Wydarzenia
Pożegnanie Lata 2011 - 17-21.08.2011
- Kategoria: Wydarzenia
- Opublikowano: piątek, 28, marzec 2014 22:10
- PSMKMS
- Odsłony: 1893
Trzy lata temu członkowie krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji Rzeczpospolitej Polskiej postanowili wybrać się na Hel, by pożegnać lato. Za środek transportu posłużył pojazd niewątpliwie stworzony do podróży międzymiastowych, czyli autobus Scania SN113CLL numer PS063, pochodzącego z MPK Kraków S.A. Tak zrodziła się tradycja, która trwa do dziś. Także w i tym roku krakowski autobus miejski wyruszył na drugi koniec Polski, by pożegnać lato. Tym razem nieco wcześniej, bo w dniach od 17 do 21 sierpnia. Mimo to zabawa była świetna jak zwykle.
Do końca zagadką pozostawało, którym autobusem pojedziemy. Uczestnicy wyprawy nie wyobrażali sobie, że może to być inny pojazd niż Scania numer PS063. Problemem był stan autobusu. Na szczęście jednak na kilka dni przed wyjazdem, Scanię skierowano na małą reanimację. Prace remontowe prowadzone były w taki sposób, aby autobus mógł dotrzeć na drugi koniec Polski i wrócić stamtąd o własnych siłach. Środków więc nie żałowano, a po zakończonych pracach otrzymaliśmy na podróż po kraju Scanię będącą w najlepszym stanie spośród wszystkich autobusów tego typu eksploatowanych w naszym mieście.
Początek wyprawy zaplanowano na wieczór we środę 17 sierpnia. Tym razem mieliśmy żegnać lato tydzień wcześniej, niż w minionych latach. W sumie to już chyba nikt nie pamięta, dlaczego tak się stało. Niemniej tuż po godzinie dziewiętnastej zjawiliśmy się w zajezdni Płaszów. W hali, pośród innych pojazdów, stała nasza Scania. W środku trwały ostatnie przygotowania. Szybko poznaliśmy nowego kierowcę, który zdecydował się na podróż z nami. Poza Jackiem, uczestniczącym w trzech poprzednich Pożegnaniach Lata, do załogi dołączył Krzysztof. Niestety, Franka czyli drugiego kierowcę z dwóch poprzednich imprez tym razem wyniosło na wakacje.
Z zajezdni wyjechaliśmy chwilę przed godziną dwudziestą pierwszą. Naszym pierwszym celem była końcówka "Dworzec Główny Zachód (Galeria)", skąd zabrać mieliśmy resztę uczestników. Przejazd przez miasto nie zajął nam wiele czasu. Szybko więc dotarliśmy najpierw na ulicę Kurniki, a potem na przystanek na Pawiej.
Po zabraniu wszystkich uczestników wyprawy, mogliśmy ruszać w drogę. We wnętrzu Scanii jak zwykle nie zabrakło sprzętu grającego, więc szybko rozpoczęła się wielka impreza. Oczywiście nie mogliśmy zapomnieć o zamontowaniu tradycyjnej flagi pirackiej na wycieraczce autobusu.
Ponieważ w naszym kraju na początku wakacji wprowadzono automatyczny pobór opłat za niektóre drogi krajowe, natomiast nasza Scania nie została wyposażona w takie urządzenie, musieliśmy podróżować przez Polskę omijając niektóre trasy. W związku z tym z Krakowa wyruszyliśmy na wschód drogą krajową numer 79. Właśnie wzdłuż tak zwanej "ściany wschodniej" chcieliśmy dotrzeć do Augustowa. Wcześniej czekało nas jeszcze sporo atrakcji. Jedną z nich była wizyta w Pacanowie, gdzie słynny Koziołek Matołek podążał, ponieważ "w Pacanowie kozy kują".
