Wydarzenia
Ogórkiem po Krakowie - 30.11.2003
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: sobota, 15, grudzień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 729
Tytułowy "Autobus czerwony, przez ulice mego miasta mknie..." z piosenki większości z nas kojarzy się jednoznacznie z posiadającym podłużny zaokrąglony kształt "ogórkiem". Nie ma w tym kraju drugiego tak charakterystycznego i rozpoznawalnego pojazdu komunikacji miejskiej jak ten autobus. W tym roku mija 40 lat od wprowadzenia do eksploatacji Jelcza RTO w krakowskim MPK. W związku z tą rocznicą dwóch miłośników komunikacji miejskiej wraz z Krakowskim Klubem Modelarzy Kolejowych postanowiło przygotować dla wszystkich okolicznościowy przejazd słynnym czerwonym "ogórkiem". Impreza odbyła się w niedzielę 30 listopada.
"Ogórek" wyruszył punktualnie spod bramy zajezdni Wola Duchacka. Już na kilkanaście minut przed rozpoczęciem imprezy, na placu przy zajezdni gromadzili się miłośnicy z Krakowa, a także przyjezdni ze Śląska.
Na początek pojechaliśmy na Plac Kolejowy, aby wykonać zdjęcia naszego autobusu przed budynkiem dworca głównego. Tam również skompletowaliśmy naszą wycieczkę, po czym wyruszyliśmy w dalszą drogę.
Kolejnym miejscem postoju miał być Plac Matejki. Tam odbył się fotostop z Barbakanem i pomnikiem Grunwaldzkim w tle.
Następnie wyruszyliśmy w stronę Prądnika Czerwonego trasą linii numer 105. Przejechaliśmy obok Politechniki i Cmentarza Rakowickiego. Na kolejny fotostop zatrzymaliśmy się dopiero za skrzyżowaniem alei 29 Listopada i ulicy Dobrego Pasterza.
Po kilku minutach byliśmy już na przystanku "Majora", gdzie uchwyciliśmy naszego Jelcza na tle bloków.
Dalej pojechaliśmy ulicą Strzelców na Prądnik Czerwony. Niektórym miłośnikom przypomniał się w tym momencie niedawny 1 listopada. Ogórek, tymczasem podążał ulicą Powstańców w stronę Batowic. Na kolejny fotostop zatrzymaliśmy się w miejscu, w którym ulica Powstańców przecina bocznicę kolejową. Tam wykonaliśmy kolejne zdjęcia. Przy okazji nadarzyła się okazja uchwycenia na jednej fotce dwóch autobusowych epok: Jelcza RTO i 120M.
Następnie skierowaliśmy się w stronę Mistrzejowic. U zbiegu Powstańców i Piasta Kołodzieja mieliśmy nieprzyjemność podziwiać skutki nieuwagi dwóch kierowców, którzy zderzyli się na skrzyżowaniu. Nasz ogórek w celu wyminięcia uszkodzonych samochodów, musiał przejechać po chodniku. Na szczęście bez trudu sobie poradził. Nie takie rzeczy robiło się tym autobusem w przeszłości.
Minęliśmy pętlę na Osiedlu Piastów i trasą linii 153 i 159 udaliśmy się na ulicę Kruszwicką. Tu odbył się kolejny fotostop z blokami w tle. Przy okazji wywołaliśmy niemałe zamieszanie na osiedlu. Na szczęście obyło się bez obrzucenia autobusu płytami chodnikowymi, czego obawiali się niektórzy miłośnicy.
Po wykonaniu zdjęć ulicami Kupały i Okulickiego dojechaliśmy pod zajezdnię autobusową w Bieńczycach. Tu odbył się kolejny fotostop z bramą zajezdni w tle. Dalej pojechaliśmy trasą linii numer 138 pod kombinat. W między czasie zatrzymaliśmy się jeszcze przy mieszczącym się na ulicy Łowińskiego przystanku "Elektromontaż". W tym przypadku jednak większą uwagę grona miłośniczego zwróciła znajdująca się tuż obok zajezdnia tramwajowa. Miłośnicy próbowali wypatrzyć "wiedeńczyka", który przybył do tej zajezdni kilka godzin wcześniej. Głęboko ukryty między innymi wagonami, został jednak szybko odnaleziony przez miłośników. Cóż, przed naszymi oczkami nic się nie ukryje. Po oglądnięciu najnowszego nabytku nowohuckiej zajezdni podjechaliśmy na pętlę przy Centrum Administracyjnym Huty imienia Tadeusza Sendzimira. Miejsce to, jak mało które może się kojarzyć z "ogórkami" Przez lata z całego miasta podążały tu jeden za drugim, wioząc pracujących w hucie robotników.
