Wydarzenia
Inwazja Mocy 2000 - 26.08.2000
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: niedziela, 30, grudzień 2018 12:00
- PSMKMS
- Odsłony: 3150
W dniu 26 sierpnia 2000 roku na podkrakowskim lotnisku w Pobiedniku Wielkim miał miejsce finał wakacyjnego cyklu imprez pod hasłem Inwazja Mocy, organizowanych przez radio RMF FM. Wydarzenie to niespodziewanie okazało się być największym i najliczniejszym koncertem muzycznym w naszym kraju. Towarzyszyły mu jednak transportowe kontrowersje.
W lecie 2000 roku krakowskie radio RMF FM zaplanowało 10 megafestiwali na swoje dziesiąte urodziny. Impreza Inwazja Mocy organizowana była już od wakacji w 1995 roku. Żółtoniebieski konwój przemierzał wówczas polskie miasta, w których odbywały się koncerty krajowych gwiazd muzyki. W 2000 roku postanowiono podnieść rangę imprezy, zapraszając do naszego kraju dziesięć zagranicznych gwiazd i zespołów muzycznych. Koncerty odbywały się co tydzień w sobotę w kolejnych dużych polskich miastach. Gwiazdą ostatniego koncertu organizowanego w Krakowie w dniu 26 sierpnia 2000 roku miał być zespół Scorpions.
Poprzednie koncerty w ramach imprezy Inwazja Mocy odbywały się na krakowskich Błoniach. Okoliczni mieszkańcy skarżyli się jednak zarówno na hałas, jak i bałagan pozostawiany przez uczestników po koncercie. W związku z tym w 2000 roku władze miasta nie wydały zgody na organizacje imprezy w dotychczasowej lokalizacji. RMF FM musiało więc poszukać nowego miejsca. Znalazło je na lotnisku sportowym w Pobiedniku Wielkim. Późniejsze wydarzenia pokazały, że nie był to najszczęśliwszy wybór.
W dniu imprezy od godzin południowych tysiące ludzi zmierzało do Pobiednika. Tramwaje jadące w kierunku Nowej Huty były pełne ludzi zmierzających na koncert. Radio RMF FM porozumiało się z krakowskim MPK, które skierowało do obsługi linii tramwajowych dodatkowy tabor. Ponownie połączono wówczas pociągi 3x105Na, które nie kursowały po Krakowie od początku 1999 roku. Wysłano je do obsługi linii 4, 15 i 22. Składy 2x105Na pojawiły się natomiast na liniach 20 i 21. Linie kursujące w kierunku Pleszowa dodatkowo wzmacniały pociągi rezerwowe. Zwiększona liczba tramwajów w tym rejonie szybko przyniosła negatywny skutek w postaci wybijania podstacji trakcyjnej. W związku z tym tramwaje co jaki czas musiały zawracać na pętli przy Kopcu Wandy. Setki ludzi wspinały się wówczas po skarpach tutejszych nasypów, by spróbować dostać się do jednego z przegubowych Ikarusów zmierzających w kierunku Pleszowa i Pobiednika. Gdy w końcu udało się dotrzeć na pętlę w Pleszowie, na miejscu oczekiwał tłum ludzi na dalszy transport. Na pętlę co chwilę podjeżdżały kolejne Ikarusy, które zabierały pasażerów na lotnisko w Pobiedniku.
Dojazd do Pobiednika był jednak niczym w stosunku do powrotu. Koncert zespołu Scorpions zakończył się późną nocą. Organizatorzy zakładali, że duża część widzów pozostanie jeszcze na dyskotece, którą planowano po północy. Tymczasem większość ludzi postanowiła ruszyć w drogę powrotną do domów. MPK zgromadziło na ulicy Igołomskiej kilkadziesiąt przegubowych Ikarusów, które jednak dość szybko zostały zablokowane przez tłum. Ludzie nie mogąc dostać się do autobusów wybierali pieszą wędrówkę wzdłuż ulicy Igołomskiej do pętli w Pleszowie, dodatkowo pogarszając sytuację ruchową w tym rejonie. Uczestnicy koncertu liczyli, że po przejściu 6 kilometrów będą mogli pojechać dalej tramwajem. MPK zgromadziło pociągi tramwajowe wzdłuż ulicy Igołomskiej, przed pętlą w Pleszowie. Gdy tramwaje ruszyły, znów pojawił się problem z zasilaniem. Dziś trudno określić, czy była to bardziej kwestia wybryków chuligańskich, czy zmęczonym ludziom zaczęły puszczać nerwy, niemniej wyładowali oni swoją złość na taborze, szczególnie autobusowym. Następnego dnia w telewizji pojawiły się zdjęcia zdemolowanego Ikarusa. Ludzie wracali z Pobiednika do wczesnych godzin rannych. Na szczęście straty były tylko materialne i nikomu nic złego się nie stało.
Ostatecznie koncert okazał się być jednak nieoczekiwanym sukcesem. Sami organizatorzy nie wierzyli, że zespół Scorpions zgromadzi tylu fanów muzyki. Tymczasem według szacunków na lotnisku w Pobiedniku Wielkim bawiło się od 700 do 800 tysięcy ludzi, co do dziś stanowi niepobity rekord, jeśli chodzi o liczbę uczestników koncertu. W imprezie uczestniczyli nie tylko ludzie z całej Polski, ale również z Czech, Słowacji i Węgier. Niespodziewany sukces nie przełożył się jednak na efekty w przyszłości. W kolejnych latach RMF FM nie organizował już następnych edycji wakacyjnej Inwazji Mocy. Do dziś nikt nie zorganizował też w naszym kraju koncertu muzycznego, który cieszyłby się taką frekwencją.