Kolejnym punktem programu była wizyta w Kraśniku pod domem jednego z uczestników poprzednich wypraw. Tym razem Fabiana zabrakło na pokładzie naszej Scanii. Za to jego rodzina była dość mocno zaskoczona widokiem krakowskiego autobusu pod domem w środku nocy.
Na tegorocznym Pożegnaniu Lata nie mogło oczywiście zabraknąć "wykonania kursu" na jednej z linii. W minionych latach krakowska Scania woziła pasażerów po Łodzi, Radomiu czy Wrocławiu. W tym roku postanowiliśmy przejechać się po trasie linii nocnej N3 w Lublinie, łączącej osiedle Poręba z Abramowicami. Wprawdzie trochę spóźniliśmy się na ostatni kurs tej nocy, ale w niczym nam to nie przeszkadzało. Podróż rozpoczęliśmy od pętli na osiedlu Poręba.
Dopiero po przejechaniu centrum Lublina, do środka odważyli się wejść pierwsi pasażerowie. Szybko okazało się, że są to między innymi pielęgniarki ze szpitala psychiatrycznego w Abramowicach. Cóż, niektórzy pewnie zakwalifikowaliby nas jako pacjentów do tego szpitala.
Na pętli w Abramowicach udało nam się wykonać kilka wspólnych zdjęć naszej Scanii z elektrycznymi autobusami, czyli trolejbusami. Lublin jest obecnie jednym z trzech miast w naszym kraju, które mogą pochwalić się takim środkiem transportu. Przez lata ograniczane, teraz zarówno tu jak i w Gdyni czy w Tychach, trolejbusy przeżywają obecnie drugą młodość.
Kolejne chwile w Lublinie przeznaczyliśmy już na śniadanie. Następnie skierowaliśmy się dalej na wschód do Chełma. Tam mieliśmy w planie zwiedzanie podziemi kredowych znajdujących się pod miastem. Nasza Scania tymczasem wypoczywała po trudach nocnej podróży pomiędzy innymi autobusami na chełmskim dworcu PKS.
Z Chełma wyjechaliśmy wczesnym popołudniem. Do przejechania mieliśmy już niewiele kilometrów. Naszym celem była bowiem letniskowa miejscowość Okuninka, położona nad jeziorem Białym, niedaleko Włodawy. Do celu dotarliśmy przed godziną piętnastą, co jest niewątpliwie rekordem wszystkich czterech wyjazdów pod hasłem "Pożegnanie Lata". Nigdy wcześniej nie dojechaliśmy bowiem na miejsce noclegu tak wcześnie. Przeważnie bywało natomiast sporo po północy.
Dzięki temu jednak, zaraz po obiedzie mogliśmy wybrać się na przejażdżkę rowerem wodnym po jeziorze Białym. Co po niektórzy bardziej rozgrzani, skorzystali nawet ze zjeżdżalni zamontowanych na rowerkach. Wieczór spędziliśmy natomiast na smacznej smażonej rybie, w jednej z knajpek położonych w Okunince.
Piątkowy poranek nad jeziorem Białym znów przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Z prognozy wiedzieliśmy jednak, że dzień ten zakończy się wielkim oberwaniem chmury, które od godzin popołudniowych miało przechodzić nad naszym krajem. Nim jednak dopadła nas ściana deszczu, zdążyliśmy jeszcze przejechać całe Podlasie. Jeszcze przed śniadaniem udało mi się zrobić kilka kolejnych zdjęć jeziora Białego.
Po śniadaniu trzeba było ruszać w dalsza drogę. Wbrew pozorom mieliśmy jeszcze sporo kilometrów do przejechania. Oczywiście nie mogło zabraknąć pamiątkowego zdjęcia. Tym razem zamiast koszulek uczestnicy wyjazdu zaopatrzeni zostali w odblaskowe kamizelki. Niestety, zaskoczyło to niektórych wycieczkowiczów, którzy w bagażu uwzględnili zabranie jednego podkoszulka mniej (bo przecież i tak dostanę...).
