod "Bagatelą". Tutaj nasz wagon wywołał małe zamieszanie, gdyż mieszkańcy Krakowa nie spodziewali się ujrzeć o tej porze żadnego tramwaju. Niektórzy próbowali wsiąść, ale w porę ich zatrzymaliśmy. Dogonił nas także znajomy już autobus nocnej linii 601. Tym razem jednak nie utrudnialiśmy już mu przejazdu.

Przy teatrze Ba...

Następnym naszym celem była ulica Zwierzyniecka oraz Salwator. Niestety, podczas przejazdu zauważyliśmy, że zarówno budynek Uniwersytetu jak i Wawel są nieoświetlone. Tak więc, trzeba było zrezygnować z kolejnych dwóch fotostopów. Na zdjęcia zatrzymaliśmy się dopiero przy końcu ulicy Zwierzynieckiej, a później na pętli na Salwatorze, gdzie staraliśmy się uchwycić nasz wagon wraz z zabudowaniami klasztoru w tle. Pan motorniczy starał się nam ułatwić to zadanie, odpowiednio ustawiając wagon. Poza ujęciem na pętli, zrobiliśmy także kilka fotek już na moście na Rudawie.

Na pętli na Sal...

Kolejnym punktem programu był fotostop pod Filharmonią oraz Plac Wszystkich Świętych.

Stodwójka na tl...
Na Placu Wszyst...

Później zdecydowaliśmy się skręcić w ulicę św. Gertrudy i zatrzymać się pod Wawelem. Na szczęście zamek był oświetlony od tej strony. Wykonaliśmy więc kilka zdjęć, najpierw na tle Hotelu Royal, a następnie na tle Wawelu.

Na tle Hotelu R...
Pod Wawelem.

Następnie udaliśmy się na prawy brzeg Wisły. Co poniektórym ten odcinek trasy wydał się trochę zaplątany. Organizatorom chodziło o to, aby zatrzymać się w Rynku Podgórskim, a także przejechać po mostach Piłsudskiego oraz Grunwaldzkim. Niestety, tylko takie ustawienie trasy, umożliwiło "zaliczenie" wszystkich trzech obiektów.
W drodze do Podgórza stanęliśmy jeszcze przy Placu Wolnica, gdzie zrobiliśmy zdjęcie naszej stodwójce na tle budynku Ratusza.

Na Placu Wolnic...

Następny postój był już w Rynku Podgórskim. Miłośnikom z trudem udało się zmieścić w jednym kadrze całą stodwójkę oraz kościół świętego Józefa i cały bardzo ładnie oświetlony Rynek.

W Rynku Podgórs...

Po wykonaniu zdjęć szybko przejechaliśmy przez Plac Bohaterów Getta. Miejsce to słynie z dwóch rzeczy: bardzo złej sławy oraz z krzeseł, które mają tu stanąć w niedalekiej przyszłości. Na szczęście nikt nie obrzucił naszego wagonu kamieniami. Podczas wyjazdu na most minęliśmy się za to z jednym z krakowskich wagonów - pługów, co zostało skomentowane w naszym tramwaju -"Proszę państwa, nie jesteśmy dziś sami na mieście, więc nie odłączą nam sieci". Po kilku minutach byliśmy już na ulicy Starowiślnej. Tutaj  znajdowało się następne miejsce "podwyższonego ryzyka". Postanowiliśmy bowiem skorzystać z nieużywanego skrętu w lewo w ulicę Dietla. Zwrotnica na szczęście była ogrzewana i dała się łatwo przerzucić. Wraz z Michałem i panem Adamem przeglądnęliśmy resztę łuku w poszukiwaniu ewentualnych przeszkód. Następnie ja zająłem się pilnowaniem wózków naszego wagonu przejeżdżających po zwrotnicy, a Michał zabezpieczał nasz przejazd przed ewentualnymi samochodami. Zatrzymaliśmy się na nieużywanym łuku, ponieważ trzeba było zabrać organizatorów. Przy okazji doszliśmy z Michałem do wniosku, że można by w tym miejscu zrobić niezły fotostop. Tak więc po chwili gromadka miłośników już ustawiała się na torach na ulicy Dietla. Nastroju dodawały także nieokreślone wrzaski, które słychać było z głębi plant Dietlowskich.

Stodwójka na ni...

