/** */

Wydarzenia

Dreamlinerem do Pragi - 12-14.01.2013

Polskie Linie Lotnicze LOT są pierwszymi europejskimi liniami lotniczymi, które rozpoczęły eksploatację Boeingów 787, znanych bardziej jako Dreamliner, co na język polski przekłada się jako "liniowiec marzeń". Samoloty te są obecnie najnowocześniejszymi statkami powietrznymi służącymi do przewozu pasażerów w lotnictwie. Nie dziwi więc fakt, że moment przybycia pierwszego z nich do Polski był śledzony z pilną uwagą. Zapewne znalazłoby się wielu, którzy chcieliby się przelecieć tym samolotem. Mnie się udało i to dwa razy, a na relację z tego wydarzenia zapraszam poniżej.

 

Boeing 787 jest samolotem średniej wielkości, szerokokadłubowym, służącym do obsługi tras dalekiego zasięgu. Napędzany jest dwoma silnikami. W wersji zakupionej przez LOT są to silniki Rolls-Royce Trent 1000. Samolot wyróżnia się specyficzną konstrukcją, do budowy której użyto praktycznie wyłącznie materiałów kompozytowych. Dzięki temu, Dreamliner jest lżejszy, ma większy zasięg, przy jednoczesnym mniejszym zużyciu paliwa w porównaniu do innych samolotów podobnej wielkości.
Pierwszy oblot prototypu miał miejsce 15 grudnia 2009 roku. Dwa lata później samolot wszedł do regularnej służby. Pierwszy polski Dreamliner przyleciał do naszego kraju 15 listopada 2012 roku. Wówczas na lotnisku w Warszawie wylądował Boeing 787 o numerze rejestracyjnym SP-LRA. Wersja zakupiona przez LOT może zabrać na pokład do 252 pasażerów w trzech klasach:

  • klasa business (BC) - 18 miejsc w układzie siedzeń 2-2-2;
  • klasa premium (PEC) - 21 miejsc w układzie siedzeń 2-3-2;
  • klasa ekonomiczna (EC) - 213 miejsc w układzie siedzeń 3-3-3.

Po miesiącu próbnych przelotów i szkoleń, 14 grudnia 2012 roku Dreamliner wyruszył w pierwszy rejs z pasażerami do Pragi. Tak rozpoczęło się jego europejskie tourne. Jednocześnie chyba jedyna okazja, by przelecieć się najnowocześniejszym samolotem świata za naprawdę niewielkie pieniądze. Niedługo później, 21 grudnia, w Warszawie zjawił się drugi Dreamliner, noszący numer rejestracyjny SP-LRB.

 

Wraz z kolejnymi dniami lotów zaczęły się jednak problemy, zarówno z polskimi maszynami, jak i latającymi już w liniach lotniczych na całym świecie. Pocieszenie stanowił fakt, że w polskich Dreamlinerach nie miały miejsca awariei, które mogłyby stanowić zagrożenie dla pasażerów. Bardziej chodziło o dmuchanie na zimne. Niemniej, okres wyczekiwania na wylot z Warszawy do Pragi poświęciłem w dużej mierze na śledzeniu awarii Dreamlinera oraz... opóźnień pociągu TLK Monciak-Krupówki, którym planowałem dostać się z Krakowa do Warszawy na przelot do Pragi. Wieczór poprzedzający dzień wylotu przyniósł bardzo niepokojącą informację. Pierwszy Dreamliner od kilku dni stał odstawiony, natomiast drugi został cofnięty dosłownie z pasa startowego z powodu usterki. Pasażerowie do Budapesztu z dość dużym opóźnieniem udali się na pokładzie starego Boeinga 737.

 

Szczęście jednak nam sprzyjało. Pociąg przyjechał do Warszawy praktycznie o czasie. Na lotnisko dotarliśmy bez większych problemów, po chwili byliśmy po odprawie i kontroli bezpieczeństwa. I oto nadszedł ten moment, gdy podchodząc pod nasz "gate" dostrzegliśmy zasypanego śniegiem Dreamlinera numer SP-LRA.
Wylot z Warszawy planowany był na godzinę 7:20. Około 20 minut wcześniej rozpoczęło się wpuszczanie pasażerów na pokład. Pierwszy raz wsiadałem na Okęciu do samolotu przez rękaw. W środku przywitała nas obsługa w jasnym przyjemnym wnętrzu. Mieliśmy miejsca z przodu, więc nie musieliśmy daleko iść. Przed nami znajdował się przedział klasy premium. Pasażerowie klasy business, najbardziej komfortowej, wchodzili do samolotu przez osobny rękaw. Dzięki temu, nie przeszkadzali im wsiadający pasażerowie innych klas

 

W samolocie naszą uwagę od razu zwrócił system rozrywki pokładowej, dostępny dla wszystkich pasażerów. System ten składa się z indywidualnych ekranów oraz pilotów do ich obsługi. Dodatkowo, podczas lotu rozdawane są słuchawki, które można podłączyć do monitora. Dzięki temu, pasażerowie podczas lotów mogą oglądnąć filmy, posłuchać muzyki, pograć w gry, a także poczytać gazety oraz książki. Dodatkowo, na ekranie można ustawić wyświetlanie informacji o parametrach przelotu i położeniu samolotu w powietrzu. Przegląd możliwości tego urządzenia zamyka informacja o LOT-cie, a także ankieta o Dreamlinerza, która jednak jest dość tendencyjna. Przykładowe pytanie w rodzaju: "Czym jest dla Ciebie podróż na pokładzie Dreamlinera?" zawierała odpowiedzi typu: inspirująca, niezwykła, jedyna w swoim rodzaju.
Drugą rzeczą, która zwróciła naszą uwagę, były okna. Ponoć są większe niż w innych samolotach. Nas jednak najbardziej zainteresowała możliwość ich przyciemnienia. Opcja ta bardzo się przydała podczas lotu ponad chmurami na wysokości 10 kilometrów.