Kolejnym miejscem naszego fotostopu była pętla przy alei Przyjaźni. Tam jednak większą uwagę miłośników zwróciły stojące tuż obok trzy Jelcze 120M. Szybkie spojrzenie na listę i sprawdzenie, czy ma się tego Jelcza na liście. Cóż, za kilka miesięcy 120M też będzie już w Krakowie wyłącznie pojazdem muzealnym. Z alei Przyjaźni ruszyliśmy aleją Jana Pawła II w stronę miasta zahaczając jeszcze o Plac Centralny. Po kilku minutach byliśmy już na Wieczystej, gdzie wjechaliśmy w ulicę Ułanów. Zatrzymaliśmy się na kolejny fotostop. W międzyczasie z tyłu nadjechał przegubowy Jelcz M181MB na linii numer 124. Miłośnicy tylko czekali na moment minięcia się dwóch epok, tym razem jakże odległych.
Jelcza, który nas wyprzedził, dogoniliśmy bardzo szybko. Po chwili byliśmy już na Rondzie Młyńskim. Przy ulicy Pilotów odbył się kolejny fotostop. Dalej pojechaliśmy ulicą Brodowicza, Lubicz, Warszawską na Nowy Kleparz - jedną z największych pętli autobusowych w mieście, na której swoją trasę kończy większość linii obsługujących znajdujące się na północ od Krakowa miejscowości. Zatrzymaliśmy się na stanowisku linii numer 227. Wybuch radości wywołał słupek po sygnalizatorze. Przypomniała się bowiem sytuacja z 1 listopada, gdy podczas robienia zdjęć na przystanku "Wiadukty", przeszkadzał nam sygnalizator od zwrotnicy. Doszliśmy wtedy do wniosku, że trzeba będzie kiedyś wyciąć ten słup. Czyżby na Kleparzu organizatorzy w końcu pomyśleli o ładnych zdjęciach? Chyba jednak nie, bo po sygnalizatorze nadal pozostał słup. Trzeba będzie zwrócić uwagę w przyszłości, żeby organizatorzy lepiej wywiązywali się ze swoich obowiązków hehehehehe : )
Po krótkim postoju, zaopatrzeniu się w niezbędną w drodze, zwłaszcza po imprezie andrzejkowej, czy też nocnym foceniu "wiedeńczyka", Coca Colę ruszyliśmy w dalszą drogę. Z rozwianym włosem przemierzyliśmy Aleje. Na chwilę zatrzymaliśmy się jeszcze pod kinem Kijów, po czym dojechaliśmy na dawną pętlę linii numer 114 na Zakrzówku. Tutaj sfociliśmy naszego Ogórka na tle byłego kamieniołomu. Przy okazji okazało się, że dawna pętla nie wygląda najgorzej, chociaż chyba już nigdy żaden autobus tu już nie będzie jeździł.
Na koniec pojechaliśmy jeszcze do Borku Fałęckiego na jeden krótki fotostop oraz stanęliśmy przy pętli tramwajowej na Kurdwanowie.
Fotostop na Kurdwanowie był naszym ostatnim w tym dniu. Z żalem zjeżdżaliśmy do zajezdni. Na koniec wszyscy uczestnicy wycieczki zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie na tle Ogórka.
Imprezę "Ogórkiem po Krakowie" uznać trzeba za na prawdę udaną. Mimo nienajlepszej pogody wszyscy pasażerowie ogórka bawili się wyśmienicie. Impreza przygotowana została doskonale i na szczęście obyło się bez żadnych dodatkowych kłopotów. Oby więcej takich imprez w Krakowie. Miejmy nadzieję, że ten rok będzie przełomowy, a w przyszłym takich udanych przejazdów będzie więcej. Już w tej chwili są pewne plany odbycia dwóch tramwajowych imprez nocnych oraz jednej autobusowej dziennej. Czy uda się je przygotować. Czas i ilość chętnych miłośników o tym zadecyduje.