Następnie udaliśmy się ulicą Dietla w kierunku mostu Grunwaldzkiego. Zatrzymaliśmy się na samym środku Ronda Grunwaldzkiego, na którym nasz wagon można było uchwycić na zdjęciu do wyboru z choinką lub z kościołem na Skałce w tle.

Na środku Ronda...

Po tym fotostopie, udaliśmy się po "wzburzonym morzu" w stronę Łagiewnik. Fotostop pod Tesco nie odbył się, gdyż groziło to ulotnieniem się części miłośników na zakupy do hipermarketu, a co za tym idzie, opóźnienia w planie. Zatrzymaliśmy się dopiero na pętli w Łagiewnikach. Doszło tu do kolejnej ciekawej sytuacji. Otóż przejeżdżający nieopodal patrol policji, widząc nasz wagon, zainteresował się nami. W naszych głowach już kłębiły się myśli o nadchodzących problemach. Policjanci zatrzymali się w zatoczce autobusowej i powiedzieli coś w rodzaju: "Jak ja dawno nie widziałem żadnej Stodwójki na mieście. To one jeszcze jeżdżą. O jak fajnie". Policjanci nie mogli uwierzyć, jak można wypożyczyć wagon i jeździć nim całą noc i robić zdjęcia. Na szczęście rozstaliśmy się w miłej atmosferze.

W Łagiewnikach ...

Po przygodzie z policją wyruszyliśmy w stronę Borku Fałęckiego. Cały wagon, jak na zawołanie, zaczął nagle śpiewać: "Panie szofer gazu...", tak więc pan Adam zaczął wyciągać z naszej Stodwójki ile wlezie. W Borku Fałęckim na pętli urządziliśmy krótki postój. Po zdjęciach, część miłośników udała się do wagonu, aby się posilić, a co poniektórzy skierowali się na pobliską stację benzynową. Po kilku minutach postoju z dużą rezerwą czasową udaliśmy się w stronę miasta.

Na pętli w Bork...

Po chwili jechaliśmy już ulicą Kalwaryjską. Trzeba było zwolnić, gdyż na torach leżały kawałki asfaltu, z mocno sypiącej się nawierzchni ulicy, która od lat czeka na remont. Na skrzyżowaniu pod Koroną puściliśmy autobus nocy i wjechaliśmy na most Piłsudskiego, czyli stały punkt każdej wycieczki miłośników komunikacji miejskiej w Krakowie.

Na moście Piłsu...
Przy zjeździe z...

Kilka zdjęć i już pędziliśmy ulicą Krakowską i Stradomiem. Pod Wawelem odbył się kolejny fotostop, tym razem z kościołem ojców Bernardynów w tle.

Na Stradomiu.
Na tle kościoła...
Fotostop na Pla...

Po przejechaniu ulicy św. Gertrudy ponownie wjechaliśmy na pierwszą obwodnicę, aby porobić zdjęcia "od drugiej strony". Na Placu Wszystkich Świętych mieliśmy pewien problem z robieniem zdjęć, gdyż po prostu nie było chwili, aby jakaś taksówka nie wjechała nam w kadr. Skończyło się w końcu na generalnym zatrzymaniu ruchu na Placu. Zrobiliśmy zdjęcia i zostawiliśmy całe to zamieszanie.

Na ulicy Piłsud...

Aby imprezowiczom nie było zbyt nudno, do zaliczenia pozostawiliśmy wcześniej pętlę na Cichym Kąciku. Teraz postanowiliśmy właśnie wjechać w ulicę Piłsudskiego i udać się na Cichy Kącik. Oczywiście zatrzymaliśmy się w połowie tej bardzo ładnie odremontowanej i udekorowanej ulicy na fotostop.

Na tle Barbakan...

Następnie po przejechaniu alei, nasza stodwójka wypróbowała dopiero co oddane do użytku nowe torowisko. Na fotostop stanęliśmy na samej pętli. Po kilku zdjęciach, ruszyliśmy w drogę powrotną. Przy alejach wysadziliśmy kilku uczestników, przy ulicy Długiej następnych. Pozostałe towarzystwo miało szansę ponownie zrobić zdjęcie naszej stodwójce na tle Barbakanu i wieży Floriańskiej.

Z choinką w tle...

Pod Dworcem opuścili nas kolejny uczestnicy, a najwytrwalsi postanowili udać się jeszcze na zdjęcia w Nowej Hucie. Kolejny fotostop odbył się przy choince na rondzie Dywizjonu 308.

Na Piastów z dw...