 

Niestety, zachwyt nad samolotem zaczęło psuć coraz większe opóźnienie jego wylotu. Wprawdzie niemal planowo odłączyliśmy się od rękawa, niemniej jednak po wycofaniu stanęliśmy i nic nie wskazywało na to, by mieliśmy się ruszyć gdzieś dalej. Dopiero po około 40 minutach ruszyliśmy w stronę maszyn do odladzania samolotu. Przez następne minuty nasz Dreamliner poddawany był intensywnej kąpieli w chemikaliach, dzięki czemu udało się ściągnąć większą część śniegu zalegającą na skrzydłach. W końcu po około godzinie od planowanego wylotu, wystartowaliśmy w drogę do Pragi.

 

Przelot minął spokojnie i niestety dość szybko. Catering LOT-u zrównał się natomiast poziomem z PKP Intercity, przynajmniej jeśli chodzi o wielkość podanego ciasteczka. Na szczęście napoje wciąż były wydawane bez większych ograniczeń. Oczywiście po starcie, część pasażerów rozpoczęła "zwiedzanie" pokładu samolotu. Nie ma co ukrywać, że większość osób na pokładzie znalazła się właśnie dlatego, by odbyć podróż najnowocześniejszym samolotem świata. Stąd nie dziwiły sytuacje obsługi robiącej co chwilę pasażerom zdjęcia.

 

Na lotnisku w Pradze przywitał nas komitet powitalny. Najpierw jeszcze na płycie z dwóch autobusów wysypał się tłumek spottersów chcących sfotografować nasz samolot. Później zdjęcia wykonywane były nawet komórką przez obsługę bezpośrednio z rękawów.

Pierwszy Dreaml...
Ekran prezentuj...
Odladzanie prze...
W powietrzu.
Przedział pasaż...
Toaleta.
Korytarz pomięd...
Silnik podczas ...
Komitet powital...
Pierwszy Dreaml...

Przygotowania do podróży powrotnej nie dostarczyły już tylu emocji, jakie towarzyszyły nam przed wylotem z Warszawy do Pragi. Niemniej jednak, dużą radość wywołał widok kołującego po lotnisku w Pradze drugiego Dreamlinera. Dzięki temu, w przeciągu dwóch dni zaliczyłem przelot oboma Boeingami 787, którymi na tamtą chwilę dysponował LOT. Oczywiście także i on witany był przez liczne grono fotografujących, wzbudzając nie małą sensację na lotnisku.
Sam przelot również dostarczył sporych atrakcji. Najpierw doprowadziłem do zawieszenia mojego ekranu systemu rozrywki pasażerskiej. Niestety nie uruchomił się już do końca lotu. Następnie przeżyliśmy turbulencje, w czasie których samolotem rzucało na tyle, że kapitan włączył aż kontrolki "zapiąć pasy". Najbardziej interesujące było jednak schodzenie do lądowania na lotnisku w Warszawie. Nie wiem, czy to specjalnie, czy może najpierw nakierowywano nasz samolot na jeden pas, a potem zmieniono decyzję i skierowano nas na drugi. Dzięki temu jednak, Dreamliner wykonał dość spory es tuż przed Warszawą, dzięki czemu mogliśmy podziwiać całą stolicę z dość sporej wysokości.
Lądowanie w Warszawie odbyło się już bez większych sensacji. Kołując po płycie lotniska dostrzegliśmy pierwszego Dreamlinera, stojącego aktualnie bez pracy. Nasz samolot zaparkował natomiast przy terminalu tuż obok jednego z Boeing-ów 767, które mają być zastąpione właśnie przez Boeing-i 787. Dzięki temu mogliśmy naocznie porównać oba samoloty.

Drugi Dreamline...
Fotel pasażersk...
Przedział pasaż...
Warszawa widzia...
Drugi Dreamline...
Jeden z Boingów...
Pierwszy Dreaml...

Do Warszawy przylecieliśmy 14 stycznia 2013 roku. Był to ostatni dzień europejskiego tourne Dreamlinera należącego do LOT-u. Dwa dni później samolot numer SP-LRA wyruszył w swój pierwszy rejs atlantycki z Warszawy do Chicago. Lot odbył się bez problemów, natomiast na miejscu samolot został uziemiony. Stało się tak z powodu dochodzących z całego świata informacji o coraz to bardziej niebezpiecznych incydentach z udziałem Dreamlinerów w różnych liniach lotniczych. Do chwili publikacji tego artykułu, Dreamlinery nie powróciły do służby i na razie nie wiadomo, kiedy sytuacja ta ulegnie zmianie.

Zaloguj się, aby dodawać komentarze.

Zdjęcie tygodnia

Zaloguj się

Odwiedza nas 424 gości oraz 1 użytkownik.