Scania wyruszyła w dalszą drogę, a my za nią na pokładzie samochodu osobowego. Chcieliśmy bowiem po raz pierwszy sfotografować i sfilmować nasz autobus gdzieś na trasie. Niestety, nasza droga prowadziła wciąż na północ, więc byliśmy tyłem do słoneczka, jednak udało nam się wykonać kilka zdjęć pomiędzy Włodawą a Białą Podlaską.
Po jakiś dwóch godzinach jazdy udało nam się dotrzeć do Janowa Podlaskiego. Miejscowość ta znana jest przede wszystkim ze słynnej stadniny koni, które na corocznych aukcjach osiągają zawrotne ceny. My jednak skierowaliśmy się na rynek, gdzie położona jest stacja benzynowa z zachowanymi urządzeniami z 1928 roku, służącymi do tankowania pojazdów. Podobno napełnienie baku w autobusie zajmowało tu kiedyś jakieś 45 minut. Od lat siedemdziesiątych stacja wyposażona jest we współczesny sprzęt do tankowania samochodów. Historyczne urządzenia służą jako mini skansen. Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić tankowania na rynku w Janowie Podlaskim, zwłaszcza po ubiegłorocznych "doświadczeniach".
Po wizycie w Janowie Podlaskim skierowaliśmy się do Hajnówki. Do przejechania mieliśmy sporo kilometrów. Oczywiście znów uwieczniliśmy naszą Scanię w trasie.
Do Hajnówki dotarliśmy około godziny piętnastej. W planie naszej wycieczki była tu przejażdżka kolejką wąskotorową po Puszczy Białowieskiej. Tutejsza kolejka jest jedną z niewielu zachowanych w naszym kraju. Kiedyś woziła drewno z lasu, obecnie zajmuje się już tylko wożeniem turystów. Można skorzystać z pociągu ogólnodostępnego, jak i wynająć swój własny skład, co też żeśmy uczynili.
Podróż kolejką wąskotorową po Puszczy Białowieskiej upłynęła nam w miłej atmosferze. Niestety, w międzyczasie pogoda zaczęła się psuć. Gdy wsiadaliśmy do naszej Scanii, powoli zbierało się na deszcz. Godzinę później dotarliśmy do Białegostoku, który przywitał nas deszczem. Droga do Augustowa minęła nam już niestety w wielkiej ulewie.
Kolejny dzień naszej wyprawy od rana nie napawał optymizmem, oczywiście jeśli chodzi pogodę. Mimo to, po śniadaniu dobrze opatuleni wyruszyliśmy do centrum Augustowa, aby popływać statkiem po okolicznych jeziorach. Jako środek transportu posłużył nam statek "Serwy", na pokładzie którego w 1999 roku płyną Ojciec Święty Jan Paweł II.
Statkiem tym przepłynęliśmy przez jezioro Necko, Białe, by w końcu poprzez śluzę znaleźć się na jeziorze Studzienicznym. Opisana śluza jest jedną z wielu znajdujących się na szlaku Kanału Augustowskiego, obiektu inżynierii wodnej, który dwa wieki temu stworzony został, by połączyć Wisłę z Niemnem. Chodziło bowiem o uzyskanie połączenia wodnego z morzem Bałtyckim. Wprawdzie najprostsza droga wodna prowadziła Wisłą przez Gdańsk. Niemcy obłożyli jednak polskie transporty ogromnymi cłami, stąd poszukiwanie innej trasy.
Rejs trwał około godziny. Wysiedliśmy na brzegu jeziora Studzieniczne, skąd blisko było do naszego ośrodka. Oczywiście nie mogło zabraknąć pamiątkowego zdjęcia uczestników naszej wyprawy z załogą statku.
W drugiej części dnia w planie mieliśmy przejazd leśną kolejką wąskotorową, prowadzącą z miejscowości Płociczne przez puszczę Augustowską. Niestety, pogoda z każdą chwilą się pogarszała.
Wigierska Kolej Wąskotorowa uruchomiona została ponownie kilka lat temu. Od tego czasu stanowi coraz większą atrakcję pojezierza Suwalskiego.