Po chwili jechaliśmy dalej w stronę Huty. Tuż przed rondem Czyżyńskim, spotkaliśmy pierwszy w tym dniu, liniowy tramwaj. Mając zapas czasu, zaczęliśmy się zastanawiać, dokąd pojechać. Stanęło na tym, że zaliczymy Osiedle Piastów, a później Kopiec Wandy i na koniec Walcownię. W drodze na Piastów spotkaliśmy liniową dwudziestkę jedynkę, z którą zrobiliśmy sobie fotkę na pętli.

Pod choinką na ...

Po puszczeniu liniowego tramwaju, udaliśmy się tuż za nim, zatrzymując się jeszcze na fotostop pod domem handlowym Wanda, dzięki czemu dwudziestka jedynka trochę od nas odjechała. Po chwili byliśmy już na Placu Centralnym, gdzie przywitały nas zdziwione miny ludzi oczekujących na tramwaj, którzy z niedowierzaniem patrzyli na naszą stodwójkę jeżdżącą w kółko po Placu. Oczywiście nie obyło się bez fotostopów.

Na pętli przy K...

Następnie pojechaliśmy na pętle przy Kopcu Wandy. Niestety nie mogliśmy udać się do Pleszowa, gdyż akurat w tym dniu tamten odcinek z powodu remontu był zamknięty. W zamian zrobiliśmy sobie zdjęcie na zupełnym odludziu, czyli pod Kopcem Wandy. Spotkaliśmy tam także naszą znajomą dwudziestkę jedynkę.

Spotkanie stopi...

Później już tylko kilka chwil i byliśmy na Walcowni, gdzie spotkaliśmy dwudziestkę dwójkę obsługiwaną składem stopiątek. Taki widok obecnie spotkać można wyłącznie wczesnym rankiem lub późnym wieczorem.

Zmęczeni, ale bardzo zadowoleni, skierowaliśmy się do zajezdni w Nowej Hucie. Podziękowaliśmy wszystkim uczestnikom i sami wraz kolegą Michałem i Pawłem zjechaliśmy do zajezdni. Pozostał nam jeszcze jeden obowiązek - uporządkowanie stodwójki. Na szczęście nie było to zadanie trudne, gdyż imprezowicze nie nabałaganili zbytnio, tak więc po kilku minutach już jechaliśmy w stronę domów.

 

Fotografowanie w nocy ma swoją specyfikę. Z tego powodu tak bardzo zależało nam, aby impreza ta się odbyła. Z jednej strony, był to nasz debiut w roli organizatorów, z drugiej nikt przed nami nie przygotowywał tego typu przejazdu w nocy w Krakowie. Tak więc cała impreza obwarowana była różnego rodzaju obawami począwszy od tego czy dotrzymany będzie rozkład jazdy, a skończywszy na pogodzie. Na szczęście wszystko poszło bardzo dobrze. Nie było żadnych opóźnień, problemów ani innych nieprzewidywalnych sytuacji. Za to wszyscy miłośnicy bawili się bardzo dobrze. Pogoda również dopisała. Był śnieg, a do tego temperatura znajdowała się w okolicy zera stopni, więc nie było zimno. Również odwilż zaczęła się dopiero następnego dnia. Ponadto sami miłośnicy sprawili, że przejazd obył się bez problemów. Nie było kłopotów podczas robienia zdjęć, a wszystko szło bardzo sprawnie.

 

W tym miejscu chciałbym podziękować kilku osobom. Przede wszystkim motorniczemu panu Adamowi Uliaszowi, który zgodził się bezpłatnie jeździć z nami całą noc. Dziękuję także kierownikowi zajezdni w Nowej Hucie, panu Jackowi Kołodziejowi oraz dyrekcji MPK za pomoc i udostępnienie zabytkowego wagonu po jak najniższych kosztach. Dziękuję kolegom współorganizatorom, Michałowi Kamińskiemu, a przede wszystkim Pawłowi Paruchowi, który wzorowo przygotował rozkład jazdy naszej wycieczki, a także wszystkie tablice z liniami, których używaliśmy podczas fotostopów. Na koniec dziękuję wszystkim miłośnikom za udział w naszej imprezie. Mam nadzieję, że wszystkim się podobało i jeszcze nie raz będziemy razem przemierzać Kraków zabytkowymi tramwajami. Okazji w tym roku może nadarzy się więcej. Może już w czerwcu przejedziemy się składem Sanoków od zachodu do wschodu Słońca...

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 818 gości oraz 1 użytkownik.