Początkowo zajęliśmy miejsca w wagonie całkowicie zabudowanym. Jednak co to za przyjemność z jazdy, skoro niewiele widać. W związku z tym na jednym z postojów część uczestników przesiadła się do odkrytych wagonów. Mimo pogody było warto.
Przemoczeni wczesnym popołudniem powróciliśmy do naszego ośrodka. Jako, że pogoda nie zachęcała do wychodzenia na zewnątrz, resztę dnia spędziliśmy w jadalni. Wspólna zabawa dla wielu osób zakończyła się grubo po północy.
Niektórzy jeszcze nie zdążyli zasnąć, a już trzeba było wstawać. Nadeszła w końcu niedziele, czyli nieunikniony dzień powrotu do domu. Z Augustowa mieliśmy wyjechać o godzinie szóstej. Plan ten nieco się opóźnił, ale i tak wszyscy nadspodziewanie szybko i sprawnie zjawili się w autobusie.
Niedzielny poranek tradycyjnie był cichy i spokojny. Zdecydowana większość wycieczki odsypiała bowiem noc. Dzięki temu można było dość sprawnie pokonać sporą część trasy. W rezultacie już koło godziny dziewiątej rano znaleźliśmy się na wysokości Warszawy.
Ostatnim punktem tegorocznego "Pożegnania Lata" była wizyta w miejscowości Jeruzal, znanej od niedawna z tego, że właśnie tu kręcony jest serial "Ranczo". W wiosce tej znajduje się część obiektów, które grają w serialu. Jest między innymi sklep ze słynną ławeczką.
Po przybyciu do Jeruzalu, okazało się że w miejscowości trwają właśnie przygotowania do dożynek. W uroczystości udział wziąć mieli między innymi aktorzy z serialu "Ranczo". Niestety nie mieliśmy czasu, by zostać na całą imprezę. Nie mniej jednak nie mogliśmy sobie odmówić zakupu słynnego "Mamrota" oraz zrobienia sobie zdjęć na tle sklepu. Co odważniejsi, fotografowali się nawet z mieszkańcami, którzy bez większych problemów pozowali do zdjęć.
Poza Jeruzalem odwiedziliśmy jeszcze miejscowość Latowicz. To tutaj znajdują się budynki, które grają w serialu "Ranczo" urząd gminy oraz posiadłość wójta.
Miejscowości grające w serialu "Ranczo" były właściwie ostatnim punktem na naszej trasie. Teraz już bez większych postojów kierowaliśmy się w kierunku Krakowa. Z uwagi na konieczność omijania płatnych dróg, początkowo skierowaliśmy się drogą krajową numer 17 na Lublin. W Puławach przejechaliśmy przez Wisłę po nowym moście. Stąd blisko było już do drogi krajowej numer 79, którą przez Sandomierz dotarliśmy do Krakowa.
Do Krakowa dotarliśmy nadspodziewanie wcześnie, gdyż już około godziny 22:00. W przypadku poprzednich wyjazdów zwykle było to grubo po północy. "Pożegnanie Lata 2011" przeszło jednak do historii jako wyjątkowo "wczesne" i to pod wieloma względami.
Czterodniowa, a właściwie cztero i półdniowa wyprawa Scanią na drugi koniec Polski kolejny już raz okazała się być niezapomnianym przeżyciem dla wszystkich uczestników wyprawy. Tym razem, dzięki przygotowaniu pojazdu przez pracowników stacji obsługi Płaszów, Scania znów nie sprawiła nam żadnych problemów. Dało się nawet odczuć znaczącą poprawę jazdy autobusu.
Kończąc relację chciałbym podziękować koleżankom i kolegom ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji z Krakowa za zorganizowanie kolejnego niezapomnianego "Pożegnania Lata". Cieszę się, że kolejny już raz mogłem uczestniczyć w tym niezwykłym przejeździe i liczę na miejsce w Scanii w przyszłym roku!!

